Wybór szkoły dla dziecka jest nie lada wyzwaniem i w dodatku dotyczy wszystkich rodziców. Chociaż do września pozostało jeszcze sporo miesięcy, warto już teraz zastanowić się, gdzie zapisać swoją pociechę. W Szczecinie powstaje właśnie alternatywna, nowoczesna podstawówka i przedszkole oparte o metodę montessori, do których będzie można posłać dziecko od września. Nie znajdziemy tam jednak ławek, tablic i zadań domowych, jak w tradycyjnej szkole.
Narzekać i wskazywać błędy w tradycyjnym systemie edukacji można godzinami. Z powodu niezadowolenia z jakości szkół publicznych, niektórzy rodzice wybierają placówki prywatne. Chociaż samo określenie „szkoła prywatna” sugeruje prestiż takiej instytucji, chyba nie ma rodziców, którzy i tak nie zastanowią się dwa razy, dokąd posłać pociechę, tym bardziej, jeśli zdecyduj się ponosić za jej edukację dodatkowe koszty.
Nie wszyscy rodzicie wiedzą, że istnieje alternatywna metoda nauczania, oparta o pedagogikę stworzoną przez włoską lekarkę i nauczycielkę dr Marię Montessori. W samej Polsce działa kilkadziesiąt takich szkół, a spod skrzydeł podobnych placówek na całym świecie wyszło mnóstwo sławnych i wpływowych absolwentów, m. in.: założyciele Google – Larry Page i Sergey Brin, córka Billa i Hillary Clinton – Chelsea Clinton, książęta Harry i William, aktor George Clooney czy właścicielka i wydawca Washington Post – Katherine Graham.
Według obserwacji, osoby, które w wieku przedszkolnym i/lub wczesnoszkolnym były uczone metodą montessori osiągają na studiach dobre wyniki w kontaktach społecznych, są kreatywne, potrafią zarządzać czasem, świetnie realizują projekty i przede wszystkim, mają otwarte umysły. Jak to się dzieje? Co takiego dała mi ta szkoła?
Zastanawiając się nad kondycją współczesnej oświaty oraz obserwując jak zawrotnie prędko zmienia się dzisiejsza rzeczywistość rodzi się jeszcze jedno pytanie: jak współcześni rodzice i pedagodzy mogą przygotować dzieci do życia w niepewnej przyszłości?
Nasi dziadkowie mieli zdecydowanie łatwiej. Kiedy uczyli naszych rodziców, pokazywali im, jak przetrwać w świecie, który był znany im samym. Uczyli ich tego samego i w ten sam sposób, jak ich uczono, bo to miało przynieść wartość w raczej przewidywalnej przyszłości. Dziś trudno o takie uniwersalne środki.

Maria Montessori z dziećmi.
Indywidualne podejście i nauka odpowiedzialności
Od lat Ministerstwo Edukacji Narodowej postuluje zmianę sposobu realizacji podstawy programowej na bardziej zindywidualizowaną. Montessori sugerowała właśnie takie podejście do nauczania najmłodszych już niemal wiek temu.
Z założenia w takich szkołach nie dzieli się dzieci według wieku, ale zdobytej do tej pory wiedzy, umiejętności czy zainteresowań.
Oznacza to, że podczas zajęć lekcyjnych, nazywanych Pracą Własną, dziecko realizuje program w indywidualny sposób. Jest to korzystne dla dzieci, których rodzice mogą uważać, że z różnych powodów ich pociechy zostaną posłane do szkoły za wcześnie – na przykład urodzonych pod koniec roku czy „łapiących się” na nabór w ramach reformy szkolnictwa.
Zamiast jednej lekcji jest trzygodzinna Praca Własna bez dzwonków i przerw, podczas której dzieci realizują uzgodniony z wychowawcą plan pracy. Dziecko samo może wybrać, w którym miejscu i z jakimi pomocami naukowymi chce się uczyć. Klasy wypełnione są wszelkiego rodzaju pomocami naukowymi, zwanymi pomocami montessori.
