Kultura, Misz-Masz 3

Radio ABC to „najlepsza rzecz, która mogła się przytrafić temu miastu”

Radio ABC. Radio kultowe. Znane przeze mnie głównie z nowej odsłony. Wcześniejsze lata pamiętam tylko z jednego epizodu.

Z lat dziecięcych szczególnie zapamiętałem Radio ABC (jeszcze w starej odsłonie). Kiedyś mój tata wygrał tam w konkursie „Pełen bak”. Konkurs polegał na tym, że w godzinach szczytu oznaczony samochód Radia ABC poruszał się po mieście i wybierał poszczególne samochody podając numery rejestracyjne na antenie. Jeśli akurat kierowca wybranego pojazdu słuchał Abeca i dał znać pracownikom radia znajdującym się w oznaczonym samochodzie wygrywał „pełen bak”, czyli kupon na 20 litrów paliwa. Akurat mój tata jeździł wtedy maluchem, więc 20 litrów oznaczało dokładnie pełen bak (o ironio!).

Gdy w małym pokoiku radyjko gra – to se ne vrati

Od jakiegoś czasu dochodziły do mnie słuchy, że trwa realizacja filmu dokumentalnego dotycząca tej rozgłośni radiowej. Postanowiłem wypytać o szczegóły pomysłodawczynię projektu – Małgorzatę Olejniczak.

  • Radio ABC „to najlepsza rzecz, która mogła się przytrafić temu miastu”. Niejednokrotnie słyszałem takie stwierdzenie. Czy się z tym zgadzasz i dlaczego ludzie tak mówią?
  • Małgorzata Olejniczak: Jasne, też tak myślę. Chociaż słyszałam też, że o tym radio nikt już nie pamięta. Dla niektórych, nie było w nim nic specjalnego. Według mnie, to radio było wyjątkowe, jak wyjątkowy był czas w Polsce, kiedy zaczynało nadawać. Taki przypadek, który się zdarza, a nie jest regułą.

    W 1993 roku w Szczecinie było Polskie Radio Szczecin, państwowe, spadek po komunie, bez tożsamości i pomysłu oraz katolickie radio AS. ABC należało do Solidarności. Warto pamiętać, że wówczas panna „S” była postrzegana pozytywnie, bo wywalczyła Polsce wolność.

    • Radio ABC było radiem związkowym?
    • Należeliśmy do związku, ale nie byliśmy radiowęzłem związkowym. Zawsze byliśmy radiem miejskim. Bazą ABC byli ludzie z Akademickiego Radia Pomorze.

      Jest taka piosenka Lecha Janerki, której słowa brzmią: „Patrzcie jak się lata, gdy dupsko jest wolne od bata”. O tym ma być „Siwy dym”.

      Wiesz, co to było ARP? Radio, które działało 50 lat przy Politechnice Szczecińskiej, a jego sygnał odbierany był w akademikach. To była niezależna szkoła radiowców. Dzięki temu, kiedy zaczynaliśmy ktokolwiek miał wyobrażenie, jak się robi radio, jak działa sprzęt, jak się montuje na taśmach szpulowych, robi reportaże, a nie miał za sobą doświadczenia w mediach komunistycznych.

      Mirek Witkowski, poeta, działacz opozycji, pomysłodawca uruchomienia ABC, wziął ludzi z ARP, wśród nich byli Zibi Matczak, Artur Bursakowski, Adam Wosik, Adam Bortnik, Wojtek Chołaściński…

      Na początku graliśmy muzykę rockową i popową od lat 60, ale były też audycje autorskie, konkursy oraz przygotowywaliśmy lokalne serwisy informacyjne, kulturalne, sportowe, audycje publicystyczne o spektaklach, polityce, sytuacji w porcie, dziurze w moście, wystawie gołębi czy koncercie.

      ABC było medium otwartym dla artystów, polityków, społeczników czy ludzi, których dziś określa się animatorami kultury. Także wariatów różnej maści, którzy nadają koloryt miastu, tworzą jego klimat. Sami byliśmy takimi wariatami. Podczas 12 lat zorganizowaliśmy dziesiątki koncertów kameralnych, klubowych, masowych.

