
Zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Krzysztofem i Olą – dwiema osobami, którzy planują podróż autostopem dookoła Morza Bałtyckiego. Więcej o nich przeczytacie w artykule Autostopem dookoła Bałtyku?
Może opowiedzcie najpierw parę słów o sobie i o całym przedsięwzięciu jakim są „Vagarowicze”?
Nazywam się Krzysztof Heigel i jestem studentem, który na krótko przed planowanym wyjazdem ma nadzieję, że uda mu się obronić pracę inżynierską, ale głównie jestem założycielem, pomysłodawcą i organizatorem całej inicjatywy jakimi są „Vagarowicze”. Razem ze swoją towarzyszką podróży Aleksandrą Banaszyk, zamierzamy objechać morze Bałtyckie dookoła, przemierzając przez całą Skandynawię jadąc tylko i wyłącznie autostopem.
Jako że oboje nie mamy żadnego doświadczenia w wielotygodniowych wyprawach, wszystko zamierzamy opisywać na blogu, jaki w tym celu założyłem, a także stronie facebookowej, by cała akcja mogła trafić do jak najszerszej publiki. „Vagarowicze” to też nie tylko sama podróż, ale chęć niesienia pomocy drugiej osobie, jaką byłaby zbiórka pieniędzy na cel charytatywny w wybranej przez nas fundacji, która pomaga w leczeniu chorych dzieci.
Skąd wzięła się cała idea, podróży autostopem w taka trasę?
Krzysiek: Idea wyjazdu tkwiła w mojej głowie już od dłuższego czasu. Dopiero w maju tego roku pojawiła się chęć, by sam pomysł urzeczywistnić. Niestety ze względu na krótki okres czasu do przygotowania i zorganizowania wszystkich potrzebnych rzeczy (głównie brak gotówki)zmuszony byłem do porzucenia tego pomysłu, na szczęście na krótko. We wrześniu, po całych wakacjach spędzonych za biurkiem, zrozumiałem, że muszę to zrobić, póki nie jest za późno.
Tak też, mając już odłożoną pewną sumę pieniędzy, zacząłem planować co kupić, co zrobić. Chcąc dzielić się doświadczeniem z ludźmi, którzy tak jak ja, są amatorami pod tym względem, stworzyłem bloga zintegrowanego ze stroną na facebooku, gdzie pojawiać się będą artykuły na temat, co warto wziąć ze sobą, ile pieniędzy przygotować i na jakim etapie stoją nasze przygotowania. W trakcie wyprawy blog będzie miejscem, gdzie będą trafiać nasze relacje, a na koniec stworzymy podsumowanie, co się sprawdziło, a co nie wypaliło z naszych pomysłów. Przy okazji nie chciałem, by była to tylko podróż, ale żeby inicjatywa „Vagarowicze” niosła ze sobą pomoc, by miała cel. I tym celem jest pomoc choremu dziecku.
Ola: Od dawna podziwiałam ludzi podróżujących w ten sposób. Muszę się przyznać, że trochę im zazdrościłam, a zarazem byłam zła na siebie, że nie mam na tyle odwagi i determinacji by wyruszyć w autostopową podróż. Inicjatywa Krzyśka po prostu spadła mi z nieba. Od pierwszej chwili wiedziałam, że jest to świetny pomysł, ktorego chcę być częścią. Po rozmowie z Krzyśkiem i przemyśleniu na poważnie całej sprawy, uznałam, że czas spełnić swoje marzenie.
W ile osób zamierzacie się wybrać? Jaka liczba osób jest najlepsza do takiej podróży?
Krzysiek: Z początku wszystko planowałem i robiłem sam, ale z informacji jakie można wyczytać w Internecie, to najlepiej jednak jest się wybrać w dwie osoby. Najlepiej parę, chłopak – dziewczyna, taka para wzbudza zaufanie i sympatię kierowców, a i miejsce dla dwóch osób nie jest problemem do znalezienia w aucie.
Dosyć niedawno dołączyła do mnie Ola, której cały pomysł się spodobał i wyraziła chęć udziału. Z wielką chęcią przyjąłem ją do Vagarowiczów i teraz o większości spraw będziemy decydować wspólnie.
Czy podróż samolotem/samochodem/pociągiem etc. jest zła? Gorsza?
