
Wybrałem się dziś na czwarty już event śniadaniowy „Śniadania przy Błoniach” zapoczątkowany przez Cafe Rower. W ten weekend było to wydarzenie dwudniowe – w sobotę i w niedzielę.

Jakoś dziwnie sobie ubzdurałem, że wydarzenie nazywa się „Śniadanie NA Błoniach” i też tam się odbywa. Rozglądałem się niczym te potworki z ciuchci.

Szedłem dalej, zdziwił mnie zamknięty kiosk (!) – a jest weekend i ludzi całkiem sporo. Kawiarenka z lodami otworzyła się kilka chwil po zrobieniu tego zdjęcia.

Na parkingu przy Piotra Skargi ulokowały się „Ale Ciacha”, które sprzedają kartacze. O 11:00 zaczęli je sprzedawać – całkiem spore zainteresowanie.

Zawędrowałem aż do mini-golfa w Parku Kasprowicza (nadal bez śniadania). Zacząłem się zastanawiam, czy przypadkiem nie potrzeba mi mocniejszych okularów. Szybkie wiadomości do znajomych, okazało się, że śniadanie nie jest „NA Błoniach”, ale „PRZY Błoniach”, na Królowej Korony Polskiej 3. Do dziś byłem święcie przekonany, że na zdjęciach z poprzednich edycji widziałem błonia w tle…

Mini golf nieczynny – trwa remont. Ciekawe, czy zdążą przed sezonem. Pamiętam, że rok temu też „dłubali” w ziemi. W tym miejscu powstać nowa restauracja – więcej informacji @ kliknij tutaj

W końcu skierowałem się w kierunku śniadania (coraz bardziej głodny), po drodze na Piotra Skargi kwitnące magnolie.

Jak sami widzicie, ludzi całkiem sporo. Kolejka do Cafe Rower większa, niż o 15:00 do Starbucksa. Pamiętajcie o mówieniu „poproszę” przy zamówieniu, w przeciwnym wypadku możecie mieć extra cenę (inną, niż w cenniku). I bardzo dobrze, kultury trzeba uczyć.

Na samym „Śniadaniu PRZY Błoniach” całkiem spory wybór – tarty, jedzenie vege, racuchy, napoje, maskotki. Szczególnie smakowały mi zagryzki od Agnieszki Nieradki (przy okazji zajrzyjcie na jej najnowszy projekt Książeczka dla dzieci – co masz w środku? – dziś też sprzedając jedzenie zbierała na ten cel).

Najedzeni – już w większym gronie – wróciliśmy na Błonia. Ludzi przybywało z każdą minutą – jak to w słoneczne weekendy.

Niestety były też takie akcenty – zaczyna się… Zainteresowanie, jak widać na załączonym obrazku.

Kto zezwolił na postawienie takich paskudztw na Jasnych Błoniach? Swoją drogą strach tam wchodzić, bakterie widoczne są gołym okiem.
Najbliższa toaleta? Przy amfiteatrze, można też tam przewinąć dziecko. Czy Castellari ma toalety dla swoich klientów?

Tu możesz sprawdzić Facebooka. Swoją drogą ciekawe dlaczego Orange nie spieszy się z ich rebrandingiem? Czyżby były przeznaczone do likwidacji?

Świetne miejsce do spacerów i dla biegaczy.

Brakowało mi tam jeszcze oczojebnego wyświetlacza LED z napisem „Uwaga! Gałąź”.

Szkoda, że nie wypożyczają rowerów… Chętni na pewno by się znaleźli.