Dziecko ma wybór co do miejsca, w którym rozłoży pomoc i będzie rozwiązywało zadania, co do kolejności wykonywania zadań, jak i co do czasu – w obrębie tych 3 godzin. Nie ma mowy o samowoli, metoda montessori uczy wolności, która jak wiemy nie istniej bez odpowiedzialności
wyjaśnia Agnieszka Kowalewska założycielka Pierwszej Niepublicznej Szkoły Podstawowej Montessori Bona Ventura w Szczecinie.
Gdy maluch posiądzie jakąś umiejętność, nie musi czekać na innych tylko od razu przechodzi do nowych treści. Z drugiej strony dziecko, które potrzebuje więcej czasu na ćwiczenia, nie działa pod presją tej części klasy, która poprzez to, że już pojęła dany materiał, zaczynałaby się nudzić i przeszkadzać. W ostatecznym rozrachunku każde dziecko uczy się wszystkiego, czego powinno, a często nawet więcej, ale na dane zagadnienia poświęca tyle czasu, ile potrzebuje. Dziecko samo planuje czas, ucząc się odpowiedzialności oraz efektywnego nim gospodarowania.
Uwaga, dzieci – żadnych zadań domowych!
Dzieci ucieszy na pewno brak zadań domowych. Nie funkcjonują one w szkłach Montessori, ponieważ wedle założeń tej metody, realizacja wszystkich elementów pracy dziecka – poznanie, przećwiczenie i sprawdzenie wiadomości odbywa się na terenie szkoły, bo tam jest miejsce na profesjonalne nauczanie. Po godzinach lekcyjnych dziecko ma czas wolny, podczas którego może beztrosko wypocząć i zwyczajnie cieszyć się swoim dzieciństwem. Dzieci uczone są samodzielnej pracy, a tym samym z rodziców zdjęty zostaje obowiązek douczania.
W szkole montessori nauczanie jest rolą nauczyciela; zajęcia trwają dłużej niż w tradycyjnej szkole, dzięki temu nie ma prac domowych, które rodzic musiałby rozwiązywać z dzieckiem (a niekiedy za dziecko) ani konieczności nauki w domu. Po swoich czterech czy pięciu lekcjach w tradycyjnej szkole, sześciolatek czeka w świetlicy, aż rodzic skończy pracę. Czas spędzany w szkole montessori jest w pełni wykorzystywany na naukę
mówi Joanna Janiszewska-Olszowska, mama 5-letniej Ewy.
Nie oznacza to jednak, że w szkole panuje zupełna wolność, a uczniowie nie są w żaden sposób sprawdzani czy rozliczni ze swojej wiedzy. Z czym więc muszą radzić sobie wychowankowie?
Z pewnością nowym będzie dla dziecka to, że nie ukryje się ze swą ewentualną niewiedzą, gdyż wszystko odbywa się w trybie zindywidualizowanego nauczania, łącznie z weryfikacją wiedzy u nauczyciela.
dodaje A. Kowalewska.
Nie istnieją jednak tradycyjne stopnie szkolne, ale oceny opisowe – jedynie dla wiedzy rodzica.
Dodatkowo w ciągu roku wszyscy uczniowie musza poradzić sobie z kilkoma tematycznymi wystąpieniami publicznymi, podczas których uczą się pokonywać tremę oraz słabości, pracą w zespole i rozwiązywaniem konfliktów w grupie. Zdobyte umiejętności są dobrą bazą do pokonywania podobnych problemów w przyszłości, a szczególnie w życiu zawodowym.
Nie oczekujmy, że w Szkole Montessori dzieci nie będą musiały pokonywać różnych trudności. U nas, tak jak wszędzie, będą przeżywały sukcesy i porażki, trudności w nauce czy w relacjach rówieśniczych, przyjaźnie i nieprzyjaźnie, radości i smutki
komentuje A. Kowalewska.

