Po powrocie do Szczecina w końcu wybrałem się, aby zobaczyć Aleję Kwiatową na żywo. W chwili obecnej „Aleja Kwiatowa” to nazwa zdecydowanie nieodpowiednia dla tego miejsca, jeśli to nie ulegnie zmianie, turyści oraz nowi mieszkańcy Szczecina będą sobie zadawać pytanie – skąd taka nazwa?
Szkoda, że Aleja Kwiatowa to tak dość krótki odcinek na spacery – niestety z każdej strony musimy pokonać dość skomplikowane skrzyżowania = odstać swoje na światłach. Oby w najbliższym czasie udało się zrealizować projekt Alei Zamkowej zaproponowany przez SENS (o tym napiszę w kolejnych artykułach).
Spacer na Alei Kwiatowej od strony Hołdu Pruskiego zaczynamy. Postawiono tam wielki zegar słoneczny. I tutaj pojawiają się moje pierwsze wątpliwości. Na pewno już wiecie, że zegar wskazuje złą godzinę (późni się o godzinę). Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ zegar został „ustawiony” na czas zimowy (sic!). Przyznam, że tutaj czegoś nie rozumiem…
- Po pierwsze: dlaczego zegar został ustawiony na czas zimowy, skoro obowiązuje on tylko przez 5 miesięcy w roku, natomiast czasem letnim posługujemy się przez pozostałe 7 miesięcy. Zdrowa logika przemawia tutaj na korzyść czasu letniego.
- Po drugie: nie trzeba być meteorologiem, by wiedzieć, że podczas miesięcy jesienno-zimowych słońca jest po prostu mniej, niż latem i wiosną. Z tego co się orientuję w przypadku „braku słońca” na zegarze ma się włączać podświetlenie, chociaż nie wiem, jak „ciemno” musi się zrobić, by zostało to uruchomione.
Nie chcę nawet myśleć, jak zachowają się autorzy projektu w przypadku ewentualnego zniesienia czasu zimowego np. za kilka lat (co nie jest takie całkiem nieprawdopodobne).






Sama Aleja dość bogato wyposażona jest w różnego rodzaju elementy użyteczności (i nieużyteczności) publicznej oraz małą architekturę. Ławeczki, świecące kostki, płynące strumyki (efekt bardzo mizerny) oraz sześciany wykonane ze stali kortenowskiej. Pozwólcie, że na chwilę zatrzymam się przy tych kostkach podświetlanych – z tego co pamiętam, miały one służyć za nośnik informacji. Oglądałem je z każdej strony i niestety nie widziałem tam nic, co mogłoby służyć za wyświetlanie informacji. Zresztą możecie zobaczyć sami na zdjęciach poniżej.





Dość dziwne jest, że na kostkach ze stali kortenowskiej zbiera się woda po deszczu. Nie wiem, czy mają służyć one do siedzenia, czy po prostu mają ładnie wyglądać. Przejechałem po tej powierzchni palcem i one po prostu brudzą.

W kwestii wszechobecnych szarych, nieciekawie wyglądających, a na pewno nie pasujących do otoczenia skrzynek elektrycznych pozwólcie, że przytoczę Wam fragment artykułu z Gazety Wrocławskiej (link)
Migające alfabetem Morse’a oraz wielofunkcyjne, formą nawiązujące do architektury modernistycznej. W konkursie Gdynia City Transformers jury wyłoniło aż dwa zwycięskie projekty skrzynek energetycznych.
Zwyciężyły prace Urszuli Patalas i Urszuli Ramus oraz Roberta Kowalczyka i Aleksandra Bielawskiego. Być może oba projekty pojawią się w tym roku na ulicach.
– Skrzynka migająca „Witaj w Gdyni” alfabetem Morse’a to oryginalny projekt. Drugi można wprowadzić wszędzie. – mówi Ewa Janukowicz-Cichosz z Gdyńskiego Centrum Innowacji – Niebawem mogą zastąpić stare, nieciekawe skrzynki.
Na końcu Alei Kwiatowej przy Placu Żołnierza mamy pawilon, który zostanie przeznaczony na działalność gastronomiczno-wystawową. Ma on powierzchnię prawie 170 metrów kwadratowych i dwie kondygnacje. Część podziemnego piętra zostanie przeznaczona zostanie na wystawy związane z historią Alei Kwiatowej. Pawilon ma zacząć funkcjonować jeszcze w tym roku. Co ciekawe w chwili obecnej jest „strzeżony” przez pracowników firmy ochroniarskiej.












