Biznes 0

Zegar tyka, czas ucieka. A Ty musisz wydostać się z pokoju! [Escape Roomy w Szczecinie]

Przebojem na szczeciński rynek wdarły się escape roomy. To takie pokoje, z których by się wydostać, musimy rozwiązać szereg zagadek. I mamy na to określony czas. Przeważnie jest to godzina. W zabawie mogą uczestniczyć osoby w różnym wieku, niektóre pokoje nadają się również dla dzieci, ale nie brakuje propozycji dla osób o mocnych nerwach. Koszt zabawy? Od kilkudziesięciu złotych w górę do podziału na uczestników.

Pierwsze escape roomy powstały w wirtualnej rzeczywistości, na komputerze. To tam, na początku za pomocą słowa pisanego, później w coraz bardziej graficzny sposób, użytkownicy musieli rozwiązywać zagadki, by się uwolnić. Z kolei za kolebkę prawdziwych escape roomów uważa się Japonię i Hong Kong.

W ciągu pierwszych kilkunastu miesięcy istnienia Escape roomów w Szczecinie pojawiło się 25 pokoi, aktualnie jest ich 36. Poszczególne firmy planują otwarcie kolejnych pokoi, przymierzają się do tego też nowe osoby (kolejne 4 pokoje zagadek w przygotowaniu). Poszczególne pokoje różnią się klimatem, stopniem trudności, różnorodnością zagadek. Trudność to raczej rzecz względna, bo dużo bardziej odnajdowałem się w pokojach, które określane były jako trudne, niż w tych nazwanych przez odwiedzających łatwymi.

Z czego to wynikało? Chyba właśnie z różnorodności zagadek. W pewnym momencie escape roomy zaczęły mnie trochę nudzić, bo okazywało się, że większość zagadek ograniczała się do znalezienia kluczyka, wpisaniu szyfru, by otworzyć pudełko, w którym był zaszyfrowany kod do walizki. Jasne, jest to fajne i ciekawe na początku, lecz jeśli wchodzisz do kolejnego pokoju i dostajesz prawie to samo, przestaje to bawić. Po prostu oczekiwania rosną wraz z kolejną wizytą. Biznes ten jednak nie stoi w miejscu.

Rozmawiając z wieloma osobami, które pracują na co dzień w tym biznesie, mówi się już o escape roomach 2.0, czyli naszpikowanych elektroniką, które pozwalają na wiele więcej, jeśli chodzi o stopień skomplikowania zagadek i ich charakter. Z kolei alternatywą do tego jest stały udział Mistrza Gry, który w różny sposób uczestniczy z nami w zabawie. Więcej nie mogę tu napisać, by nikomu nie popsuć zabawy.

W Szczecinie odwiedziłem już 7 różnych pokoi, z czego największe wrażenie wywarło na mnie: Stary Dwór, Piła 3D (obecnie ma przerwę wakacyjną) oraz Sherlock (niestety już nie istnieje). Każdy z nich charakteryzował i zaskakiwał czymś innym. Stary Dwór (przy ul. Kolumba) to dla mnie największy HIT. Wyróżnia go czas rozwiązywania zagadki, bo aż 70 minut (standard to 60 minut). I te dodatkowe minuty pozwalają nam jeszcze bardziej wniknąć w ten klimat. Klimat rodem z najlepszych horrorów, ten pokój jest dla osób o mocnych nerwach. Piła 3D (mam nadzieję, że kiedyś jeszcze powróci), to z kolei świetne odwzorowanie filmu. Człowiek czuje się, jakby rzeczywiście został zamknięty przez psychopatę, a stawką w grze jest życie.

Wracając jeszcze do escape roomów 2.0, warto wspomnieć o szczecińskiej firmie Escape Room Supplier, która dostarcza technologiczne rozwiązania do pokojów w różnych częściach świata. W Szczecinie odbył się również Mass Escape, czyli rozrywka na większą skalę, dla kilkuset osób. Azoty Arena zostały zmienione w strefę poddaną kwarantannie i żeby się wydostać, trzeba było rozwiązać wiele zagadek. Stosunkowo łatwe, ale podczas wydarzenia było dużo początkujących osób, stąd taki poziom trudności. Krótko mówiąc: impreza bardzo udana, czekam na kolejne z takim rozmachem.

Pokoje zagadek zapoczątkowały nowy rodzaj rozrywki. Propozycji przybywa i w Polsce znajdziemy już:

  • horror roomy: czyli dom strachów z prawdziwego zdarzenia. Coś dla największych twardzieli, jak wynika z opisów, wiele osób rezygnuje w trakcie i wybiega z płaczem. W Szczecinie funkcjonuje jeden taki lokal
  • pokoje furii: coś dla tych, którzy chcą się wyżyć. Wchodzisz do pokoju, dostajesz różne narzędzia i możesz rozwalać do woli. Do dyspozycji kij baseballowy, młot, młotek i inne.
  • pokoje mechaniczne, gdzie zadaniem jest wprawienie mechanizmu w ruch, niczym w grze komputerowej z dawnych lat The Incredible Machine
  • labirynty z lustrami. W zeszłym roku jeden otworzono w Międzyzdrojach.

Sami widzicie, pomysłów jest mnóstwo. Przeglądając listę escape roomów w serwisie lockme.pl rzucił mi się w oczy jeden z Warszawy o nazwie „Pogrzebani”. „Pewnego dnia budzisz się w skrzyni, pogrzebany żywcem. (…) W trumnie znajdujesz worek z kilkoma przedmiotami, wśród nich jest flara i telefon z jednym numerem” to opis ze strony. Kto się pisze na taką rozrywkę?

Artykuł pierwotnie ukazał się w MM Trendy. Zaktualizowałem go troszkę.

Zobacz również inne artykuły

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kiedyś magia. Dziś rzeczywistość. Samochód sterowany myślami (i to w Szczecinie!)

Samochód sterowany myślami. “Tak będzie w 2045 roku”, pomyśli niejedna osoba. A tymczasem to już powoli staje się rzeczywistością. Wprawdzie...

Zamknij