      • Radio przed i po przełomie. Jakie są różnice?
      • Nie jestem stara. Byłam dzieciakiem, a wydaje się 25 lat, a to nie jest tak dawno. W czasach PRL muzyka i informacja były kontrolowane. Działała cezura. Większość audycji leciała z taśmy. Nie było np. takiej możliwości, by słuchacz powiedział opinię na temat muzyki, polityki.

        To niesamowite, jak bardzo ludzie kochają to miasto i jak niewiele z tego wynika. Gdzie to się rozpływa? Nie wiem.

        Wiadomości? Jeśli ktoś się chciał dowiedzieć słuchał Wolnej Europy, czy Głosu Ameryki. W stanie wojennym Zbigniew Romaszewski odsiedział kilka lat bez wyroku za nadanie minutowej audycji Radia „S”. To był symbol wolności.

        Dla młodzieży nazywanej alternatywną była jedna audycja – lista przebojów rozgłośni harcerskiej. Jej Autorami byli Bożęna Sitek i Paweł Sito. Tylko tam można było usłyszeć muzykę z Jarocina. Raz w tygodniu godzina? Tego już nie pamiętam. Godzina przed „Zapraszamy do Trójki”. Tam zaczynał Kuba Wojewódzki, pojawił się Jurek Owsiak i jego Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników.

        Tomasz Beksiński w Dwójce w niedzielę późnym wieczorem. I to tyle. Reszty nie dało się słuchać. Pamiętam audycje w Jedynce, w której pani radziła jak rodzina może umyć włosy jedna porcją szamponu. Możesz to sobie wyobrazić? Perfekcyjna pani domu radzi, że trzeba się ustawić kaskadowo, a tata jako najwyższy zaczyna. To nie jest żart. No i nie było reklam, bo nie było czego reklamować. Takie okruchy pamięci.

        • Co skłoniło Ciebie do zrobienia produkcji filmowej na temat Radia ABC?
        • Wymyśliłam, że zrobię film, kiedy rozmawialiśmy, że trzeba by zorganizować spotkanie na 20-lecia radia. Jędrzej Niestrój, reżyser filmu, jest moim znajomym, pozytywnie zakręconym człowiekiem. To facet po szkole Andrzeja Wajdy, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych, jego film „Przyszedł człowiek i wziął” był pokazywany w Kanadzie na Hot Docs, zdaniem wielu jest filmem „oskarowym”…

          Głupio mi było poprosić, by zrobił relację, jak z wesela. Zaczęłam myśleć o dokumencie, który pokazalibyśmy na 20-lecie. Nie miałam wyobrażenia, że na zrobienie filmu potrzebne są duże pieniądze. Bo o ile ja i kilka osób z ABC, robimy ten film z sentymentu, to pracę ekipy, sprzęt, przejazdy, etc. trzeba opłacić.

          • Kto finansuje jego produkcję?
          • Robimy film w miarę pozyskiwania pieniędzy. Z Zachodniopomorskiego Funduszu Filmowego dostaliśmy ok. 27 tys. zł. To kropla w morzu potrzeb, ale mamy sponsorów, wśród nich Joannę Cieszkowską, która pracowała w Radio ABC, a teraz ma swoją firmę w Niemczech. Będziemy zbierać pieniądze przez serwis crowdfundingowy wspieram.to. Oni jeszcze tego nie wiedzą.

            Film jest już na etapie montażu. Robiliśmy zdjęcia w Szczecinie, w Warszawie i Dublinie. Mogę powiedzieć, że są piękne. Montażystką jest Anna Krasowska, która zrobiła wiele dokumentów oraz filmy Andrzeja Kondratiuka i Igi Cembrzyńskiej. Na mnie robi wrażenie, że będziemy współpracować.

