
Na zdjęciu Tomasz Tomaszewski, autor zdjęcia: Bartosz Bączkowski
Baltic Neopolis Orchestra zrealizowała bardzo nietypową kampanię wizerunkową (aczkolwiek bardzo ciekawą). Przedstawiła swoich muzyków od zupełnie innej strony. Głównie kojarzymy ich z koncertów, gdzie występują we frakach i galowych strojach. Natomiast fotografia ma ukazać ich osobowości, ich pasje. Muzycy bowiem nie zawsze są tymi, którymi się wydają.
Każde zdjęcie artysty opatrzone jest specjalnym hasłem – w dość zabawny i trafny sposób łączy świat muzyki z prywatnym życiem artystów.
Wśród zdjęć znajdziemy mechanika samochodowego, podróżnika, czy też gwiazdę w świetle fleszy aparatów. Na zdjęciach odnajdziemy muzyków Baltic Neopolis Orchestra: Emilia Goch, Tomasz Szczęsny, Karolina Uźniak-Guni, Łukasz Górewicz, Maciej Musiał, Filip Lipski, Edyta Karpińska oray Paweł Maślanka. Zdjęcia zostały wykonane przez Aleksandrę Kubiak.
O wyjątkowości orkiestry stanowią tworzący ją muzycy
Tak brzmi główne hasło przyświecające kampanii BNO. Muzycy nie boją się otworzyć przed publicznością. Dlatego zdjęcia towarzyszące kampanii są odważne, zabawne i jedyne w swoim rodzaju. Obalają mity i sztampowe wyobrażenia artystów grających muzykę klasyczną. Pokazuje świat kultury wysokiej z innej, o wiele ciekawszej strony.
Fotografie pojawiły się już na dwóch wystawach w roku 2012 (na Jasnych Błoniach tuż przy „Bartłomiejce” oraz na Placu Grunwaldzkim). Zdjęcia artystów można było zobaczyć również w środkach komunikacji miejskiej. W tej chwili muzycy są bohaterami folderów koncertowych Orkiestry, reklam prasowych i kartek pocztowych. Do końca roku pojawią się dodatkowe gadżety związane z kampanią i docelowo wszyscy muzycy związania z Orkiestrą pojawią się na indywidualnych zdjęciach.

O Baltic Neopolis Orchestra z jej managerem
Paweł Krzych: Sam przyznałeś w rozmowie, że nie lubisz określenia muzyka poważna i starasz się używać muzyka klasyczna? Z czego to wynika?
Bartosz Bączkowski: Osobiście postrzegam bardzo negatywnie pojęcie „muzyka poważna”. Obecnie przyjęło się również stosować określenie „muzyka klasyczna”, i chociaż z definicji taka muzyka powinna się odnosić tylko do klasycyzmu, preferuję to drugie nazewnictwo. Poza tym, starając się „zarazić” tą muzyką, nie mogę mówić o niej „poważna”, bo od razu zaczyna się to kojarzyć z nudą, powagą, czymś nieinteresującym. W przypadku Baltic Neopolis jest zupełnie odwrotnie. Acha, nie znam żadnego języka obcego, w którym używa się pojęcia „muzyka poważna”. Tylko nam się tak na fantazje wzięło.
Paweł Krzych: Trzeba przyznać, że naprawdę nieźle się promujecie. Dajecie się poznać wielu osobom, które niekoniecznie mają duży kontakt z muzyką pow… tzn. klasyczną. Czy zauważasz wzrost popularności Waszych koncertów, czy pojawia się dużo nowych osób?
Bartosz Bączkowski: Według wszelkich stereotypów przeciętny Polak słysząc muzykę klasyczną (czy poważną jak kto woli) przełącza kanał telewizora, a widząc plakaty filharmonii odwraca głowę. A jeśli już mu się zdarzy odwiedzić salę koncertową (średnio raz na sto dwadzieścia parę lat – takie są fakty!), to patrząc na biało-czarnych muzyków, traktuje ich jako aspołecznych wyizolowanych dziwaków.
