W chwili, w której sztuka wychodzi z teatralnych ścian, przenosząc się w środowisko miejskie, publika ma okazję posmakować, co znaczy znaleźć się w niezłej bajce. „Sen Nocy Letniej” Williama Szekspira, w poprzednich latach wystawiany na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich, tym razem można podziwiać w odświeżonej wersji, niedaleko malowniczej okolicy Wyspy Grodzkiej.
Widzowie spragnieni lekkiej formy oraz ciekawych wrażeń estetycznych obejrzą spektakl w reżyserii Adama Opatowicza jeszcze w nadchodzący weekend, tj. od 14 do 16 września na Scenie na Łasztowni.
Ta klasyczna komedia, to jeden z popularniejszych szekspirowskich tytułów, po który sięgają współcześni twórcy. Dzieło, w oddźwięku i zrozumieniu łatwe.
W odtworzeniu, przy jednoczesnym nadaniu świeżości – już nie takie proste. Sztuka opowiada historię trzech par, które poszukując prawdziwej miłości, muszą stawić czoła różnorakim przeszkodom, które nieprzypadkowo mieszają bohaterów w niebagatelne, ekstremalne czy zabawne sytuacje. Premiera spektaklu miała miejsce 24 sierpnia.

Fot. Włodzimierz Piatek
Akcja zaczyna się od momentu, w którym Hermia wraz z ukochanym Lizandrem (w tej roli Sylwia Różycka wraz z Jakubem Sokołowskim) ucieka do magicznego lasu. Za nimi podąża zazdrosny o Hermię Demetriusz (Marek Żerański), oraz nieszczęśliwie w nim zakochana Helena (Anna Szymańska). Jednak nikt z nich, nie spodziewa się, że w ich losy wplątają się leśne duchy, a to w skutkach spowoduje nie lada zamieszanie…
Fabuła komedii romantycznej jest zazwyczaj przewidywalna – jednakże wykonanie zespołu Teatru Polskiego ustrzega przed nudą. Interakcja aktorów z publiką sprawia, że każdy z widzów może przez moment poczuć się jak jedna z zaczarowanych postaci, które w czasie spektaklu pojawiają się nie tylko na scenie.
Ciekawie było zobaczyć w jednej z głównych ról Olka Różanka, który wcielił się w króla elfów, Oberona. Wokalista szczecińskiego zespołu Chorzy, nie po raz pierwszy pokazał aktorskie zacięcie. Różanek już wcześniej grywał gościnnie w Teatrze Polskim, chociażby w komedii Pensjonat Pana Bielańskiego, prezentowanej jeszcze niedawno na Dużej Scenie przy ulicy Swarożyca. Jego sceniczna partnerka, Dorota Chrulska w roli Tytani, wręcz zjawiskowo dopełnia tą nietuzinkową parę.

Fot. Włodzimierz Piatek
Pojawiły się też inne, lubiane twarze szczecińskiego teatru, znani publiczności między innymi z kultowej komedii Mayday: Adam Dzieciniak, Michał Janicki czy Katarzyna Bieschke-Wabich. Gdy zapadł zmierzch, widzowie mogli podziwiać korowód elfów, strzyg i innych magicznych stworów.
Towarzyszące im pokazy ognia, tańce i hulanki, podobały się zarówno dorosłym jak i młodszym widzom, których na Łasztowni nie brakowało.
Spektakl trwa niecałe dwie godziny, ale z racji tego, że jest grany w sąsiedztwie Odry (a także przykrego faktu, że jesień powoli zaczyna pukać do naszych drzwi), warto zabrać ze sobą koc, cieplejszą kurtkę czy sweter. Chociaż przy takiej ilości wrażeń, łatwo zapomnieć o pogodzie. Szczególnie, gdy sen miesza się z jawą. Nocy, jeszcze stosunkowo letniej.