            • W dużej mierze temat Radia ABC został już omówiony w materiale Szczecin Calling.
            • Film Adriana Janowskiego skupia się na ostatnim etapie działalności, mocno związany ze szczecińskim clubbingiem. Dla młodszych słuchaczy to jest całe ABC, ale radio działało 12 lat. Adrian występuje w naszym filmie, opowiada też o ABC z tego okresu, o Szczecin Calling. W naszym dokumencie pokażemy fragmenty jego materiału.

              • Co będzie ukazywał film?
              • „Siwy dym” dotyczy 12 lat działalności radia, ale nie jego historii, która streścić można w zdaniu: było, minęło. Chciałabym, aby dokument pokazał ludzi i emocje, jakie wiązały się z tworzeniem radia, kiedy Polska odzyskała wolność.

                Dla mnie, jako człowieka, ważne są dwie wartość wolność oraz miłość, więc chciałabym, aby ten film był o miłości do wolności, a za tym do muzyki, do ludzi, z którymi się pracuje i do pracy, którą się wykonuje, do radia i do Szczecina. Jest taka piosenka Lecha Janerki, której słowa brzmią: „Patrzcie jak się lata, gdy dupsko jest wolne od bata”. O tym ma być „Siwy dym”.

                • Kto go realizuje?
                • Ekipa filmowa Cykadar jest z Lublińca na Śląsku. Reżyser także ze śląskim dystansem patrzy na moje pomysły i emocje, jakie wiążą mnie z ABC. Jędrzej Niestrój także jest z pokolenia ’89. Studiował na warszawskiej ASP w tzw. Kowalni razem z Katarzyną Kozyra czy Pawłem Althamerem, realizował filmy z Arturem Żmijewskim, m.in. słynnego „Berka” oraz „KRWP”.

                  To grupa artystów, która wywróciła do góry nogami sytuację w polskich sztukach wizualnych. Ich prace grzeją i budzą kontrowersje do dziś. Jest w nich taki sam kop energetyczny, jaki miało ABC.

                  • Pokazać wolność, miłość i radio to wyzwanie…
                  • Także jestem ciekawa, jak to reżyser pokaże… Bohaterem jest ABC, a w nim Robert Siwy Nowak, dj, który powiedział na antenie pierwsze słowa 13 czerwca 1993 r. oraz ostatnie w sierpniu 2005 r. Jedna z jego audycji miała tytuł „Siwy dym” i to jest dobry tytuł także dla naszego filmu. Chciałabym aby film o ABC dotarł do ludzi, którzy nigdy nie słuchali tego radia, nie znają Siwego, Tatinka czy mnie, nigdy nie byli w Szczecinie.

                    Kiedy zaczęłam robić ten film, to jakbym otworzyła drzwi do pokoju z emocjami, z ogromną tęsknotą za prawdziwą wolnością, miłością, muzyką i Szczecinem, najpiękniejszym miastem na ziemi. To niesamowite, jak bardzo ludzie kochają to miasto i jak niewiele z tego wynika. Gdzie to się rozpływa? Nie wiem.

                    • Radio ABC na początku, a później w nowej formule, to raczej dwa różne światy. Mimo to poza nazwą dużo było wspólnych czynników. Czy możesz o tym opowiedzieć?
                    • Wolność, miłość, muzyka, Szczecin – to klucze, które moim zdaniem łączą każdy okres działalności. Pierwszy, pionierski przy Mazowieckiej 14, kiedy zaczęło działać, drugi Małopolska 23, kiedy jeszcze odnosiło sukcesy, ale już upadało, oraz czas renesansu przy ul. Bogusława 15, kiedy było muzycznie jasno sprofilowane i stało się radiem „kultowym”.

                      Tylko widzisz, film „Siwy dym” jest o wolności i miłości, a nie o etapach, ulicach, budynkach, gatunkach… Mam do tego dystans. Ze Zbyszkiem Uciechowskim, Arturem Tatinkiem Szyszkowskim, Robertem Siwym Nowakiem pracowałam przy Mazowieckiej i Małopolskiej. Dla mnie Bogusława jest częścią historii radia, a nie „różnym światem”. Wiem, w jakich sercach i głowach zrodził się ten pomysł.