Ola: Nie jest gorsza. Jest inna. Autostop- to nie tylko podróż- to wyzwanie, sprawdzian dla samego siebie, ktorego nie osiągnie się podróżując „normalnie”. Tego typu wyprawa pozwala dostrzec otaczaczający nas świat, przyrodę i ludzi z innej perspektywy. Przede wszystkim podróżowanie autostopem jest mniej przewidywalne w porównaniu z podróżą tradycyjną. I w tym dostrzegam zaletę. Ważną częścią podróży jest dla mnie poznanie swoich ograniczeń, wytrzymałości i odporności.
Krzysiek: Z doświadczenia jakie wyciągnąłem w te wakacje, kiedy pojechałem rowerem na zorganizowaną wycieczkę po Polsce (przejechałem wtedy 600 km), dostrzegłem wtedy jak Polska wygląda zupełnie inaczej od tego, co pokazują w telewizji. Piękne tereny, wsie i życzliwi ludzie spotykani po drodze – na to się nie natrafi podróżując jakimkolwiek środkiem lokomocji.
Jadąc autostopem, chcę wchodzić w interakcje z innymi ludźmi, dowiedzieć się jak wygląda życie innych, otworzyć się na nowe doznania. Również ze względu na chęć wydania jak najmniej pieniędzy, autostop jest najlepszym rozwiązaniem.
Jaki jest wstępny koszt takiej wyprawy?
Krzysiek: Staramy się, aby koszt był jak najniższy, jednak przez to, że pierwszy raz oboje jedziemy na tak długi czas i tak daleko, jesteśmy zmuszeni uzupełnić nasz ekwipunek i zaopatrzyć się w nowy sprzęt (osobiście posiadam plecak, który jest chyba starszy ode mnie i jest strasznie niewygodny), dlatego też po podliczeniu całkowity koszt sprzętu wyniósł około 1800 zł, ale trzeba pamiętać, że takie rzeczy jak namiot, kuchenka gazowa, garnki można podzielić na dwie osoby i wtedy koszt spada do około 1000-1200 zł, również część rzeczy jak śpiwór, karimata itd. można już mieć.
Do tego trzeba dołożyć koszty wyżywienia już w trakcie podróży, pieniądze odłożone na czarną godzinę i w razie jakiegokolwiek wypadku, pieniądze na bilet powrotny do domu. Całość chcielibyśmy zamknąć w kwocie wysokości 3500 do 4000 zł. Warto zwrócić uwagę, że to jest pierwsza nasza wyprawa tego typu. Następnym razem cała suma spadłaby do około 1500-2000 zł.
Wszystko zamierzamy po powrocie podliczyć i umieścić informację z rzeczywistymi kosztami całej wyprawy, jak i każdego pojedynczego dnia.
Czy taki sposób podróżowania jest bezpieczny? Innymi słowy, czy nie boicie się wyruszyć w taką trasę?
Krzysiek: Podczas eksplorowania internetu, natrafiłem na relacje ludzi, którzy podróżowali samotnie i nic im się nie stało. Najbezpieczniej jest zawsze podróżować we dwójkę, bo wtedy każdy pilnuje drugą osobę i się troszczy w jakiś sposób o nią. Osobiście się nie boję, jestem wręcz lekko podekscytowany myślą, że dużo rzeczy będzie zależało od nas samych.
Ola: Uważam, że w tej kwestii najważniejsze jest zaufanie do swojego współtowarzysza. Przemierzając trasę we dwójkę polegamy na sobie i się wspieramy. Obawy towarzyszą człowiekowi każdego dnia, ale czy nie piękne jest udowadniać sobie, że jest się w stanie je przezwyciężyć?
Wasza wyprawa ma cel – zbiórka pieniędzy. Jak wiadomo w Polsce organizowanie takich zbiórek regulują konkretne przepisy. Będziecie działać zgodnie z prawem? Będziecie zbierać pieniądze w innych krajach?
Krzysiek: Początkowo chciałem osobiście zająć się zbiórką pieniędzy, założyć osobne konto bankowe, być może sprawić by Vagarowicze byli działającą zgodnie z prawem organizacją, ale ilość papierkowej roboty i opłat urzędowych skłoniły mnie do zastanowienia się nad współpracą z jakąś fundacją, która ma podobny cel co my – pomoc chorym dzieciom. Dzięki temu, możemy się skupić na szerzeniu informacji o zbiórce i promowaniu całego przedsięwzięcia.
Będziecie zbierać na leczenie chorych dzieci. Wybraliście już konkretną instytucję, której przekażecie pieniądze?
