Przez ostatnie 10 lat sporty ekstremalne zyskały tylu zwolenników. Momentami są tak popularne, jak chociażby jeden z najpiękniejszych sportów świata, a mianowicie piłka nożna. Młodzież interesuje się tymi sportami już od najmłodszych lat.
Od mniej więcej od 7 roku życia dzieci mogą uprawiać takie sporty ekstremalne, jak deskorolka czy łyżworolki. W USA, Niemczech, Austrii i innych krajach na całym świecie widok „skaterów” nie budzi zdziwienia wśród społeczeństwa. W Polsce jednak nadal czasami jesteśmy spostrzegani jako przybysze z kosmosu.
Pomijając już fakt, że początki jazdy na deskorolce sięgają lat 60-tych XX wieku, a agresywnej jazdy na rolkach przełomu lat 89/90 XX wieku.
Do uprawiania letnich sportów ekstremalnych potrzebne są specjalne miejsca, a mianowicie skateparki. Zdarza się, że policja, straż miejska czy przypadkowe osoby (zazwyczaj kobiety w podeszłym wieku) przeganiają nas z miejsc, niekoniecznie przeznaczonych do sportów ekstremalnych. Wtedy pada pytanie:
Proszę Pani, gdzie mamy jeździć, jeżeli chcemy się rozwijać?
No właśnie, to jest nasz problem już od wielu lat. W Polsce przybywa coraz więcej takich miejsc. Najlepsze skateparki w Polsce (europejski, a nawet światowy poziom) istnieją w Poznaniu, Wrocławiu, Lesznie oraz Bydgoszczy.
Tego typu obiekty przyciągają osoby z całej Polski, a nawet z okolicznych krajów. Nie dzieje się to bez powodu – wykonane są na najwyższym poziomie.
Skateparki w Szczecinie
Nasze miasto Szczecin niestety w tej chwili nie może się pochwalić takim obiektem, który odpowiadałby jakością wykonania tym wymienionym powyżej. W 2006 roku do użytku został oddany teren do jazdy przy stadionie Pogoni Szczecin przy ulicy Karłowicza.
Przez tyle lat park ten zdążył się „zużyć”, a dla doświadczonych skaterów jest już po prostu nudny. Po wielu latach zapowiedzi w 2006 roku rozpoczęto budowę skateparku na Osiedlu Bukowym obok szkoły przy ulicy Seledynowej.
Jednak przez okres dwóch kolejnych lat nie można było wyłonić zwycięzcy przetargu. W końcu udało się i przetarg na wykonanie inwestycji wygrała firma Lux-Dom i HDL. Architektem projektu został Piotr Błażejewski, ale niestety nie spełnił do końca swojej roli.

Zbyt stromy i niski murek
Wykonanie skateparku całkowicie odbiega od ustalonego projektu. Wśród naszej grupy społecznej od samego początku skatepark jest obiektem drwin.
- Wielkie elementy, które można jedynie pokonać na rowerach.
- Ani jednego murka lub rurki, które są najbardziej podstawowymi i najbardziej potrzebnymi elementami skateparków.
- „Podwójne” schody, gdzie dla deskorolek ich rozmieszczenie jest wielkim utrudnieniem.
- Quarter pipe bez copingu staje się prawie bezużyteczny, bynajmniej nie jest poprawnie używany. Skaterzy nie są w stanie uczyć się na nim ewolucji, które zazwyczaj wykonuje się na takich przeszkodach.
- Kolejnym mankamentem jest schnięcie wody na powierzchni obiektu. Na wszystkich skateparkach rynny są tak rozmieszczone, że w ciągu 2 godzin od spadnięcia deszczu, obiekt jest możliwy do użytkowania. Nasz skatepark schnie średnio dwa dni. Jesienią jest to wielkie utrudnienie, ponieważ jak tylko wyschnie i idziemy uprawiać na nim swoje dyscypliny, to na drugi dzień już jest mokro. I przez kilka miesięcy do marca toczy się to błędne koło.
- Najbardziej niebezpieczną wadą są ściany przy schodach i podjeździe, które bardzo ograniczają widoczność i bardzo łatwo o groźny wypadek.
- Kolejnym absurdem jest dla mnie wyłożenie górnej płyty obiektu polbrukiem. Czy ktoś kiedykolwiek widział polbruk na skateparku? I w dodatku aż taki obszar?
Murek równy z podjazdem (niemożliwe do jazdy)
Quarter pipe bez copingu (okrągłej rury na najeździe)
To nie koniec wad skateparku na Bukowym…
Na wszystkich sprzętach bardzo niewygodnie jeździ się po kostce. Niezmiernie łatwo jest się na niej wywrócić i w ten sposób szybko zniszczyć swój sprzęt. Kostka na górnym piętrze służy do rzucania w nią kamieniami i śmieciami przez niezainteresowaną sportami młodzież (z osiedla i okolic).
Ostatnim z tych najpoważniejszych problemów są lampy, które nie działają. Jesienią i wiosną nie mamy jak jeździć, ponieważ szybko robi się ciemno i widoczność jest ograniczona do niskiego poziomu. Skoro podłączone zostały kamery, to dlaczego słupy z lampami stoją, ale światła, jak nie było, tak nie ma?
Kolejną ciekawą rzeczą jest to, że podobno skatepark jest nieoddany do użytku.
Podwójne schody
A wystarczy sobie przypomnieć, jakie wydarzenie miało miejsce dnia 16 września 2009 roku? Już wyjaśniam, tego dnia miało miejsce oficjalne otwarcie i oddanie obiektu do użytku. Działacze tak przejęci rozwojem fizycznym młodzieży zamknęli bramę skateparku na klucz, jednak nie zorientowali się, że obok stoi niedokończony płot, a w nim dwu metrowa przerwa.
Miasto na ten cel miało zarezerwowany 1 mln złotych, a Fundacja 240 tys. Jak widać jest to niebanalna suma, za taką kwotę moglibyśmy mieć jeden z najbardziej reprezentacyjnych skateparków w Polsce.
W imieniu wszystkich młodych sportowców ze Szczecina i jego okolic apeluję do władz miasta i osiedla, aby wspólnie rozwiązać wszystkie niedogodności i usterki.
Rozwijanie naszych umiejętności jest dla nas niezwykle ważne i mam nadzieję, że władze są zainteresowane rozwijaniem umiejętności młodzieży.
Przy okazji mam prośbę do wszystkich dziennikarzy, którzy przychodzą na skatepark. Pytania odnośnie obiektu kierujcie do bardziej doświadczonych sportowców, a nie do dzieci.
One jeszcze nie zdają sobie sprawy, że wykonanie jest bardzo słabe, poza tym nawet nie korzystają z jego elementów.
Rafał Latarnik (skater, a zarazem autor tego artykułu)

Wielki obszar wyłożony polbrukiem
Ściany przy schodach i podjeździe ograniczają widoczność
Za duże funboxy
Schody bez miejsca na nabranie prędkości
Zjazd prosto w ścianę