Szkoły montessori na świecie
To dzieci będą tworzyć naszą i swoją przyszłość
Wedle postulatów współczesnej pedagogiki (nie tylko metody montessori), rzetelne i wszechstronne nauczanie jest czymś więcej niż tylko zaliczaniem programu. Chociaż w szkołach montessori realizowana jest podstawa nauczania MEN, dzieci uczone są także rozumienia oraz życia w społeczeństwie. Nie ma tam miejsca na odtwórczość czy tzw. „zakuwanie”.
Dzieci muszą rozwinąć zwyczaj polegania na sobie. Zamiast zapamiętywania informacji, muszą nauczyć się myśleć. Trzeba nauczyć je, jak mają tworzyć przyszłość, a nie martwić się, jaka ona będzie
powiedział dr Paul Epstein, dyrektor szkoły Montessori w Rochester w USA, podczas konferencji „Szkoły Montessori – nauka i wychowanie”.

Dorośli są cały czas potrzebni dzieciom, żeby pokazać im, jak mogą się uczyć i przygotować środowisko do nauki – mówił podczas konferencji dr Paul Epstein.
Wychowywanie małego buntownika?
Słysząc o wolności, jaką daje dzieciom szkoła montessori, u niektórych rodziców mogą zrodzić się obawy, czy jej wychowanek nie wyrośnie na buntownika.
Dzieci są wolne, ale nie są pozbawione granic. Uczymy je, jak dokonywać wyborów, a nie jak się sprzeciwiać. Nasi wychowankowie także mają zakazy i nakazy. Nie wolno im bić innych, niszczyć przedmiotów czy rzucać nimi. Uczeni są szanowania innych. Są buntownikami, ale innego rodzaju – są uprzejmi. Dbają o dobro innych, wnoszą swój wkład w świat
wyjaśniał P. Epstein.
Okazuje się, że dzieci z „tych” szkół nie mają żadnych problemów z kontaktami z rówieśnikami i pozostałymi dziećmi.
Dzięki temu, że w przedszkolu każda pomoc dydaktyczna jest w jednym egzemplarzu, dziecko uczy się czekać na swoją kolej, negocjować, a także proponować innym dzieciom wspólną zabawę. Ostatnio, u mnie w pracy, córka grała z dwoma kolegami na jednym komputerze w grę „Dora poznaje świat” i współpraca układała się doskonale bez mojej interwencji
opowiada J. Janiszewska-Olszowska.
Nie metryka determinuje organizację klasy
Kształcenie odbywa się w dwóch etapach. W I etapie dzieci uczą się w klasie trzyrocznikowej. W tym okresie rozwój dzieci jest bardzo zróżnicowany. Na tym etapie z klasą pracuje dwóch nauczycieli montessoriańskich, wychowawca i nauczyciel języka obcego – angielskiego lub niemieckiego.
Pierwszy etap kształcenia to, zgodnie z podstawą programową MEN, czas na wyrównanie różnic rozwojowych. Taki dobór dzieci sprzyja zdobywaniu wiedzy bez zbędnych zahamowani – zarówno przez dzieci szybciej się uczące, mogące odnaleźć partnerów w dzieciach starszych, jak i te starsze, które potrzebują powtórki zaległych treści, ponieważ mogą tego dokonać pod pretekstem „nauczenia” młodszego bez uszczerbku na poczuciu własnej wartości
wyjaśnia A. Kowalewska.
System klas pomyślany jest tak, by stwarzać jak najlepsze warunki do zdobywania wiedzy, dlatego dziecko ma możliwość kontaktu z materiałem lub uczestnictwa w niektórych lekcjach klas starszych.
Są u nas dzieci, które w wieku 8-9 lat uczestniczą w zajęciach, np. z literatury, odpowiednich dla klas ósmych
opowiadał P. Epstein.
II etap kształcenia, to nauka w klasach jednorocznikowych 4-6, gdzie zajęcia odbywają się w grupach dzielonych wg wieku lub wg umiejętności – zależnie od przedmiotu. Dzieci uczą się w blokach programowych prowadzonych w pracowniach: humanistycznej, przyrodniczej i nauk ścisłych.
Dzieci, które rozpoczęły już naukę w tradycyjnej szkole, również mogą kontynuować ją metodą montessori.
Dziecko może przystąpić do takiej nauki w każdej chwili. Idziemy z programem tak, jak każda inna szkoła tylko innymi (lepszymi) metodami
wyjaśnia Iwona Więcławska, członkini zarządu Stowarzyszenia Montessori Dobra Przyszłość.
Co na to dzieci?
Metoda Marii Montessori przenosi efekty, kiedy wprowadzana jest w sposób konsekwentny, dlatego również rodzice muszą poddać się swego rodzaju edukacji. Dzieci muszą być prowadzone w taki sam sposób zarówno w szkole, jak i w domu. Szkoły montessoriańskie organizują dla rodziców specjalne warsztaty i spotkania, podczas których pomagają zrozumieć ideę metody. Doświadczeni nauczyciele wskazują, w jaki sposób np. mówić do dzieci.
Myślę, że dziś nie brakuje zaangażowanych rodziców, którzy chcą wiedzieć, w jaki sposób uczone są ich dzieci i jakie mają zdolności. Uważam, że otwartość szkoły na współpracę z rodzicami jest zaletą, a nie wadą. Rodzice i szkoła powinni mieć wspólny cel – wychowywanie dobrych, mądrych, samodzielnych ludzi, którzy odnajdą swoje miejsce w świecie i będą go zmieniać na lepsze
komentuje J. Janiszewska-Olszowska.
Z pewnością wielu rodzicom przychodzi do głowy pytanie, czy po kilku latach edukacji w systemie montessoriańskim dzieci odnajdą się w tradycyjnej szkole?
Poznanie nowych reguł zajęło moim córkom około 2-3 tygodni. Wyjaśniłam im, że to jest taka szkoła, w której np. trzeba zapytać, kiedy chce się wyjść do toalety. Nie należy pomagać kolegom i koleżankom podczas testów, dokładnie czytać polecenia nauczyciela i zawsze pytać się, czy własny pomysł zgadza się z zamysłem nauczyciela. Dzieci to zrozumiały i nie miały problemów z przystosowaniem
wyjaśniała podczas szczecińskiej konferencji dr Joanna Maghen, instruktor montessori, założycielka i dyrektor Polskiego Instytutu Montessori w Warszawie.

Dzieci dostają porady, a nie nakazy – i to działa. Są traktowane z ogromnym szacunkiem – wyjaśniała podczas konferencji dr Joanna Maghen.
Córka Joanny Janiszewskiej-Olszowskiej ukończyła przedszkole montessoriańskie, a we wrześniu br. pójdzie do szkoły podstawowej.
Córka bardzo chce iść do tej szkoły. Najbardziej podoba jej się, że będą tam różne pomoce, z których będzie mogła korzystać (między innymi kolorowe i złote perły do liczenia, koła ułamkowe, mapy puzzlowe, modele zwierząt, kostki obrazujące wzory matematyczne, karty i tafelki do zadań matematycznych, symbole gramatyczne, dzwonki do grania, wstęgi czasu i inne). Szkoła Montessori jest jak naukowa wystawa interaktywna dla dzieci, gdzie wszystkiego można dotykać i używać, gdzie codziennie wykonuje się inne eksperymenty
wylicza J. Janiszewska-Olszowska.
Montessori w Szczecinie
Od września szkoła i przedszkole montessoriańskie ruszają w Szczecinie. Placówka będzie się mieścić przy ulicy Lubelskiej (Gumieńce). Obecnie trwa nabór do klas 0, 1, 2, czyli dla 5-, 6-, 7-, 8-latków.
Informacje na ten temat znajdziecie na stronie internetowej szczecińskiej szkoły albo na stronie na Facebooku.
Dla nauczycieli zainteresowanych tą metodą – od października 2013 Polski Instytut Montessori proponuje pierwszy w naszym mieście kurs dla nauczycieli montessoriańskich.







