
Dziś chciałbym Wam przedstawić sylwetkę Przemka „Mistre” Mistrzaka, który profesjonalnie zajmuje się Freestyle football od 2008 roku. Od tego czasu wystąpił na wielu prestiżowych imprezach sportowych, może też się pochwalić nie lada osiągnięciami: awans do finałów Pucharu Polski (2009), najlepsza 8 w eliminacjach do Mistrzostw Świata Redbull Street Style- Poznań (2009), I miejsce w Galerii Talentów- Szczecin (2010) I miejsce Ogólnopolskie zawody- Trzcińsko Zdrój (2011), zwycięstwo w konkursie żonglerki TVP Sport (2011), 4 miejsce Międzynarodowe mistrzostwa Węgier (2012).
W lutym 2012 roku Przemek pobił rekord Guinnessa w podrzucaniu piłki karkiem, który wcześniej należał do Billy Wingrove’a z Anglii. „Rekord ten został pobity pięciokrotnie, jednak nie figuruje on oficjalnie w księdze rekordów Guinnessa z uwagi na barierę finansową” – tak o swoim osiągnięciu pisze Przemek na stronie www.mistre.pl
Przemek na co dzień łączy swoją pasję z edukacją – obecnie studiuje na uczelni. Zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Przemkiem. Trzeba przyznać, że potrafi zainteresować swoją pasją.
Czas na wywiad
Paweł Krzych: Football Freestyle zyskuje mocno na popularności. Co sprawiło, że się nim zainteresowałeś?
Przemek „Mistre” Mistrzak: Lubiłem podbijać piłkę w zasadzie od końca podstawówki – wychodziło mi to całkiem nieźle. Wygrywałem w różnego rodzaju konkursach na mistrza żonglerki, czy to na festynach, turniejach piłkarskich i obozach. Jako, że musiałem przerwać treningi piłkarskie z powodu operacji na kolana, zająłem się głównie podbijaniem piłki, zobaczyłem występ J. Chomontka i jego próbę pobicia rekord Guinness’a w podbijaniu piłki.
Było to chyba w 2007 roku w Łobzie. Chomontek podbił piłkę koszykową nieco ponad 20 tys. razy. Po trzech tygodniach spróbowałem i ja… poszedłem na rekord, liczyli to moi znajomi, a wynik to nieco ponad 15 tys. w ok. 2 godziny.
Postanowiłem, że postaram się o pobicie jego rekordów- do dzisiaj jednak taka próba nie miała miejsca, haha- z prostej przyczyny natrafiłem na coś o wiele ambitniejszego i trudniejszego- czyli freestyle. To było na pewno wielkie wyzwanie, z uwagi na trudności związane z kontuzjami.
Football freestyle zainteresowałem się w 2008 roku, kiedy to zupełnie przypadkiem trafiłem na wzmiankę o organizowanych zawodach. Postanowiłem zobaczyć jak to wygląda i pojechałem jako widz. I tam wygrałem konkurs żonglerki dla publiczności. Bardzo mi się to wszystko spodobało, jednak myślałem że to wszystko jest niemożliwe do zrobienia, bo czegoś takiego nie wiedziałem nigdy…
Poziom zaawansowania zawodników kilkakrotnie przewyższał to co można było zobaczyć w różnego rodzaju reklamach telewizyjnych. W maju 2008 roku zacząłem próbować, początki były strasznie trudne, jednak pomagało mi dobre opanowanie piłki, wypracowane już wcześniej.
Paweł Krzych: Od kiedy ćwiczysz i ile dziennie poświęcasz na trening?
Przemek „Mistre” Mistrzak: Tak jak już wspomniałem wcześniej trenuję od maja 2008 roku, staram się trenować kilka razy w tygodniu. Trening trwa ok. 60 minut – jednak zdarza się i tak, że są chęci i siły jedynie na 15 minut, innym razem na 4 godziny.
To zależy od dyspozycji w danym dniu i motywacji. Wszelkie treningi planuje sam, ćwiczę indywidualnie, nie ma żadnego klubu, organizacji wspierających ten sport na większą skalę. Wszystko zależy ode mnie- ma to swoje wady i zalety. Na pewno minusem jest to, że jeszcze niewiele osób traktuje to co robię jako dyscyplina sportu, a jedynie jako popisówki, element treningu piłkarskie – a freestyle de facto z piłką nożną ma bardzo mało wspólnego.
