Kilka dni temu dostałem zaproszenie do programu radiowego „Trącić Myszką” w Polskim Radiu Szczecin. Jest to audycja generalnie poświęcona tematom związanym z informatyką, technologią, Internetem. Prowadzona jest przez redaktora Jarosława Daleckiego, który moim zdaniem doskonale sprawdza się w tej roli. Audycja realizowana jest „na żywo” i leci na falach eteru Polskiego Radia Szczecin 92 FM, a także potem (w piątek po audycji) publikowana w formie podcastu na stronie. I tak będzie w tym przypadku, jeśli nie mieliście okazji słuchać tego wydania Trącić Myszką, to jeszcze nic straconego.
Poniedziałkowy odcinek programu dotyczył promowania miasta w Internecie, projektu Szczecin Aloud oraz lokalnych blogów (w tym mojego). Do studia zaproszeni zostali pracownicy Urzędu Miasta Szczecin – Magdalena Strózik, Natalia Andruczyk, Robert Grabowski (wszyscy troje z Biura Komunikacji Społecznej i Marketingowej) oraz szczecińscy blogerzy: ja oraz Grzegorz Kluczyński (na co dzień prowadzi bloga Szczecin nie jest wioską z tramwajami).
Przyznam, że była to moja pierwsza wizyta w profesjonalnym studio radiowym – i było tak, jak to sobie wyobrażałem. Świetny klimat, profesjonalna sala do przeprowadzania audycji, pani „z reżyserki” za dźwiękoszczelną szybą. Pan Jarosław wprowadzając nas w specyfikę radia powiedział, żebyśmy czuli się tu na luzie, jak na spotkanie przy piwie, z tą tylko różnicą, że nie ma piwa. Dopiero po jakimś czasie prowadzący przypomniał nam, że kamery były włączone i opublikowany zostanie z tego także videocast (to może być dopiero ciekawe).
Od lewej: Robert Grabowski, ja, Grzegorz Kluczyński
W dużym skrócie o czym dyskutowaliśmy: dlaczego prowadzimy blogi, co ma na celu inicjatywa Szczecin Aloud, czy blogerzy są obiektywni, jak to jest ze współpracą z firmami, jak miasto się promuje i jak to będzie wyglądać w przyszłości. Dla tych, co nie słuchali, audycja będzie dostępna w piątek – jak tylko się pojawi, dam Wam znać.
Na czacie programu prowadzona była dyskusja na temat tego, co mówimy. W wielu przypadkach razem z prowadzącym odnosiliśmy się do przedstawianych opinii i zarzutów. Szkoda, że (jak słusznie zauważył jeden z Internautów) jedynie prowadzący „mógł” odpowiadać na te pytania na czacie (miał bezpośredni dostęp do komputera). Myślę, że Radio mogłoby rozważyć pomysł, aby w trakcie „zejść” z anteny również goście w studiu mieli komputery i mogli odpowiadać pod swoimi nickami – w ten sposób oprócz audycji mieliśmy również arcyciekawe dyskusje w Internecie.
Szkoda również, że nie ma robionego zapisu całego czatu – w ten sposób po programie goście na spokojnie mogliby odpowiadać na pytania itp.
Od lewej: Magdalena Strózik, Robert Gradowski, Natalia Andruczyk, ja, Grzegorz Kluczyński
A tak prezentowało się studio: trochę sprzętu jest, prawda?
Odpowiedzi na pytania z czata
W międzyczasie notowałem sobie, co ciekawsze pytania/zarzuty/opinie na temat mojej osoby i Szczecin Bloga. Oczywiście nie zabrakło hejterów. Poniżej mała sesja Q&A. Wybaczcie, że nie przytaczam w kilku przypadkach dokładnie tekstów, ale mam nadzieję, że sens wypowiedzi zostanie zachowany.
Mieszkańców bardziej interesują miejsca pracy, a nie miejskie blogi
No tak, pewnie większość się z tym zgodzi, ale ta audycja była poświęcona sferze miasta w Internecie, więc nie do końca rozumiem sens tego wpisu…
Gdyby w blogach chodziło tylko o treści, czytalibyśmy wszyscy RSSy
Tu jeden ze słuchaczy trafił w sedno. Blogi to coś więcej, niż tylko treść. RSSy przeważnie nie dają możliwości poruszania się po stronie, czytania innych (nie tylko najnowszych) artykułów, czy też komentowania wpisów.
Popularność można zdobyć poprzez kupienie lajków z fermy fanów.
Nie będę tu oryginalny, jeśli napiszę, że kupowanie lajków z Allegro nie ma najmniejszego sensu. Po prostu jest to strata pieniędzy, bo poza tym, że nasz licznik fanów się zwiększy (możliwe, że tylko na jakiś czas, bo Facebook systematycznie kasuje fejkowe konta), nie będzie z tego żadnego pożytku. Ot, martwe dusze zwiększające tak ubóstwianą przez niektórych „liczbę fanów”.
