
Od 26 czerwca w Szczecinie przebywa ekipa filmu „Słowo” słynnej już reżyserki Anny Kazejak. W Jej dorobku znajdziemy m.in. film „Skrzydlate świnie” i serial „Bez tajemnic” który można było oglądać w HBO.
Kiedy dostałem od jednej z agencji aktorskich zaproszenie do statystowania w filmie – bardzo się ucieszyłem. Nie jest to dla mnie nic nowego, bowiem miałem już okazję statystować w 2 scenach filmu „Młode Wilki”, w scenie granej na al. Wojska Polskiego (przed przebudową) w filmie „Skarga” oraz również w 2 scenach w „Mojej Angelice”. Można powiedzieć że statystowanie mam we krwi, bo przecież zaledwie kilkanaście produkcji w okresie po 2 wojnie światowej było kręconych w naszym mieście a i to nie były to wszystkie sceny, część dogrywano w Warszawie i Łodzi. W przypadku „Słowa” w Szczecinie i okolicach (Police, Czarna Łąka) zaplanowano aż 29 dni zdjęciowych. Wystąpi w nich ponad 500 statystów, w większości młodzieży szkolnej.


Telefon z zapytaniem o chęć statystowania dostałem około 10 dni wcześniej, 5 lat temu zostawiłem przy okazji nagrywania reklamy jednego z piw swoje dane i dałem sobie zrobić zdjęcie. I właśnie moja facjata spodobała się realizatorom. 2 dni przed sobotą dostaliśmy dokładne wytyczne: spotykamy się w sobotę na pętli Gocław, proszę wziąć ze sobą 2 komplety ubrań, kolory pastelowe nie żarówiaste, bez żadnych napisów.
Oczywiście skompletowałem sobie dodatkowe ubrania bez problemów i po 8:30 wyruszyłem na podbój filmu polskiego. Dotarłem na miejsce zbiórki bez problemów, szybkie zameldowanie się u Pani Weroniki, od Pani Grażyny odebrałem Umowę którą trzeba było wypełnić i już można było się rozglądnąć kto jeszcze będzie ze mną uczestniczył w kolejnych scenach.
Dużo było mam z dziećmi, sceny wczoraj nagrywane dzieją się wg scenariusza w ostatnim dniu szkoły wobec czego dzieci i młodzież ubrane dokładnie jak w rzeczywistości dzień wcześniej – na galowo. Chwilę potem przedstawiono nam reżyserów tego filmu, bo zwykle główny reżyser wspomaga się na planie dodatkowymi reżyserami. Bruno i Sylwester mieli nami kierować bezpośrednio na planie. Przeprowadzony został przegląd ubrań i wówczas okazało się że jesteśmy wszyscy za niebiescy, w związku z czym dostaliśmy skierowanie do garderoby gdzie dostałem pasującą na mnie koszulę a’la hawaje.
Chwilę później nadjechał „nasz” tramwaj. Dwa stare wagony 105Na bez reklam, bez zaklejonych szyb. Reżyserzy podzielili nas na 2 grupy typując: pierwszy wagon, drugi wagon. Ja załapałem się do 2 wagonu, gdzie siadłem w rzędzie zaraz za 1 drzwiami. Wcześniej wybrano spośród nas ekipę 10 osób które busem pojechały na Wały Chrobrego, bo tam miała się dziać akcja pierwszego ujęcia.



My ruszyliśmy w drogę i kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce okazało się, że musimy pojechać na Pomorzany i wrócić, ponieważ przystanek który brał udział w nagraniu znajdował się po stronie Odry. Pomorzany to jedno z miejsc, które statyści ze „Słowa” zapamiętają chyba bardzo dobrze, czekając na sygnał z Wałów zrobiliśmy chyba z 6 kółek po pętli. W końcu kilka minut po 11 jest decyzja, jedziemy za „6” która akurat wyjeżdża z pętli i gramy scenę na przystanku.
Reżyser mówi, że mamy 12 minut, że jeśli coś będzie nie tak będziemy się cofać i powtarzać i że ma nadzieję, że te 12 minut nam starczy. Mijamy Trasę Zamkową, zatrzymujemy się na chwilę, żeby poprzedzający nas tramwaj liniowy odjechał z przystanku i słychać głośne: AKCJA!!! Dojazd do przystanku i… spaliliśmy, bo reżyser zakazał nam patrzyć się w stronę Odry i cały tramwaj statystów wlepiał oczy wprost w… kamerę. No cóż, cofamy, dubel, AKCJA! I jeszcze raz powtórka. Nie wiem, czy ten 3 raz był najlepszy ale okazji do 4 razu nie było, za nami nadjechał kolejny tramwaj i trzeba było ustąpić miejsca na przystanku.
Po powrocie do bazy, czyli na pętlę Gocław postawiono nam „catering” w postaci czajnika, kubków, oraz kawy i herbaty. Dostaliśmy również bułkę z wkładką. W tym czasie ekipa techników „uzbroiła” tramwaj w oświetlacze, miksery, kable i inne niezbędne do nagrywania gadżety. Znów zaproszono nas do środka, tym razem tylko 2 wagon. Wsiadłem i ja ale okazało się że moje miejsce musi pozostać wolne, więc reżyser zadecydował że będę jechał w 1 wagonie. Wysiadłem i zostało mi oczekiwać na powrót tramwaju ze statystami z 1 wagonu.
Miało to trwać 2 godziny, ale okazało się że wrócili po prawie 4. Muszę przyznać – na tramwaj jeszcze w życiu tyle nie czekałem. W moim nowym wagonie miała być kręcona scena z jedną z 2 głównych aktorek i epizodystką. Scena w której dziewczyny obrażają kontrolera biletów, niektórzy z pasażerów (młodsi) bawią się sytuacją, zaś pozostali wyrazają dezaprobatę. Nam wystarczyła godzinka i jeden kurs na Pomorzany i z powrotem, nasi poprzednicy przez blisko 4 godziny wykonali ponad 20 dubli.

Ostatnia nasza rola miała polegać na zagraniu ucieczki bohaterek filmu z tramwaju po stanięciu na przystanku. To zagraliśmy na Gocławiu, tramwaj dobre kilkanaście razy cofał się i dojeżdżał na miejsce a każdy z nas w ściśle określonej kolejności opuszczał pojazd i udawał się w wyznaczone miejsce, gdzie nie widziało już nas oko kamery. W końcu usłyszeliśmy upragnione: konieć zdjęć.
Bez mała 12 godzin trwała przygoda z filmem „Słowo”, dzięki której być może kilka sekund będzie można zobaczyć moją sylwetkę, albo i twarz. Kiedy? Reżyserzy nie podają daty, ale montaż tego filmu może im zająć ponad rok, koniec zdjęć w Szczecinie i okolicach przewidziano na 30.07.
Warto jeszcze dodać że „Słowo” to dramat psychologiczny, będą trupy a akcja rozgrywa się wśród młodzieży licealnej. Realizacją zajmuje się łódzka Wytwórnia Filmów Fabularnych „Opus”.
Chętnym do kariery statysty muszę powiedzieć jasno, statystowanie, granie w filmie to tak naprawdę okropne nudy, scenę trwającą kilka sekund gra się czasem nawet kilka godzin, powtarzając bez przerwy jeden element, aż do znudzenia. Ale nie ukrywam, że jest to niesamowita satysfakcja, bo kwestie wynagrodzenia przemilczmy – stawki nie zmieniły się od kilkunastu lat.