Nie gram w piłkę i wydaje mi się nie na miejscu być porównywanym do piłkarzy, ponieważ zajmuje się kompletnie czymś innym i na skupiam się na zupełnie różnych rzeczach, trening jest zupełnie inny i co innego oczekuje od siebie, jak i co innego wymaga sama dyscyplina, aby być w tym naprawdę dobrym. Elementem wspólnym łączącym jest w prawdzie piłka, ale nie robię tego aby „być dobrym na boisku” lub coś w tym guście, nie potrzebuję boiska, bramek, zawodników, drużyny.
W zasadzie to jest chyba najistotniejsze, wszystko jest w moich rękach, a raczej w nogach i innych partiach ciała którymi podbijam piłkę (haha). Sprawia to wielką radość, ale i wymaga dużych poświęceń, ponieważ wybór padł na bardzo niszową dyscyplinę, czyli w zasadzie pozostaje wielka satysfakcji z wyjątkowej pasji, a z drugiej strony pojawia się pytanie, dlaczego inni sportowcy są może nie tyle co doceniani, ale wspierani z różnych stron, czy to ze strony władz, związków itd. Nie są pozostawieni sami sobie, a czasem to bywa zniechęcające.
Paweł Krzych: Kto jest Twoim idolem w tej dziedzinie? Na kim się wzorujesz?
Przemek „Mistre” Mistrzak: Ciężko tutaj powiedzieć kto jest moim idolem i na kim się wzoruje. Staram się wykonywać te elementy, które wydają mi się ciekawe i dają mi trochę frajdy. Nie sposób wymyślić jest tutaj unikalną kombinację trików, której nigdy nikt nie wykonał, zawsze coś będzie zaczerpnięte z gry jakiegoś innego zawodnika.
Od początku podziwiam m.in Pawła Skórę, Johna Farnwortha, ale takich graczy jest wielu. W tym momencie bliżej mi ku podejściu do tego sportu drugiego z wymienionych- czyli Johna, który jest można powiedzieć profesjonalistą – ma mnóstwo propozycji pokazów na całym świecie, zaraża tym sportem, ale stało się to tym samym jego sposobem na życie, a nie ma nic przyjemniejszego jak pasja, która staje się pracą.
Paweł Krzych: Czy to jest Twój sposób na życie? Czy z takiej działalności można się utrzymać?
Przemek „Mistre” Mistrzak: Nawiązałem do tego już wcześniej, ale myślę że można powiedzieć o tym nieco więcej. Z takiej działalności, przy odrobinie szczęścia, promowaniu swojej osoby i ponad przeciętnych umiejętnościach da się utrzymać.
Jednak jest to naprawdę bardzo trudne i wydaje mi się, że w tej chwili tylko kilkanaście osób na świecie faktycznie zarabia na życie właśnie w ten sposób. W moim przypadku tak nie jest, staram się wszystko rozwijać.
Mam nadzieje że będzie zmierzało to w dobrym kierunku, jednak w tym momencie tych występów jest na tyle mało lub propozycje gry pokazów, które przychodzą są mało atrakcyjne, że nie można tutaj mówić o możliwości utrzymania się.
Problem leży między innymi w tym, że wiele osób nie docenia tego sportu i tysięcy godzin pracy, które potrzeba aby zagrać dobry pokaz umiejętności, który trwa kilka minut.
Paweł Krzych: Jak zachęciłbyś wszystkich, którzy chcieliby spróbować pobawić się z piłką w ten sposób?
Przemek „Mistre” Mistrzak: Na pewno nie możecie się poddawać na samym początku, po kilku miesiącach treningów będzie naprawdę bardzo duża satysfakcja i wielka radość z gry. Największa zaleta freestyle football to, to że piłka i 2 metry kwadratowe to jedyne czego potrzebujesz.
Oczywiście jestem ze Szczecina i tu zamierzam mieszkać, bo o tym chyba nie wspomniałem ani razu.