Widok na reżyserkę i „kuloodporną szybę”
Wasze blogi są tak obładowane reklamami, że adblock aż grzeje się do czerwoności.
Akurat Szczecin Blog i tak ewoluował (myślę, że w dobrą stronę) i nie ma na nim dużej ilości reklam. Header, in-text (chociaż ten format chyba i tak zlikwiduję w najbliższym czasie), malutkie i nieprzeszkadzające reklamy w sidebarze. Nie ma u mnie żadnych uciekających krzyżyków, reklam na zdjęciach, czy też agresywnych reklam w postaci flash. Zapraszam dla porównania na inne, lokalne strony, tam uświadczycie właśnie takich reklam.
Blogi miejskie umierają.
Tu kompletnie się nie zgadzam, bo dlaczego miałoby tak być, że z blogami miejskimi jest coraz gorzej. Nie mam kompletnie pojęcia, na jakiej podstawie słuchacz wydał taką opinię. Na antenie zapraszaliśmy do dyskusji (już się nie wypowiedział), może teraz starczy mu odwagi i napisze w komentarzach? Zapraszam.
W aplikacji Bathroom finder znajduje tylko 3 toalety w Szczecinie.
Może dlatego nasze mury są tak obszczane… A na poważnie ciekawy przykład, będę musiał się zapoznać z aplikacją, jestem prawie pewien, że jej użytkownicy sami mogą dodawać miejsca, więc co stoi na przeszkodzie, by tę listę uzupełnić.
Żenua, że promujecie śmieszne filmiki typu „Ale urwał”
Od początku istnienia Szczecin Blog przyjąłem zasadę, że pojawiają się tu treści poważne (inwestycje, rozwój miasta, gospodarka itp.), jak i treści błahe, śmieszne, nie znajdujące miejsca na innych serwisach. Każdy czyta to, co mu się podoba – zdaje sobie sprawę, że część użytkowników przychodzi tutaj po treści związane typowo z miastem, a niektórzy są tu również po to, by obejrzeć właśnie „śmieszny filmik”.
Blogketing
Spodobało mi się to określenie na robienie pewnego rodzaju biznesu z pisania bloga. Oczywiście, Szczecin Blog ma też swoją komercyjną stronę, nigdzie tego nie ukrywam. Jak wspominałem wyżej, reklamy nie są nachalne, a nigdy nie recenzuję niczego, do czego sam nie mam przekonania. Blog jest subiektywny (bo taki miał być na początku), prezentujący moje zdanie (jako mieszkańca Szczecina). Jeśli ktoś chce wyłącznie obiektywnych informacji, może je znaleźć na portalach informacyjnych, mediach tradycyjnych lub też w notatkach prasowych. Jeśli natomiast chcesz opinii mieszkańca, komentarzy nt. inwestycji i samego miasta, znajdziesz je na blogach. Tym się różnimy od wyżej wspomnianych mediów tradycyjnych.
Testowanie produktów powinno odbywać się incognito, a nie, że producent daje produkt blogerowi i oczekuje recenzji.
Takie działanie jest pewnego rodzaju reklamą – cały czas się to rozwija. U nas w regionie przedsiębiorcy firm jeszcze nie do końca zdają sobie sprawę, co daje współpraca z blogerami. Powoli się to zmienia, ale powoli…
Co do samego pomysłu recenzowania pubów, restauracji incognito – myślę, że to świetny pomysł na blog. Może ktoś czuje się na siłach i zrobi taki projekt?
Czy na blogu będą cycki?
Proszę bardzo – mówisz i masz!
To tyle w aspekcie dzisiejszej relacji (tak na szybko, prosto po powrocie do domu ze studia), czas powoli zapaść w sen (telefon pokazuje, że zostało mi go niecałe 4 godziny). Poniżej zdjęcia ze studia i nie tylko:
Z prowadzącym audycję, Panem Jarosławem Daleckim
Niezła kolekcja radyjek z różnych lat – w holu siedziby Polskiego Radia Szczecin
Magdalena Strózik i Natalia Andruczyk
Goście audycji w komplecie, brakuje jedynie Pana Redaktora Jarosława Daleckiego (ktoś musiał zrobić zdjęcie)
Widok na komputery i czat ze słuchaczami
Logo Radio Szczecin, przyznam, że przyzwyczaiłem się do niego i musiałem mocno sięgać pamięcią wstecz, żeby przypomnieć sobie, jak wyglądało poprzednie

Koniec wody = koniec programu







