Misz-Masz, Szczecin 1

Gdyby nie wielkie serca tych cudownych ludzi…

Nie mam słów, by opisać swoją wdzięczność. Gdyby nie wielkie serca tych cudownych ludzi, projekt „Szczecin. Pamiętam, że…” byłby kolejnym niezrealizowanym pomysłem pomieszkującym gdzieś z tyłu głowy… – mówi Michał Chaszkowski-Jakubów ze Stowarzyszenia „in tractU”

Paweł Krzych: Sukces?
Michał Chaszkowski-Jakubów: Olbrzymi! W ciągu półtora miesiąca udało się nam zainteresować szczecinian projektem, pojawić niemal we wszystkich mediach, zebrać materiał – czyli wspomnienia i zdjęcia – przynajmniej na jeszcze jedną część oraz pozyskać środki poprzez zbiórkę na portalu wspieram.to, gdzie wszyscy po trochu zrzucili się na powstanie tej publikacji.

A przecież koniec zbiórki dopiero w czwartek o 23:59. Czego chcieć więcej?

PK: Co będzie dalej?
M: Musimy w najdrobniejszych detalach zaplanować z zespołem prace redakcyjne, graficzne,
no i podać szczegóły spotkania promocyjnego. Potem ustalenie punktów dystrybucji, jak również dopilnowanie wielu innych kwestii, o których nie będę mówił, aby nie zanudzać Czytelników. W każdym razie – to wszystko trudne i wymagające, ale efekt będzie tego wart. Plan mamy taki, aby pod koniec maja lub najpóźniej w pierwszych dniach czerwca chętni mogli trzymać wydrukowany egzemplarz w rękach.

PK: Czy jesteś zaskoczony tak dużym zainteresowaniem książką „Szczecin. Pamiętam, że…”?
M:
I tak, i nie. Od samego początku byłem przekonany, że jest to projekt godny zaangażowania i chciałem się temu oddać. Jedyną niewiadomą był tak naprawdę odzew tych, bez których nie dałoby się ruszyć z miejsca – szczecinian. Czy bałem się braku zainteresowania mieszkańców miasta? Nawet nie wiecie jak bardzo…

Stanęli oni jednak na wysokości zadania – jak widać jest to książka, na której wielu osobom zależy. Wsparli jej powstanie nie tylko swoimi wspomnieniami, ale też finansowo. Nie mam słów, by opisać swoją wdzięczność. Gdyby nie wielkie serca tych cudownych ludzi, projekt „Szczecin. Pamiętam, że…” byłby kolejnym niezrealizowanym pomysłem pomieszkującym gdzieś z tyłu głowy…

kino-kosmos-szczecin

PK: Pokazy filmowe, książka, wcześniej Galeria K4. Jakie są Wasze kolejne plany?
M: Jest ich mnóstwo i prawdę mówiąc trudno jest poukładać to w kalendarzu, bo w naturze człowieka leży „tu i teraz”. Kiedy za miesiąc będziemy mieli skoordynowane wszystkie prace związane ze „Szczecin. Pamiętam, że…”, wtedy powiem więcej. Jeśli oczywiście wciąż będziecie chcieli ze mną o tym rozmawiać. (śmiech)

Szczecin. Pamiętam, że… – zobacz szczegóły

PK: Dlaczego crowdfunding? Przecież nie wszyscy znają ten model wspierania inicjatyw, trzeba się tam zarejestrować, aby wesprzeć, do tego konkurencja jest tam znaczna.

M: Ponieważ ten rodzaj zbierania środków na wdrażanie pomysłów nierozerwalnie idzie
w parze z jednoczesnym promowaniem danej akcji. I chociaż nie wszyscy znają ten rodzaj zbiórki środków, wynik na naszym poziomie pokazuje, że można nie tylko uzbierać potrzebną sumę, lecz także osiągnąć dużo więcej. Wspieram.to jest platformą szczecińską, stąd miło nam było skorzystać właśnie z ich usług. Jedynym drobnym mankamentem jest konieczność zarejestrowania się kiedy chcesz dorzucić swoją symboliczną złotówkę, ale jak się okazuje – na szczęście nie wszystkim to przeszkadzało.

szczecin-plac-zamenhofa

PK: To już druga kampania, którą zakończyliście sukcesem. Co poradziłbyś tym, którzy dopiero przymierzają się do swojej przygody z finansowaniem społecznościowym?

M: Prawdę mówiąc nie uważam się za autorytet w tej kwestii, bo może być przecież tak, że pomysł był na tyle dobry, że każdy mógłby koordynować akcją i osiągnąłby sukces. Jednak na pewno warto pamiętać o tym, by angażować się w to, co nas naprawdę interesuje. Braku pasji nie da się ukryć. Dodatkowo konieczna wydaje mi się współpraca z mediami, bez których nie wyobrażam sobie sukcesu. Jeśli ma się taką możliwość, zaangażowanie aktywnego ambasadora projektu jest aspektem nie do przecenienia.

W naszym przypadku w skali 10-stopniowej ambasador dostałby przynajmniej 11. (śmiech) Jest też bardzo prozaiczna kwestia – dobrze mieć możliwość zaangażowania odrobiny własnych środków na początek. W tym ostatnim punkcie niestety trzeba spoglądać na całość biznesowo – aby się udało, wypada najpierw troszkę zainwestować w promocję.

PK: Czy należy spodziewać się kolejnych części zbiorowego pamiętnika miasta?
M: Jak najbardziej! Prawdopodobnie jeszcze w tym roku ukaże się druga część „Szczecin. Pamiętam, że…”. Materiału już teraz mamy dużo, więc dobrze byłoby go wykorzystać. Nie wiem jeszcze, czy środki zbierać będziemy ponownie poprzez crowdfunding, lecz to akurat jest sprawa wtórna. Reasumując: będą kolejne części.

PK: Dziękujemy za rozmowę i życzę powodzenia.
M: Ja również dziękuję.

Szczecin. Pamiętam, że… – zobacz szczegóły

Zobacz również inne artykuły

  • Znawcatematu

    Z pamiecia jest jak z wyschnietymi onucami, smrod wyparowal, zostala piekna skorupka, jakze nieprawdziwy i wypreparowany jest to obraz zeczywistosci ktora nie istnieje a jest tylko unoszacym sie oparem w ludzkiej wyobrazni

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak dogadać się z nastolatkami? [Upgrade Your Relation]

Budowanie zdrowych relacji z rodzicami to często nie lada wyzwanie. Zwłaszcza wtedy, kiedy dzieci powychodziły już z domów, mieszkają na...

Zamknij