Tekst pochodzi z zaprzyjaźnionej strony www.pogononline.pl, jego autorem jest Tobiasz Madejski, zdjęcia wykonał Arat.

Doczekaliśmy się pierwszego zwycięstwa Pogoni w rundzie wiosennej. Po ciekawym meczu Portowcy pokonali Koronę Kielce 2:1.
Starcie znakomicie zaczęło się dla gości. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Piotr Malarczyk, który strzałem głową pokonał Dusana Pernisa. Stracony gol zmotywował podopiecznych Dariusza Wdowczyka, a najwyraźniej szczególnie Donalda Djousse, który miał dwie dobre okazje do zdobycia bramki. Najpierw jednak strzelił tuż obok bramki Zbigniewa Małkowskiego, a kilka minut później po ładnej indywidualnej akcji jego mocne uderzenie obronił bramkarz Korony. Bliski zdobycia gola był też Radosław Wiśniewski.
Piłka po jego strzale głową trafiła jednak w słupek. Bliski podwyższenia prowadzenia Korony był Michał Janota, ale w dogodnej sytuacji pod bramką Pogoni oddał bardzo lekki strzał. Skuteczny był za to Hernani, który w 29. minucie wykorzystał zamieszanie pod bramką kielczan, które powstało po rzucie rożnym i strzałem z kilkunastu metrów strzelił gola swojej byłej drużynie. Tuż przed przerwą Pogoń objęła prowadzenie, a gola znów zdobył Hernani. Tym razem głową.
Druga połowa
Obraz gry w drugiej połowie nie zmienił się. Wciąż lepsza była Pogoń, ale brakowało bramkowych okazji. Z tych wartych odnotowania – w 67. minucie Takuya Murayama mocno uderzył na bramkę Małkowskiego, ale ten odbił piłkę, a pod koniec meczu strzał Bartosza Ławy z kilkunastu metrów był niecelny. Korona próbowała stworzyć zagrożenie przede wszystkim przez strzały z dystansu. Padłaby piękna bramka, gdyby uderzenie Tadasa Kijanskasa z około 30 metrów było nieco celniejsze.
Kielczanie próbowali grać także „na aferę”, ale pewny w bramce był Radosław Janukiewicz, który na początku drugiej połowy zastąpił kontuzjowanego Dusana Pernisa. Pod koniec meczu, kiedy kielczan było na boisku już tylko dziesięciu, po czerwonej kartce dla Kamila Kuzery, Portowcy mieli okazję podwyższyć prowadzenie. Nie udało się, bo z dośrodkowaniem Adriana Budki minął się Djousse. Ale trzy punkty i tak zostały w Szczecinie. Co więcej Portowcy pokazali ambicję i kilka ciekawych akcji.

