Na pytanie „gdzie zjemy najlepsze śniadanie w Szczecinie?”, wiele osób odpowiada „oczywiście w domu”. I nie sposób się z tym nie zgodzić, bo co może być lepszego od porannego posiłku przygotowanego i skonsumowanego z najbliższymi. Jednak jeśli wychylimy się poza nasze cztery ściany, zobaczymy, że coraz więcej osób korzysta z usług lokali gastronomicznych.
Według badań Gfk Polonia coraz częściej organizujemy spotkania ze znajomymi właśnie poza domem, tak twierdzi 85% mieszkańców dużych miast. W lokalach dominują młode osoby, choć jednak liczba osób w starszym wieku zwiększa się z roku na rok.
Młodsi klienci wydają średnio 92 zł na miesiąc (ogólnie przeznaczamy na ten cel średnio 3,5% budżetu domowego). Czy to dużo? Nie, jeśli popatrzymy na kraje Europy Zachodniej. Tam na jedzenie poza domem mieszkaniec przeznacza średnio 9,5% swoich zarobków. Z moich obserwacji wynika, że ta różnica będzie się zmniejszać.
Branża gastronomiczna jest mi bardzo bliska. Od ponad 5 lat współpracuję z lokalami w Szczecinie, a także na moim blogu publikuję cykliczne zestawienia nowości, zapowiedzi gastronomiczne. Cieszy mnie, że po raz kolejny analizując ostatnie 12 miesięcy, widzę, że branża gastronomiczna w naszym mieście rośnie. Stosunek pomiędzy nowymi lokalami a tymi, co się zamykają, jest mocno na plus.
Artykuł pierwotnie ukazał się w papierowym wydaniu Gazety Wyborczej, do której regularnie piszę felietony.
W tej publikacji chcę się skupić na tym, co obecnie jest trendem w naszym mieście, co będzie się mocno rozwijać, a co dopiero nas czeka. Nie trzeba być ekspertem, by zauważyć, że w Szczecinie moda na poszczególne formaty lokali pojawia się z lekkim opóźnieniem, w stosunku do np. Warszawy. Chcesz zobaczyć, co będzie u nas modne za rok? Zobacz, czym żyje teraz gastronomiczna Warszawa.
1. Order and collect
Doba ma nadal niezmiennie 1440 minut, a my mamy coraz mniej czasu (tak twierdzimy). Wraz z rozwojem technologii mobilnych pojawiają się jednak nowe możliwości. Możemy uprzednio zamówić, to co nas interesuje z danego lokalu i po drodze to odebrać. Albo skonsumować na miejscu. Obecnie najlepszym przykładem jest foodtruck z burgerami BroBurgers, który korzysta ze szczecińskiej aplikacji WellServed.
Nie musimy stać w kolejkach, nie musimy czekać na przygotowanie burgera na miejscu. Wszystko precyzujemy w zamówieniu w aplikacji. I przyjeżdżamy na gotowe. Patrząc na zachód Europy, myślę, że ten trend będzie obserwowany wkrótce w innych lokalach np. kawiarnie, lokale oferujące kanapki do pracy itp.

Aplikacja Wellserved
2. Śniadania
Format, które bardzo mocno się rozwija. Śniadania na szybko (np. Buffet Daily Fresh), śniadania, które dadzą nam energię na cały dzień (np. Fabryka na Deptaku), śniadania typu „slow food” (np. Niedźwiedź w koronie), śniadania regionalne (kuchnia amerykańska w Colorado Steakhouse, kuchnia śródziemnomorska i angielska w Artisan)… można by długo wymieniać.
Ceny? Od 9 zł wzwyż – znajdziemy również takie śniadania, które kosztują ponad 20 zł i cieszą się sporym powodzeniem.

Śniadanie amerykańskie w Colorado Steakhouse
3. Lokale tematyczne
Na pewno wiele osób pamięta szał na lokale zakąskowe typu shot & go. Albo na burgerownie lub lodziarnie z lodami naturalnymi. Takich miejsc pojawiło sporo, ale z czasem rynek się nasycał, podaż przewyższała popyt, brakowało pomysłów na odróżnienie się od konkurencji.
Sporo lokali się zamknęło, przetrwały najlepsze. W chwili obecnej jest moda na makaroniarnie. W ostatnich miesiącach otworzyły się cztery nowe, a będą kolejne (mam informacje o otwarciach kolejnych dwóch). A co będzie nowym kolorem czarnym w gastronomii? Bardzo możliwe, że kuchnia meksykańska na szybko oraz kanapki premium. Alternatywa dla burgerów, coś bardziej „fit”.

4. Chcesz zjeść? Ugotuj sobie sam
Mimo że mamy coraz mniej czasu, chcemy zdrowo jeść. A co jeśli połączyć to z nauką gotowania i rozwijania swoich umiejętności gastronomicznych? Z pomocą przychodzą nam studia kulinarne (Bataty Studio Kulinarne, Kulinarne Atelier), które organizują warsztaty kulinarne. Możemy się nauczyć przyrządzać sushi, stać się mistrzem w kuchni włoskiej, potrafić przyrządzić w domu burgery, którymi zachwycą się znajomi podczas sobotniej imprezy.

Babaty Studio Kulinarne. Źródło: facebook.com/studiokulinarnebataty
5. Eksperymenty
Dla niektórych zupełnie nie do przyjęcia, ale różne kuchnie eksperymentalne zyskują na popularności. Spróbujesz zgadnąć, co za 40 lat ma stanowić podstawę ludzkiego pożywienia wg naukowców? Owady. I już teraz pojawiają się na talerzach Polaków. Wprawdzie jeszcze nie w Szczecinie, ale w Polsce jest kilka lokali, które dobrze sobie radzą.
Na warszawskim Ursynowie funkcjonuje „Co To To Je”. W menu znajdziemy takie smakołyki jak drewnojady, szaszłyki z owadów z dipem z ostryg, szarańcze. Wiem, że niektórych to odrzuca i nie spróbują takiego jedzenia (nawet gdyby im dopłacić), ale jestem przekonany, że w Szczecinie znajdzie się sporo chętnych na takie eksperymenty gastronomiczne.

Kto się odważy?
6. Nostalgia
Bary mleczne, lokale stylizowane na dawne lata. Tak to jest popularne i będzie jeszcze bardziej. Na Słonecznym, „w Heliosach” znajdziemy zapiekanki, które reklamowane są „takie jak kiedyś na Bramie Portowej”. W barach mlecznych, gdzie obiad zjemy za 10-11 zł, są kolejki na 10-15 minut czekania (np. Bar Julka). Osobiście marzy mi się mały lokalik (nawet „okienko”), które oferować będzie ciepły sok z marchewki. Za dziecka moja Mama zabierała mnie na takie soczki naprzeciwko Pedetu.

To tylko 6 trendów, mógłbym wymienić ich dużo więcej.
Aplikacje do zamawiania jedzenia, oceniania lokali, zbierania punktów lojalnościowych (papierowe karty za chwilę odejdą do lamusa), cateringi dietetyczne (firmy, które dostarczają jedzenie na cały dzień wg ustalonej diety), diety paleo, lokale z piwami kraftowymi (właśnie otworzył się jeden na Podzamczu), frytki belgijskie, oferta lunchowa i obiadowa dla pracowników biurowców. A jak wy widzicie szczecińską gastronomię i jej rozwój?






