Jakiś czas temu pisałem o „targowisku”, które powstało przy ulicy Ofiar Oświęcimia (szczegóły w artykule: „…i to prawie w centrum miasta (sic!)”
Wczoraj pojawił się ciekawy komentarz użytkownika Ryszard Pilch:
…Każde szanujące się miasto (w kulturze chrześcijańskiej = zachodu, acz nie tylko – patrz „suk” w krajach islamu, nawet w Toronto, że nie wspomnę o Paryżu, Berlinie czy Londynie) posiada swój PCHLI TARG lub jak kto woli rynek…
Kiedyś mieliśmy Turzyn, dziś w tym miejscu stoi blaszak, kiedyś był rynek Pogodno – dziś zunifikowane blaszane budy. Kto skazał nas na zamykanie Szczecina w blaszanych puszkach? W całej Europie od kilkunastu lat władze miast starają się kultywować a nawet wskrzeszać uliczne targi, dwudniowe (np. wtorek i piątek) ryneczki. Wystawić się tam każdy może. Owszem straż miejska dba wówczas o bezpieczeństwo handlujących i udziela informacji turystom.
Aspekt przedsiębiorczości mniej zamożnych szczecinian również popieram w 100% – starają się.
Więcej takich ryneczków jak przy Ofiar Oświęcimia.
Czy uważacie podobnie? Ja się zgadzam w jednym: Szczecin powinien mieć typowy pchli targ organizowany cyklicznie (np. raz lub dwa razy w miesiącu), ale z pewnością nie w takim wykonaniu, jak ma to miejsce na Ofiar Oświęcimia. Zapraszam do dyskusji.
Dla przypomnienia dwa zdjęcia z targowiska z Ofiar Oświęcimia… (autorem jest el_bartez z Forum Polskich Wieżowców).