Tylko gdy słyszy, że Polak zdominował jakiś wielki konkurs muzyczny, to rozpiera go narodowa duma. Dlatego tak bardzo zależy nam, jako Orkiestrze młodej, ambitnej i eksperymentującej, pokazać się od innej strony i z tym stereotypem walczyć. Ku uciesze, to się udaje. Na nasze koncerty przychodzi coraz więcej osób młodych, którzy czują się na nich swobodnie, relaksują się i chcą wracać. Dla nich nie jest łatwo przygotować interesujący program.
Dlatego wchodzimy w kolaboracje z Chorymi na Odrę, vj’ami, często towarzyszy nam elektronika. W ogóle świetnie jest rozejrzeć się po sali koncertowej i widzieć przekrój dwóch czy trzech pokoleń melomanów. Muzyka łączy, a publiczność szczecińska jest rewelacyjna.
Paweł Krzych: Jakie plany na 2013 rok?
Bartosz Bączkowski: Tradycyjnie bardzo ambitne. Lada dzień pojawi się płyta nagrana wspólnie z Chórem Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. To jest „Ego Sapientia” Marka Jasińskiego. W DUX (wytwórnia płytowa) pracują już nad ostatecznym brzmieniem naszej pierwszej płyty z kompozycjami Pawła Łukaszewskiego i Mikołaja Góreckiego, w marcu zaczynamy nagrywać kwartety na płytę „Kompozycje szczecińskie”.
Zaplanowaliśmy nakręcić wideoklip do Sinfonietty Łukaszewskiego (jest na płycie BNO), będzie to pierwsza tego typu inicjatywa w naszym kraju – profesjonalne wideo, z elementami fabuły, impresjami, świetnymi ujęciami. Ten projekt chcemy po części zrealizować dzięki finansowaniu społecznościowemu, dlatego zamieściliśmy go na platformie wspieram.to (nota bene prowadzonej przez szczecinian). Wspiera go również bardzo mocno Urząd Marszałkowski.
W kwietniu Baltic Neopolis Quartet wystąpi podczas Poznańskiej Wiosny Muzycznej, a to jest wielki liczący się w Polsce festiwal muzyczny. W maju chcielibyśmy wypromować naszą płytę w Berlinie, a jest to możliwe dzięki ścisłej współpracy z Tomaszem Tomaszewskim (koncertmistrz Deutsche Oper w Berlinie). W sierpniu planujemy wystąpić podczas ceremonii otwarcia Trafostacji Sztuki.
16 lutego Orkiestra zagra pierwszy koncert „Zakochani w Vivaldim”. Bilety się już rozeszły. 27 lutego gramy z Chorymi na Odrę. W tym wypadku też już chyba nie ma biletów. Na początku marca żywiołowy koncert z elementami funku, soulu zagramy w Studio S1 Radia Szczecin razem ze szczecińską grupą Musicofeelya.
Stawiamy na rozwój naszych czterech cykli muzycznych, nagrywanie nowych materiałów. I w tym miejscu muszę dodać, że nie byłoby to możliwe bez wsparcia ze strony Urzędu Miasta, Urzędu Marszałkowskiego, Muzeum Narodowego, Akademii Sztuki, Inkubatora Kultury, naszych sponsorów i partnerów. Należą im się ogromne podziękowania.
Paweł Krzych: Czy szykujecie coś specjalnego na finał regat TTSR 2013?
Bartosz Bączkowski: Szykujemy, ale zdradzić co dokładnie niestety nie mogę.
Paweł Krzych: Jeśli miałbyś w kilku zdaniach zachęcić do przyjścia na koncerty Baltic Neopolis Orchestra, to co byś powiedział?
Bartosz Bączkowski: Kto nie ryzykuje, ten nie żyje. :) A ryzyko przyjścia na koncert BNO zawsze się opłaca. Ostatecznie, jeśli nasza muzyka nie spodoba się ryzykantowi, to może się przespać z kojącą muzyką w tle.