                      Zawsze w ABC pracowali ludzie, którzy to radio kochali, często kosztem swoich prywatnych miłości i życia. Może teraz to trudno zrozumieć, ale zdarzało się, że w redakcji spędzaliśmy ze sobą po kilkanaście godzin, a wieczorem szliśmy razem na imprezę, by rano wrócić do pracy. Nikt nam nic nie kazał, to radio żyło w nas i dzięki nam, bo był okres, że nie dostawaliśmy pensji, wpadaliśmy w długi. To było dla nas niewyobrażalne, że ABC padnie.

                      My padniemy, ale ono nie, bo nie ukrywajmy, to ono dawało nam poczucie wolności i wyjątkowości oraz tego, że jesteśmy kochani. Na tym etapie dawało nam sens życia. Radio to magia, dziś się o tym nie pamięta.

                      • Czy myślisz, że jest szansa na reaktywację w obecnej sytuacji Radia ABC?
                      • Kiedy w ubiegłym roku organizowaliśmy ABC ReAKTYWACJĘ, wiele osób przypuszczało, że tak będzie, ale my po prostu chcieliśmy się spotkać. Kiedy usłyszałam, że o ABC nikt już nie pamięta, pomyślałam, że trzeba się uaktywnić. W parę osób zrealizowaliśmy „wydarzenie”.

                        Były pamiątkowe kubki, nasze jingle emitowane w galeriach handlowych, okaz fragmentów dokumentu w Elefunku, kilka artykułów w prasie, w necie, a przede wszystkim nasza impreza, koncert i wystawa fotografii „Ludzie ABCa” w Hormonie. Wszystko to bez wydania złotówki. Ktoś powiedział „fajerwerki”… Tak – odpaliliśmy kapiszony na cześć radia, którego już nie ma.

                        Czy jest szansa na reaktywację? Jeśli ktoś odpowie sobie na to pytanie pozytywnie, zrobi to. Moim zdaniem byłoby ekstra, gdyby grupa wariatów, którzy mają dosyć nijakości i bezbrzeżnej głupoty tego, co pakuje do głów popkultura, zrobiło swoje mega medium.

                        Przy okazji Re AKTYWACJI poznałam wiele fajnych osób, które mają odpowiedniego świra, ale mało wiary w siebie. Internet daje duże możliwości technicznych, ale mało w nim ducha. Ludzie muszą się spotykać, pogadać, obwąchać, podotykać… W ABC drzwi się nie zamykały. Tłumy ludzi, którzy przychodzili posiedzieć, ogrzać się przy naszej energii, jak przy ognisku. To tez łączy każdy etap działalności radia.

                        Zdjęcia pochodzą ze strony Radio ABC na FB - www.facebook.com/radio.abc.szczecin

                        Zdjęcia pochodzą ze strony Radio ABC na FB – www.facebook.com/radio.abc.szczecin

                        • Nie mieszkasz w Szczecinie. Czy w mieście, w którym jesteś, są lokalne stacje radiowe i jak sobie radzą?
                        • Nie mieszkam tak daleko… Warszawa to specyficzne miasto. Tutaj nie ma lokalności nawet na poziomie dzielnic. Jest radio Kolor, które należy do Zetki, Eska, która należy, jakieś rozgłośnie kościelne, te należące do Agory, RMF należący do Bauera, państwowe RDC… W Polsce było 200 rozgłośni lokalnych, w tej chwili jest około 40, część jest w rękach korporacji, kilka albo sobie radzi reszta czeka by ktos chciał odkupić ich czestotliwość. Reszta to działalność niekomercyjna.

                          Mnie jest żal, że dobre lokalne rozgłośnie zostały wykupione przez wielkie korporacje i że na to pozwolono. To są machiny do robienia pieniędzy oraz konsumentów reklam i informacyjnej papki. Media lokalne są wpisane w miasto i tworzą jego klimat, integrują ludzi aktywnych, wspierają ich medialnie. Wiele zespołów zaistniało dzięki ABC, teraz jest Internet.

