Okolice te są mi szczególnie bliskie – w końcu to moje rodzinne strony. Jeden z czytelników poinformował mnie, że w w nocy z 9 na 10 maja ktoś prawdopodobnie próbował ukraść fontannę zamontowaną na środku Stawu Brodowskiego. Kable zostały pocięte, a sama fontanna została przyciągnięta do około 5 metrów od brzegu. Ktoś prawdopodobnie spłoszył złodziei.
Po prostu ręce opadają (i nie tylko) – zawsze znajdzie się ktoś taki, któremu coś nie pasuje. Zastanawiam się, po co komu taka fontanna, chyba jedynie na złom. Nie wierzę, że ktoś ma tak duże oczko wodne u siebie w ogrodzie, że mógłby zamontować sobie taki wodotrysk.


Jest już odpowiedź od Zakładu Usług Komunalnych:
Witam
informuję, ze fontanna została przewieziona do warsztatu, po wstępnych oględzinach stwierdzono uszkodzenie jednego pływaka, no oczywiscie nie mówiąc już o zniszceniach kabla, który zosytał pocięty i skradziony. Pozostały odcinek kabla nie nadaje sie do naprawy. Obecnie jesteśmy na etapie prac przygotowawczych do ponownego uruchomienia fontanny i wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń kabla przed intruzami.Pozdrawiam
Jola Urbanowicz
AKTUALIZACJA
Fontanna już wróciła na swoje miejsce, jest naprawiona i działa jak należy. Oto dowód :)








