
W niedzielę odbyła się druga edycja Targu Rybnego na Podzamczu.
-Co powie ryba?

Tym razem w trochę skromniejszej formie, niż poprzednim razem. Mocno kibicuję tej inicjatywie, mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie organizowana ze znacznie większym rozmachem.

Można było spróbować łososia kiszonego, moje blogerskie kubki smakowe były zachwycone.

Ryb nie brakowało, ludzie odchodzili w pełnymi siatkami.


Najbardziej rozbawiły mnie komentarze pod wpisami na FB, w których narzekano na brak śledzia…


Szersza perspektywa. Tak, nie wygląda to może porywająco, ale to dopiero początek. Wierzę, że z każdą kolejną edycją inicjatywa będzie zyskiwać. Wyobrażacie sobie taki targ podczas Dni Morza? Chociaż wtedy bardziej przyda się więcej stoisk z rybą do jedzenia na miejscu.

Chętnych nie brakowało.

Musiała wyskoczyć z Odry…


Pewnie jutro na Allegro „bez problemów z korozją”.

21 grudnia i +9 stopni. Dawno tak nie było.

Wydarzenie dość mocno obstawione przez lokalne media. Tutaj wywiad z organizatorem – Arkiem Bujasem.

Czy wydra wygra?

Pojawiło się też wspólne stoisko Stojaków, Białej Trufli oraz Czesky Film.


W Bratwurstbrothers mogliśmy zjeść tradycyjne niemieckie kiełbaski (Bratwurst, Currywurst, Knacker) oraz bułkę ze śledziem.

Hello Santa!








Muzeum Historii Szczecina również przyłączyło się do wydarzenia. Wstęp do tego miejsca był bezpłatny.

Wczoraj spotkałem się również z komentarzami, że Szczecin nigdy w historii nie widział Targu Rybnego, to skąd nagle te wydarzenia…


Niech ten napis będzie najlepszym podsumowaniem tegorocznych inicjatyw na Podzamczu. Wierzę w to, że się uda.