Krzysiek: Na razie zastanawiamy się nad jedną, ale nie chcę zdradzać jeszcze którą. Muszę najpierw zgłosić się do nich z pomysłem przeprowadzenia takiej zbiórki. Kiedy cokolwiek będzie wiadomo, poinformuję na stronie na facebooku i blogu.
Czy macie konkretnie wytyczoną trasę? Czy będzie się ona tworzyć w trakcie wędrówki?
Krzysiek: Wiem, że planowanie trasy przejazdu autostopem nie ma się jak do rzeczywistej trasy jaką przejedziemy, dlatego też mamy w planach aktualizowanie rzeczywistego położenia i przebytej trasy już w trakcie wyprawy. Mapa jedynie wskazuje w jakim kierunku będziemy się udawać.

Jaki ekwipunek należy zabrać na taką wyprawę?
Krzysiek: Na pewno wygodny plecak i ku mojemu zdziwieniu, wcale nie największy. Jak doczytałem w poradach jazdy autostopem, warto wziąć jak najmniej rzeczy. Pojemność 55 litrów w zupełności wystarczy. Do tego namiot, śpiwór, karimata – wszystko jak najlżejsze, by nie utrudniało pieszej wędrówki, gdy będziemy zmuszeni tak się przemieszczać. Palnik gazowy z wymiennymi kartuszami, jedzenie które można samemu przygotować o długiej dacie przydatności i trudno psujące się. Wygodne ubrania – jeden komplet ciepłych, jeden komplet letnich, parę par bielizny, koniecznie okrycie głowy – wszystkie powinno się prać w trakcie obozowania. Do tego parę przydatnych gadżetów, jak scyzoryk, zestaw garnków (menażka wojskowa) linki, mapa z kompasem, itp.
Ola: Co do ekwipunku ufam Krzyśkowi niemalże bezgranicznie. A to dlatego, żeby podczas pakowania nie przeważył kobiecy pierwiastek mojej natury. Od kiedy pamiętam moje pakowanie kończyło się przeładowaną torbą, z której połowa rzeczy okazywała sie później zbędna. Dlatego też niezaprzeczalnie w tej sprawie będę kierowała sie tylko i wyłącznie listą Krzyśka.
Jaką funkcję będzie pełnił Wasz blog? Będzie to dziennik z podróży czy raczej poradnik, która pomoże taką wyprawę zorganizować następcom?
Krzysiek: Nasz blog vagarowicze.blogspot.com będzie pełnił obie te funkcje. Teraz, na długo przed samym wyjazdem relacjonujmy jakie czynności i akcje wykonujemy, jak na przykład tworzenie logo Vagarowiczów, czy zakup odpowiedniego sprzętu i wpisywania go na listę ekwipunku. W trakcie już wyprawy, będziemy starać się możliwie jak najczęściej opisywać każdy dzień/tydzień podróży okraszone zdjęciami jakie wtedy wykonamy. Po powrocie będziemy pisać o doświadczeniu jaki nabyliśmy w trakcie całej podróży, naszymi subiektywnymi opiniami i wskazówkami. Będziemy starać się, aby blog był kopalnią wiedzy, dla przyszłych podróżników, którzy tak jak my, nie będą wiedzieli od czego zacząć.
Skąd wzięła się nazwa Vagarowicze?
Krzysiek: Każdy z nas kiedyś uciekł ze szkoły i poszedł na wagary, prawda? Inicjatywa Vagarowicze nawołuje do oderwania się od betonowych klatek, jakimi są pomieszczenia biur, niszczenia sobie zdrowia, zapadając na choroby cywilizacyjne, marnowania życia przed monitorem. Życie mam tylko jedno i chcę przeżyć je czując wolność i chęć niesienia pomocy tym, którzy sami nie są w stanie sobie poradzić. W trakcie szukania informacji dot. podróży autostopem, natrafiłem na bloga pewnego chłopaka, który pieniądze które otrzymywał od kierowców, rozdawał biednym, stwierdził: „Ja sobie zawsze dam radę, a skoro tak, to pomogę na ile mogę tym którzy tej pomocy potrzebują”. Chciałbym, aby moja inicjatywa dotarła do szerokiej liczby ludzi, by dowiedzieli się, że można zrobić wiele dobrego, gdy tylko się chce, bo końcem końców, wszyscy jesteśmy tacy sami.







