Zachwytów nad filmami z dronów nie brakuje. Tym razem jednak bez filmów – postanowiłem porozmawiać z osobami, które na co dzień zajmują się tą branżą. Poznajcie Paulinę Danielak z dronowo.pl, z którą przeprowadziłem wywiad.
Jeszcze w zeszłe wakacje nie mieliśmy żadnego doświadczenia z lataniem, czy tymbardziej bezzałogowcami. Pod koniec roku padł pomysł, żeby sprowadzić kilka dronów przed świętami i sobie dorobić. Oczywiście wypadało zamówić jakieś próbki, żeby mieć pojęcie o towarze.
Kiedy tylko odpaliliśmy pierwszą sztukę i udało się zrobić jakiekolwiek manewry, to już wiedzieliśmy, że będziemy swoimi pierwszymi klientami:) Pojedyncze zamówienie zamieniło się w sklep. Niedługo potem kupiliśmy używanego Phantoma 2 i tak samo używane GoPro3, no i zaczęliśmy nagrywać.
Sami skupiamy się na nagrywaniu, a we współpracy z montażystami z zewnątrz tworzymy całe produkcje video, obecnie też z własną muzyką. Są to głównie filmy promocyjne, ujęcia do teledysków, reklam itp. Jesteśmy też w stanie przygotować ortofotomapy, latać z termowizją, czy różnymi urządzeniami pomiarowymi. Kiedy nie latamy, to wysyłamy zamówienia ze sklepu i doradzamy klientom.
Na chwilę obecną posiadamy wszystkie kwalifikacje i świadectwa (UAVO VLOS) potrzebne do wykonywania takiej pracy, także o ile nie zostaną narzucone nowe wymogi, to raczej nie odczujemy różnicy. Może konkurencja nieco zmaleje… (śmiech)
Niezależnie od zmian planujemy zwiększyć kwalifikacje o latanie BVLOS, czyli poza zasięgiem wzroku operatora.

Bardzo spektakularnych produkcji jeszcze się nie doczekaliśmy, ale ciekawie było latać w Uściu nad Łabą w Czechach. Łaba slalomem przecina miasto, a po jej brzegach rozciągają sie zbocza gór i kilka rozsianych na nich zamków.
Przyszło nam nagrywać jeden z nich. Musieliśmy w jednym ujęciu (równo i oczywiście bez cięć) przelecieć nad rzeką i szczegółowo pokazać budowlę oddaloną prawie kilometr od miejsca startu. Na tamtym etapie były to okolice maksymalnego zasięgu jaki miała nasza wizja z drona. Całości towarzyszyły spore emocje, ale udało się nam zebrać kilka niesamowitych ujęć i doświadczeń.
Są to głównie firmy, które potrzebują konkretnych ujęć z powietrza do swoich filmów promocyjnych. Przygotowujemy też sporo zdjęć, które kończą jako załączniki do rozmaitych dokumentów.
Powoli też przychodzą do nas osoby prywatne, które zaczynają traktować wynajęcie drona jako element imprezy taki jak wielki tort, limuzyna, czy zespół tancerek.

Już teraz, jeszcze przed swoją oficjalną premierą, bardzo popularny stał się model Lily. Z założenia jest to „wodoodporna latająca kamera”, która nie wymaga nawet pilotażu ze strony użytkownika. Kilka podstawowych funkcji pozwala podrzucić drona i czekać, aż wykona ustalone zadanie. Wszystko na tyle proste, że poradzi sobie z tym nawet dziecko.
Popularyzację tzw. dronów (jest to wyrażenie potoczne, ale ma spore szanse przyjąć się do słownika) zawdzięczamy kilku technologiom, które rozwinęły się w ostatnich latach i w połączeniu pozwalają takim urządzeniom zaistnieć. Właśnie te nowinki techniczne mają bardzo dużą szanse wyemigrować do innych gałęzi przemysłu. Taka kamera z przykładu powyżej jest dalej kamerą, tyle, że lata i jej operator został zastąpiony systemem autopilota.
Dajmy kilka lat odpowiednim zapaleńcom i nie tylko paczki, ale i kawa z rana do nas przyleci. Z innej strony, sporą rewolucję w branży filmowej robią aktualnie gimbale, czyli stabilizatory do kamer niwelujące wstrząsy. Nisza, która ujawniła się dopiero teraz wraz z fotopodbojem przestworzy.

Do domowego użytku wystarczy zdrowy rozsądek i przyzwoity refleks. Najważniejsze, żeby uczyć się bez pośpiechu i wyciągać wnioski ze swoich błędów. Jeśli coś nie zadziałało jak powinno, to dokładnie dlatego, że zrobiliśmy to źle:) W internecie znaleźć można wiele materiałów dotyczących budowy i pilotażu UAVów (UAV-unmanned aerial vehicle).
Środowisko modelarzy jest bardzo otwarte i życzliwe dla osób, które dopiero zaczynają zabawę, dlatego zachęcamy do szperania po forach i blogach w razie jakichkolwiek wątpliwości. Jeśli chcemy latać komercyjnie potrzeba świadectwo kwalifikacji wydawane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego.
Do jego uzyskania musimy m.in. przedstawić aktualne badania lekarskie. Wszystkich jednakowo obowiązują przepisy ruchu lotniczego i znajomość stref, w których można latać, a w których grozi nam za to więzienie.

Dzięki dronom możemy zajrzeć wyżej niż potrafi człowiek, a do tego zdecydowanie niżej niż mógłby samolot, czy nawet paralotnia. Jest to obecnie jedyna opcja na uzyskanie ujęć w wielu trudnodostępnych miejscach. Dronem możemy zawisnąć w miejscu, wykonywać obroty o 360 stopni wokół każdej osi, czy gwałtownie zmieniać wysokość.
Manewrom tym często towarzyszą przeciążenia, których ludzkie ciało by zwyczajnie nie wytrzymało. Wielu fotografów zakupiło drony jako dodatkowe narzędzie pracy, żeby nie zostać w tyle pośród konkurencji. Przykładem konkursowym może być Dron Festiwal, który obył się w maju w Gdyni, a jego celem było wyłonienie najlepszych filmów w trzech kategoriach. Nadesłano po kilkadziesiąt zgłoszeń, a nagroda główna przekroczyła wartość 5 tyś. Złotych.
Zawodowo chcielibyśmy stworzyć ogólnopolski portal, który kompleksowo zajmie się tematyką bezzałogowców i poniekąd zrzeszy osoby nagrywające z powietrza. Stałą częścią pozostaną sklep i blog, które prowadzimy. W najbliższym czasie ruszamy też z vlogiem, na którym będzie można znaleźć nasze relacje z codziennych lotów i trochę porad.
Nieco bardziej prywatnie, ale dalej dronowo, to zaczynamy latać racerami klasy 250mm. Temat bardzo świeży, zwłaszcza w Polsce, ale szybko zyskujący na popularności. W praktyce odciążamy model jak się da, ustawiamy wyczynowe tryby lotu, ubieramy gogle i ścigamy się na specjalnych torach (śmiech).
Wrażenia z lotu FPV (first person view) są naprawdę niesamowite. Prawdopodobnie poszukamy jakichś sukcesów na tym polu i postaramy się zorganizować stały tor w Szczecinie.