Podsumowanie
Bramki:
0:1 Malarczyk (4)
1:1 Hernani (29)
2:1 Hernani (44)
Składy:
Pogoń Szczecin: Pernis (47 – Janukiewicz) – Frączczak, Hernani, Dąbrowski, Noll, Pietruszka – Murayama (70 – Akahoshi), Ława, Andradina, Wiśniewski (56 – Budka ) – Djousse
Korona Kielce: Małkowski – Sylwestrzak, Kwiecień (77 – Jamróz), Malarczyk, Kijanskas – Sobolewski (60 – Stąporski), Sierpina, Lenartowski, Janota (60 – Adamek) – Kuzera, Korzym
Komentarz pomeczowy
Oceny meczu dokonał Robert z bloga Rozgrzewka
Można powiedzieć – nareszcie, 3 punkty po dobrym meczu. Dużo walki, agresji, emocji do końca. Korona bądź co bądź to chyba jedna z najsłabszych drużyn, która do nas przyjechała w tej rundzie – w ofensywie praktycznie bez zagrożenia dla naszej bramki.
– Pernis – strasznie zamulony, pojęcie szybkiego rozpoczęcia akcji w jego słowniku się nie znajduje – jedna dobra interwencja i to tyle dobrego, znowu denerwujące wykopy, w których piłka zamiast do przodu, w ostatniej fazie lotu cofała się tak, że prawie za połowę nie dolatywała;
– Janukiewicz – o niebo lepiej wyprowadzał piłkę, już pierwszym swoim wyrzutem dobrze wyprowadził Pietruszkę, oprócz tego parę pewnych wyłapań/piąstkowań – dobrze grał w końcówce na czas – według mnie to Radek zasługuje na dalsze stawianie w 1 składzie, tym bardziej że Pernis zszedł z kontuzją;
– Hernani – 2 bramki, nieźle w obronie (zdarzały mu się kiksy, ale zagrał dużo lepiej niż w poprzednich spotkaniach) – trzeba przyznać, że przed meczem nikt się nie spodziewał tak dobrego występu naszego ‚milionera’;
– Dąbrowski – słabiutko, wolny i ociężały, parę razy został strasznie objechany przez zawodników Korony – coś ma formę pod kreską;
– Noll – najpewniejsze ogniwo w obronie, nie spodziewałem się przed sezonem, że to właśnie Nolla będę wyróżniać w szykach obronnych, a ten notuje już któryś dobry mecz – oby tak dalej;
– Pietruszka – dobrze w ofensywie (parę bardzo fajnych podłączeń do przodu) / gorzej z tyłu (często ‚zapominał się’ i nie wracał na pełnym gazie przez co Korona robiła przewagę w przodzie, z której (na szczęście) zbyt wiele nie wynikało;
– Frączczak – średnio na jeża. Niby z przodu robi jakiś dym, coś tam się dzieje na jego stronie, ale znowu w ostatnim momencie brakuje mu pewności i albo traci piłkę albo zagrywa ją niecelnie, często wracając się do obrony był strasznie objeżdżany przez zawodników Korony;

– Edi – dalej nie jestem przekonany do stawiania na niego od pierwszych minut, w meczu z Legią pokazał, że może być dobrym jokerem, wystawianym na końcowe 15-20 minut. Dzisiaj nieco lepiej w rozegraniu, parę razy ładnie rozpoczynał akcje, ale też parę razy katastrofalnie ją spowalniał albo podawał bardzo niedokładnie, w 70 minucie standardowo już bez sił – według mnie przy kontuzji Djousse trochę głupotą było wystawianie właśnie Ediego na szpicy, przydałby się tam ktoś szybszy;
– Ława – dobrze w destrukcji, gorzej w rozegraniu – niemniej według mnie zasługuje na pierwszy skład, po kontuzji Ława wygląda nieźle, widać że ‚chce mu się grać’ i ambitnie zapieprza od początku spotkania;
– Murayama – dużo pomysłowych zagrań, parę razy nieźle przetrzymał piłkę;
– Wiśniewski – absolutnie najgorszy na boisku, poza jedną akcją gdzie trafił piłką w słupek był kompletnie bezproduktywny, przepychany przez KAŻDEGO, nie zanotował chyba żadnego przebiegu (do przodu z piłką) dłuższego niż 5-10 metrów, straty, niepewne utrzymywanie się przy piłce, brak pomysłu na grę – dla mnie nie zasługuje na pierwszy skład, niech wchodzi na końcówki, a ogrywa się w rezerwach bo póki co grając z nim w składzie wygląda to tak jakbyśmy grali w 10-tkę;
– Djousse – nieźle, utrzymywał się dość pewnie na nogach, parę akcji do przodu wyszło mu całkiem pozytywnie. Może czasem brakuje mu pomysłu, może czasem za dużo się kiwa i traci piłkę, ale w ostatnich meczach (łącznie z dzisiejszym) widać jakiś progres w jego grze, pewniej utrzymuje się na nogach (chociaż notuje wciąż sporo niekontrolowanych upadków) i jakoś lepiej to wygląda dla oka, na pewno bardziej produktywny od miernego Chałasa;
Korona bez ognia w ofensywie, Korzym bez błysku – nie wiem czy to kwestia jego gorszej formy czy naszej dobrej gry defensywnej, ale za wiele dzisiaj nie pograł. Również brakowało zawodnikom z Kielc pomysłu na rozegranie, według mnie to jedna ze słabszych drużyn, która w tej rundzie pojawiła się w Szczecinie.
Frekwencja DRAMATYCZNA – ekstra pogoda, rywal niezły na przełamanie. Po raz kolejny potwierdza się, że w Szczecinie ‚prawdziwych kibiców’ nie ma więcej niż 3 tys.








