Jest to w sumie pierwszy tego typu post na blogu – recenzja z wizyty w lokalu gastronomicznym oraz moja opinia na temat jedzenia tam serwowanego. Z czasem będą pojawiać się kolejne artykuły, jeśli często bywasz w różnych knajpkach i chciałbyś pisać tego typu publikacje, skontaktuj się ze mną poprzez formularz kontaktowy.
Jakiś czas temu z okazji pojawienia się Salad Story na rynku szczecińskim dostałem voucher na dowolny zestaw. W ostatni weekend (w końcu) znalazłem trochę czasu na skorzystanie z kuponu (przy okazji zakupów w Kaskadzie). Stąd też moja opinia dotyczyć będzie właśnie tego lokalu. Salad Story w Galerii Kaskada znajduje się na 1 piętrze w rejonie tzw. food court (wraz z wieloma innymi lokalami). Generalnie dość gwarno, głośno i tłoczno, ale to już taka specyfika tego typu miejsc.
Salad Story – kilka informacji
Salad Story stawia na zdrowy sposób odżywania. Według ich zapewnień sałatka nie ma być dodatkiem lub przekąską, ale całym, pełnowartościowym posiłkiem. Sałatki są przygotowywane na oczach klientów w całkiem krótkim czasie. Nie trzeba czekać 20-30 minut, jak ma to miejsce w niektórych restauracjach.
Salad Story istnieje od 2007 roku, pierwszy lokal został otwarty w 2007 roku, w Złotych Tarasach w Warszawie. W Szczecinie są dwa Salad Story (w CH Galaxy oraz w Galerii Kaskada).

Co w menu?
Podstawową potrawą są wszelkiego rodzaju sałatki. Możemy wybierać spośród wegetariańskich, jak i tych z mięsem lub z owocami morza. Ceny kształtują się w okolicach 15-17 zł za małą sałatkę i 20-23 zł za dużą. W ofercie są również kanapki zawijane w tortillę, zupy, świeżo wyciskane soki, tarty, desery, koktajle, smoothie. Całkiem spory wybór, nieprawdaż?
Obsługa
Młode i ładne dziewczyny za ladą dość sprawnie uwijają się z kolejnymi zamówieniami. Widać jednak, że lokal został otwarty stosunkowo niedawno, ale o tym za chwilę.

Mój wybór
Jak już wcześniej wspominałem postanowiłem skorzystać z vouchera. Podszedłem do dziewczyny przy kasie i pokazałem jej kupon, pokazała mi, że mogę wybrać dowolny zestaw. Przekazała kupon koleżance i poprosiła, żebym przeszedł na początek lady.
Tam zostałem zapytany:
-Jaka sałatka będzie duża, czy mała?
Mimo że nie byłem jakoś super głodny, zdecydowałem się na dużą (w końcu za darmo). Mój wybór padł na Young Halsa – mix endywii, brokuły, pomidorki cherry, jajko, pomidory suszone, pestki słonecznika. Ekspedientka dość sprawnie przygotowała całą sałatkę, w międzyczasie zostałem zapytany jaki dodatek chcę do zestawy, powiedziałem, że sok pomarańczowy (z 5 dużych pomarańczy poszło na mój sok, wyciskane na bieżąco).
Podszedłem w końcu do kasy, a tam dziewczyna z obsługi mówi:
-Ale… na ten voucher możesz wziąć tylko małą sałatkę.
-Szkoda, że nie powiedziałyście tego wcześniej. No cóż, zatem poproszę małą.
Nie miałem ochoty dopłacać, aż tak głodny nie byłem. W sumie później stwierdziłem, że dziewczyny chyba pierwszy raz spotkały się z takim voucherem, bo dokładnie oglądały go z każdej strony :)
Aha bym zapomniał, mój zestaw „kosztował” 26,99 zł.

Moje subiektywne wrażenia
Sałatka mimo że mała okazała się wystarczająca. Całkiem spora porcja, dużej bym raczej nie podołał. Produkty świeże, smaczne. Smakowo całkiem nieźle, choć na kolana nie rzuca. Do zestawu można było wziąć wybrany sos.
NA PLUS
- Alternatywa dla fastfoodów, szybko, zdrowo i całkiem smacznie.
- Duże porcje – małą sałatką można się najeść.
- Wyciskany sok z pomarańczy, a nie jakieś butelkowane napoje.
NA MINUS
- Lekko zdezorientowana obsługa, ale na to naprawdę można przymknąć oko. Myślę, że przy „normalnych” zamówieniach jest wszystko w porządku.
- Plastikowe sztućce – wynika to ze specyfiki miejsca. Jeśli mnie pamięć nie myli, w Galaxy w food court jakieś lokale mają (miały?) normalne, metalowe widelce, noże, łyżki.
OGÓLNA OCENA: 8/10
[toggle state=”open” title=”UWAGA”]Jeśli prowadzisz lokal gastronomiczny i chciałbyś, żebym go zrecenzował w podobny sposób, skontaktuj się ze mną poprzez formularz kontaktowy (dział Kontakt na górze strony w menu)[/toggle]





