Co mnie wczoraj zdziwiło najbardziej? Stosunkowo mała frekwencja, brak ciastek, wody i kawy. Wprawdzie nie liczyłem, ile było osób, ale optycznie tak oceniam na 25-30 osób. Wiem, że termin był kiepski (poniedziałek 16:00), chociaż z drugiej strony jakbym zrobił szkolenie na 18:00 byłyby podobne narzekania: Dlaczego nie od razu po pracy? Na poprzedni warsztat, który nie doszedł do skutku zapisało się 70+ osób, powstała nawet lista rezerwowa.
Przejdźmy jednak do rzeczy. Prezentację zamieściłem na SlideShare, poniżej jest również osadzona na blogu. Wiem, że tak naprawdę niewiele z niej wynika, ale zawsze robię tak, że to co pokazuję na slajdach jest tłem do tego, co mówię. Nigdy tak, że slajd zalewa ocean literek i słuchacze skupiają się na tym, co jest napisane, zamiast tego, co mówię.
Warsztat wyszedł całkiem ok, miło mi było bardzo, jak dostałem feedback od nieznajomych (jeszcze) mi osób. Bo plan na prezentację zawsze mam taki sam: będzie udana, jak przynajmniej jedną osobę uda mi się zainspirować, sprawić, że na pewne rzeczy spojrzy inaczej. Zazwyczaj ten plan udaje się zrealizować z dużym zapasem.
Wracam ze Szczecina, ze świetnego wykładu @szczecinblog #głowapełnapomysłów #motywacjajeszczewiększa #pustybus #tylewygrać
Na końcu warsztatu było sporo pytań, dyskusji, że zapomniałem o mojej „mowie końcowej”, którą chciałem Wam przekazać.
Paweł „Paulo Koalo” Krzych
I tu miał być filmik, który chciałem Wam pokazać na końcu (nawet przytargałem głośnik).







