Hipermarket. Dość sporo ludzi, w tym ty. Z pełnym koszykiem podchodzisz/podjeżdżasz do kasy, a konkretnie stajesz na końcu ogonka. Mija kilka minut i stwierdzasz, że kolejki obok ciebie posuwają się szybciej. A dodatkowo przy twojej kasie stoi klient, który zapomniał zważyć bananów, na inny produkt kasjerka nie może znaleźć kodu i dzwoni pod wszystkie możliwe numery, w dodatku skończyła się rolka w kasie (kasjerka się uczy, więc wymiana potrwa dobre kilka minut). Komu nie zdarzyła się taka sytuacja? Myślę, że jedynie tym osobom, które nigdy nie kupują w hipermarkecie.
(My i tak w większości nie znamy, co to znaczy kolejka z prawdziwego zdarzenia. Zapytajcie rodziców, znajomych, którzy żyli w czasach PRLu i niejednokrotnie stali za mięsem, czy pomarańczami na święta po kilka godzin albo i dłużej).
Kolejki obok idą szybciej
…jak się okazuje wcale nie jest to złudne wrażenie. Tutaj zostało to wytłumaczone w interesujący sposób (po angielsku)
Kasy specjalne
Kasa do 10 produktów – świetna sprawa, chociaż czasami mam wrażenie, że niektórzy nie wiedzą, jakie jest przeznaczenie takiej kasy. Podjeżdżają z pełnymi koszykami, w których znajduje się kilkadziesiąt produktów – problemy z matematyką? Pamiętam jeszcze, jak kasjerki potrafiły robić problemy, gdy klient miał 11-12 produktów. Teraz z moich obserwacji wynika, że już „olały” temat (lub dostały prikaz z góry) i kasują wszystkich jak leci.
Kasa pierwszeństwa – kasy przeznaczone dla kobiet w ciąży, matek z dziećmi (dyskryminacja mężczyzn?) i osób niepełnosprawnych. Tutaj podobna sytuacja: ludzie z premedytacją stają w tych kolejkach i rzadko kiedy z własnej inicjatywy przepuszczają „uprzywilejowanych”.
Kasa samoobsługowa – świetny wynalazek, po raz pierwszy spotkałem się z tym w 2006 roku w Dublinie. Pamiętam komentarze innych Polaków: W Polsce by się to nie sprawdziło, ludzie by nie kasowali wszystkich produktów. U nas się to nie uda.” – a tu proszę: kasy samoobsługowe mamy w Tesco, w Realu, w Auchanie (kasa miła). Kasy działają sprawnie, nie ma do nich zbyt dużych kolejek (ludzie się chyba jeszcze boją), lubię z nich korzystać.
Kasy ze wspólną kolejką – temat ten całkiem niedawno poruszył Grzegorz z „Szczecin nie jest wioską z tramwajami”. Podobnie, jak w powyższym przypadku system ten doskonale funkcjonuje na wyspach brytyjskich – apteka, poczta, sklep spożywczy. Wszędzie wspólna kolejka, co przekłada się na mniejszą irytację klientów, relatywnie mniejszy czas oczekiwania „w kolejce”. Mam nadzieję, że u nas taki model będzie wprowadzany w coraz większej ilości miejsc.
Teraz możemy go spotkać głównie w Urzędzie, w ZUS, na niektórych pocztach oraz w punktach handlowych: TK Maxx (Atrium Molo, takie rozwiązanie funkcjonuje tam od początku istnienia sklepu) oraz od niedawna w Carrefourze w Galerii Turzyn. Wspólna kolejka jest tam do kilku kas.
Proszę przodem
W większości przypadków robię zakupy na cały tydzień = pełny koszyk zakupów. Jak widzę, że w kolejce za mną stoi ktoś z jednym/dwoma produktami (np. flaszka+cola) przeważnie proponuję, by taka osoba przeszła przede mnie w kolejkę (po co ma czekać prawie 5 minut, jak kasjerka skasuje moje zakupy).
Ciekawe, że w tym przypadku możemy się spotkać z dwoma reakcjami ludzi:
- Albo bardzo miło dziękują za uprzejmość.
- Albo są totalnie zdziwieni i patrzą na mnie wzrokiem, jakbym proponował im coś niemoralnego.
Źródło zdjęcia: www.qbranch.org/itsnotablog







