Mieszkałem na Prawobrzeżu od urodzenia. Z lokalami tutaj zawsze było różnie. Teraz jest ich więcej, bo mamy sporo sieciówek typu McDonalds czy KFC i Marco Polo. Nigdy miejsca nie zagrzała jednak żadna porządniejsza restauracja, czy lokal gastronomiczny z ambitną i interesującą ofertą. Wygląda na to, że wreszcie coś ma szansę się w tym temacie zmienić na lepsze, bo miejsce starego szaszłyka Merkury (i Mak Kwaka) zastąpił właśnie Charbel Kebab Haus. Pod „przykrywką” kebaba mamy lokal formatu premium z całkiem przystępnymi cenami. Ale o szczegółach poniżej, zacznijmy od menu.
Dokładna lokalizacja to ulica Rydla 51 w samym środku sławnych „Heliosów”, czyli kiedyś jedynych tutaj domów handlowych. Obecnie znajduje się tu mnóstwo mniejszych sklepów stanowiących przeciwwagę do Reala, Kauflanda, Carrefoura i Outletu, które są w promieniu jednego kilometra.

Do wyboru jest kebab w bułce (9,95), Börek (5,90-8,90), Rollo, Pita, Kebab na talerzu i kebab w boxie. Dostępne są też sałatki, więc każdy powinien coś dla siebie znaleźć.

Börki są też w dwóch wariantach cenowych,
zależnie od składników. Ludzie chętnie kupują je na wynos jako przekąska podczas meczu lub innej imprezy w domu.
Oprócz kilku drobniejszych dodatków, to w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o menu. I bardzo dobrze! Lepiej jest mieć krótkie menu, w którym wszystko jest świeże i dobre niż wielką księgę potraw, gdzie znajdziesz 45 pozycji, ale kucharz musi czytać z kartki jak się właściwie robi połowę z nich. Tutaj jest konkretnie i na temat. Oferta jest krótka i treściwa. Kebaby można zaliczyć do klasy premium. Nie myślałem, że to się kiedykolwiek zdarzy, że słowa kebab i premium pojawią się kiedykolwiek w jednym zdaniu razem. A jednak! Bułki własnoręcznie wypiekane na miejscu, na specjalnej mące według autorskiej receptury. Nie ma tutaj mrożonych półproduktów, wszystko wyrabiane jest na miejscu. Potrawy doprawiane są między innymi miętą i cytryną oraz owczym serem (tak jak oryginalny kebab). Sporą różnicę robi też sałata w kebabie, co nie jest standardem (jak kapusta).

Konkretnie – ten Pan piecze bułki w piecu na zdjęciu.


Na szczególną uwagę zasługują też wspominane wcześniej Börki podawane w przeróżnych wariacjach mięsnych i ze szpinakiem. Do nich możemy też wybrać sos.


Tak wygląda Börek w wersji na talerzu, pokrojona w paski, żeby wygodniej się jadło.
Jako napój warto spróbować ayran, który jest przygotowywany na miejscu i stanowi tradycyjny napój na bazie jogurtu. Dostępna też jest oryginalna turecka oranżada oraz nektar mango. Z alkoholi znajdziemy piwo z beczki.

Börki to świetna opcja jeśli nie jesteśmy bardzo głodni, ale mamy ochotę na coś ciepłego i dobrego. Ciasto jest bardzo cienkie i chrupiące, a nadzienie soczyste i pełne smaku. Bez przesadnego przyprawiania, liczy się smak składników i sosu. Przejdźmy do następnych potraw. Wersja bezmięsna jest też ukłonem w kierunku osób, które nie jedzą mięsa. Podobnie jak rollo wegetariańskie i smażone warzywa. Można też zamówić warzywne frytki z pietruszki lub marchewki. W ofercie ma też pojawić się kolejna tradycyjna potrawa, Lahmacun. Zainteresowanych zachęcam do przeczytania krótkiej notki w wikipedii. Lahmacun nazywane jest też turecką pizzą.
Krótki filmik pokazujący czego można spodziewać się zamawiając kebab na talerzu.

Mięso jest bardzo dobre, a oprócz tradycyjnych surówek dostajemy też rewelacyjne grillowane warzywa. Obiektywnie rzecz ujmując jest to jeden z lepszych kebabów w Szczecinie, a na pewno najlepszy na Prawobrzeżu.

Pita. Przy podawaniu przecinana jest na pół. Bardzo smaczny, chrupiący placek obwinięty wokół soczystych składników i dużej ilości mięsa. Porcja jest OGROMNA. Jedną pitę można spokojnie zamówić dla dwóch osób i też będzie dobrze.

Podejście właścicieli i pracowników do lokalu widać po takich właśnie szczegółach.

W lokalu jest bardzo czysto. Wykończony jest w ciekawym stylu. Dominuje drewno, cegła i szkło. Centralnym elementem sali jest duży wspólny stół, przy którym może usiąść jednocześnie dużo osób (social table). Całość daje przytulne wrażenie i ciepły klimat. Można płacić kartą i jest wifi dla klientów. Lokal otworzył się w kwietniu 2015 i po spędzeniu w nim ponad godziny w mało atrakcyjnym momencie jak na kebab (bo o 11 rano), można zauważyć wyraźny ruch. Co chwila ktoś wchodzi, coś zamawia. Gdy jest ciepło, można usiąść również na zewnątrz, lokal jest z dala od ulic i nie ma tam ruchu samochodów. Z drugiej strony około 20 metrów od lokalu jest duży i bezpłatny parking. To też mała zaleta mieszkania na Prawobrzeżu, nie ma tutaj czegoś takiego jak płatny parking :).

Bezpośrednio na sali znajdziemy designerską umywalkę, gdzie w każdej chwili można umyć ręce. Biorąc pod uwagę, że większość potraw jemy palcami, to bardzo przydatne rozwiązanie. Po tym jak je tutaj zobaczyłem, nie rozumiem dlaczego w innych lokalach tego nie ma.


A to ja :). Tam w szybie.


Siedzimy na takich sympatycznych, futrzastych stołeczkach.


Do dyspozycji gości jest iPad, który pewnie umili czas najmłodszym. Miły gest i pokaz, że nawet w małym lokalu (bo metraż nie jest ogromny) można dostarczyć kilka wartościowych atrakcji.


Polub Charbel Kebab Haus na Facebooku:






