Nie jestem rodowitą szczecinianką, ale pamiętam moje pierwsze przyjazdy do Szczecina. Różne rzeczy utkwiły mi w głowie z tamtych czasów: tramwaje z drewnianymi podłogami, śniadania w barze „Turysta”, śliskie płyty granitowe na chodnikach oraz 3 budy na Bramie Portowej: Mak Kwak, Kogucik i ta z tostami. Nie pamiętam nawet, czy miała nawet jakąś nazwę.
Było to na przełomie przemiany ustrojowej i ten styl kulinarny, począwszy od zapiekanki zjedzonej na wycieczce szkolnej, po frytki i pieczarki z Kogucika czy tost, niosło za sobą powiew Zachodu. Nie szkodzi, że tosty były mocno „aromatyczne” od podłej jakości sera, przypalonego zresztą, a bułka spieczona na wiór i kalecząca dziąsła. Do tej pory ich smak pamiętam bardziej sercem, niż kubkami smakowymi. Fakt, że później smak ich się zmienił, nie zmienił mojego wspomnienia o smaku pierwotnym.
Gdy wyruszyła budowa biurowców na Bramie Portowej, budki zlikwidowano. Mak Kwak wyszedł z tego obronną ręką, bo do tej pory utworzył sieć swoich lokali. Nie mam pojęcia, co się stało z Kogucikiem – a w sumie szkoda, bo te ich pieczarki to był świetny pomysł na fastfoodowe żarcie!
Wielu Szczecinian pamięta rodzinne wyprawy po całuski, które obrosły już legendą. Dziwiło mnie, czemu ta tradycja zanikła i sam zacząłem ich sprzedaż.
Kamil Lipczak
Jeżeli chodzi o tosty, wydarzenia potoczyły się niespodziewanym torem. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać punktu gastronomiczne je sprzedające. Powiem więcej, z zaprzyjaźnionych źródeł wiem, że ekspansja szczecińskich tostów objęła nawet Police.
Dlatego postanowiłam zrobić małe obywatelskie dochodzenie, poparte researchem, badaniami i całą wymaganą sztuką dziennikarską. A wszystko to dla czytelników szczecinblog.pl.
Rozpoczęłam od postu na forum bloga, który jednak nie odbił się zbyt szerokim echem. Jedyną reakcją była odpowiedź Pawła „Na Prawobrzeżu w Heliosach są świetne, polecam! I widziałem też w jakimś hipermarkecie – Auchan?”. Niezrażona początkowymi trudnościami, kontynuowałam podjęte dzieło.


Jadłam tosty na Bramie Portowej – w 2 miejscach: Elmas Kebap (małe i średnio smaczne, przy czym w cenie 2 zł – tanio!) i na przeciwko Elmasa, w małej budce na rogu (większe, smaczniejsze, mocno pikantne, dużo farszu, ale za 3 zł), które kupujący przede mną klient skomentował: „rzeczywiście smakują jak prawdziwe szczecińskie tosty!” oraz z ciężarówko-samochodu na Pl. Kościuszki (chyba najbardziej zbliżone do ‚oryginalnych’).
Niebawem pojawiła się tam też druga buda, w której jeszcze nie byłam. W budce na Placu Rodła pani zaliczyła wpadkę, bo upiekła mi tost, nie włożywszy do środka nadzienia. Przetestowałam też tosty w Mini Całuskach. Dobre są, ale o tym za chwilę.
Tosty z budki przy Manhattanie są również całkiem dobre, wielki plus za ogromną ilość farszu pieczarkowego. Top 3 wraz z Mini Całuskami i tostami z Bramy Portowej. Uważam, że zasłużyłam nawet na miano testera tostów i pragnę kontynuować swoje dzieło jak skończę dietę – za dużo tostów tuczy ;)
Wracając do Mini Całusków, poprosiłam o opinię Pana Kamila Lipczuka, właściciela Mini Całusków.

Marta Kostecka: To już drugi charakterystyczny szczeciński smak, który próbuje Pan ocalić. Pierwsze były całuski. Czemu teraz tosty?
Kamil Lipczuk: Wielu Szczecinian pamięta rodzinne wyprawy po całuski, które obrosły już legendą. Dziwiło mnie, czemu ta tradycja zanikła i sam zacząłem ich sprzedaż. Co do tostów – uważam, że w czasach, gdy ilość punktów z tostami nie zawsze idzie w parze z ich jakością – każdy ma prawo do naprawdę dobrego tosta.
Marta Kostecka: Jak Pan stara się odróżnić swoją ofertę od kilkunastu innych ofert budek z tostami?
Kamil Lipczuk: Używam składników najwyższej jakości – zawsze świeże pieczarki siekane na miejscu przed włożeniem do tosta, dużo dobrego sera i odpowiednia mieszanka przypraw.
Marta Kostecka: Jak Pan ocenia zainteresowanie klientów tostami? Które najczęściej wybierają?
Kamil Lipczuk: Zainteresowanie tostami cały czas wzrasta. Klienci mając do wyboru wiele budek z tostami, stają się bardziej wymagający i nie zawsze cena odgrywa kluczową rolę, ale przede wszystkim jakość.
Mimo wielu dodatków oferowanych do tostów, cały czas największą popularnością cieszą się te z pieczarkami i serem.
Tutaj nadmienię, że oferta tostowa jest bardzo urozmaicona. Nie jesteśmy skazani li tylko na tost z serem. W zależności od punktu, możemy zjeść tost z szynką, salami czy nawet kurczakiem. Największą ofertę ma chyba budka przy Manhattanie.
Dlatego może, drogi Czytelniku, kiedy Ci przyjdzie chętka na fast fooda, zamiast iść do światowych gigantów w tej dziedzinie, zajrzyj raczej do któregoś z lokalnych przedsiębiorców i delektuj się smakiem prawdziwego szczecińskiego tosta.