                          Czy to się przekłada na życie w Szczecinie? Lepiej ode mnie znasz odpowiedź na to pytanie. Czekam z utęsknieniem na masę krytyczną, która rozpieprzy ten system, rewolucję jak we Francji w ‘68, ale młodzież się dziś nie buntuje. Pewnie jest super.

                          • Jest miejsce na takie radio?
                          • Popkultura karmi się wszystkim, co nowe, sama nie generuje nic nowego, wiec pewnie by je pożarła. Mam dość anachroniczne wyobrażenie, o tym czym jest „prawdziwe” radio. Dam przykład. Stanisław Tyczyński, twórca RMF FM, lubił muzykę poważną i wymyślił z założenia niszowe radyjko Opera, przekształcone w RMF Classic. Dopóki było w rękach Tyczyńskiego i on był jego słuchaczem, stacja emitowała prawdziwą muzykę klasyczną, wytchnienie dla uszu, duszy i mózgu.

                            Kiedy kupił ją Bauer zamiast muzyki klasycznej, puszczają muzykę filmową, która z definicji jest muzyką tła. Prezenterzy nie mówią już w tym radio o muzyce, ale o niczym, są jakieś konkursy. Radio jazzowe w rękach korporacji błyskawicznie zmienia się w smooth jazzowe, elewator music, a potem znika z anteny.

                            Z podwórka telewizji. Prezesem TVN jest cudzoziemiec, który uważa, że nie musi mówić po polsku, żeby zarządzać stacją. Nie wie, co jest w jego programie. Równie dobrze może sprzedawać kupę buraków burakom. Patrzy tylko na słupki sprzedaży i kasę na koncie. Media państwowe są dotowane, to jawny przykład nierównej konkurencji. Tak jest wygodnie politykom, którzy wykorzystują je w marketingu politycznym, a nie maja wyobraźni w jaki sposób ich decyzje oddziałują na życie na przykład społeczności lokalnej.

                            Łatwiej żyć kiedy jest kilku właścicieli, w tym jednym jest państwo, niż setki rozsianych po całym kraju, którzy robią, co chcą. Chociaż z tym robią, co chcą też jest na wyrost, bo państwo i politycy mają w rękach Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, która media kontroluje, karze, zamyka. Prawo w Polsce do tego nie wystarczy.

                            W takim świecie nie ma miejsca dla Radia ABC, to pokazało życie. Natomiast w swoim ostatnim etapie ABC, radio wpisane w rytm miasta, pokazało jak wykorzystywać różne media do budowania społeczności już poza radiem i poza Internetem. To jest wartość i prawdziwa sztuka. Wielkim korporacjom ona nigdy się nie uda.

                            Gdy w małym pokoiku radyjko gra – to se ne vrati

                            Zobacz również inne artykuły

                            • dawny słuchacz

                              Nie ma miejsca. Teraz czasy Eski i Maxxxa i raczej prędko sie to nie zmieni….niestety… Radio Szczecin też jakby wychamowało, 94 i 4 to nie to samo co ABC lub nawet niedawne szczecin.FM.

                            • utak3r

                              Miałem szczęście być członkiem ekipy – krótko, bo krótko, ale jednak :) Druga połowa lat ’90, przeszedłem do ABeCa wraz z kilkoma innymi ludźmi z Plamy.

                            • O.

                              To najlepsze czasy w szczecińskiej radiosferze. Miasto żyło radiem, radio żyło miastem. Teraz te stacje są takie bez duszy. Przykre to. Globalna wioska na całego, niedługo będzie tylko zetka i eremefka.

                            Przeczytaj poprzedni wpis:
                            Nowa hala sportowa przy ulicy Małopolskiej

                            Pierwszy raz o tej inwestycji pisałem w lipcu 2012 roku. Hala ma się znajdować przy ulicy Małopolskiej. Hala będzie widoczna...

                            Zamknij