Od razu zaznaczam, że jestem laiczką w tym temacie, więc wybaczcie i poprawcie ewentualne błędy, nieścisłości i niedopowiedzenia. Do popełnienia tego wpisu zachęcił mnie fakt, że wielu szczecinian nie ma zielonego pojęcia dlaczego wieżowiec wyrastający w miejscu Dany nosi nazwę Hanza Tower, czyli wieża Hanzy, czy też wieża hanzeatycka. Niniejszym poczułam się w obowiązku wyjaśnić, cóż to takiego ta tajemnicza HANZA.
Hanza, to słowo pochodzące z języka staroniemieckiego, oznaczające grupę. Nazwa ta przyjęła się do określenia grup miast, ulokowanych wzdłuż wybrzeża Bałtyku i Morza Północnego, które tworzyły związki handlowe. Tu warto nadmienić, że dotyczyło to głównie handlu drogą morską. A jak już jesteśmy przy handlu morskim, nie sposób pominąć piractwa, a jednym z najsłynniejszych bałtyckich piratów był szczeciński kupiec, Jan Wyszak.
Wprawdzie żył w czasach słowiańskich, sprzed czasów hanzy, ale grzechem by było pominąć jego istnienie milczeniem. Pierwsze miasta hanzeatyckie pojawiły się związku w XII wieku.
Należały do hanz miasta m. in. niderlandzkie, duńskie, polskie, szwedzkie. Hanz było kilka, najsilniejszą była niemiecka, której zasięg obejmował Europę od Anglii po Nowogród. Zgadnijcie, do której należał Szczecin? Członkowie Hanzy wzajemnie się wspierali, równocześnie utrudniając życie miastom spoza niej. Hanza stanowiła nie tylko siłę handlową, ale także polityczną, a czasem – militarną. Od XV wieku ta siła znacznie osłabła, koniec formalny Hanzy to wiek XVII.

Jak sądzę, twórcy nazwy nowego biurowca chcieli uczcić chwałę Szczecina z czasów jego członkostwa w Hanzie. Zwłaszcza, że wygląd jest stylizowany na wzdęty wiatrem żagiel. Statku handlowego? Pirackiego?
Oprócz biurowca, po czasach świetności Hanzy, pozostał nam jeszcze Europejski Szlak Gotyku Ceglanego. Gotyk ceglany to nazwa dzieł architektonicznych wykonanych z cegły, umiejscowionych na obszarach związanych z czasami rozwoju i świetności Hanzy. Na szlaku znajdują się również szczecińskie zabytki, jak Bazylika Archikatedralna św. Jakuba, czy Kościół Św. Jana Ewangelisty.
Last but not least: receptura szczecińskich pierników powstała najprawdopodobniej w oparciu o przepisy toruńskie i trafiła do naszego miasta na pokładach kupieckich statków Hanzy.







