Na portalu Moje Miasto Szczecin ukazał się kolejny artykuł dotyczący dość nieciekawego zajścia z udziałem kontrolerów biletów w komunikacji miejskiej w Szczecinie. W moim artykule nie chcę się rozwodzić na temat dość niepochlebnych opinii na temat „jakości” ich pracy. Napiszę natomiast kilka słów dotyczących innej sprawy, a mianowicie sprzedaży biletów przez kierowców w autobusach i tramwajach.
Bo to właśnie było powodem całego zajścia. Nastolatek chciał kupić bilet u kierowcy, niestety nie miał drobnych, a jedynie banknot 10-złotowy. Kierowca stwierdził, że nie ma wydać i biletu nie sprzedał (czy rzeczywiście tak było, nie mi to teraz rozsądzać).
Całkiem niedawno pokazał się również artykuł opisujący sytuację, w której jakiś inny kierowca nie chciał sprzedać biletu, ponieważ pasażer dał „zbyt” drobne pieniądze. Jeśli tego typu sytuacje są nagminne, nic dziwnego, że potem kierowcy nie mają jak wydać innym pasażerom.
Oczywiście można twierdzić, że:
- Pasażer musi mieć drobne, żeby kupić bilet u kierowcy i powinien już wcześniej o tym pomyśleć. Ale na pewno przyznacie, że w niektórych okolicach poza centrum dość ciężko rozmienić pieniądze (zwłaszcza w dni wolne od pracy).
- Kierowca to nie kiosk i nie powinien sprzedawać w ogóle biletów. Jednak obecny regulamin mówi co innego: zobowiązuje kierowcę do sprzedaży biletów. A i czasami ta czynność sprawia im niesamowite trudności. Jakiś czas temu miałem nieprzyjemną sytuację: kierowca gburowato się odzywał i stwierdził, że sprzedaje tylko jeden bilet na każdym przystanku (sic!), a przede mną kupiła go jedna dziewczyna (jechałem autobusem pospiesznym z Wyszyńskiego w stronę prawobrzeża). Bilet sprzedał mi dopiero na Basenie Górniczym. Wolę nie myśleć, co by się działo, gdyby wtedy podczas przejazdu Wyszyńskiego-Basen Górniczy zdarzyła się kontrola biletów.
- Bilety kupuje się w kioskach i w automatach. Oczywiście, jeśli mamy kiosk w okolicy i akurat on prowadzi sprzedaż biletów (co nie jest takie oczywiste). W automacie? O ile działa i przyjmie monety. Kilka razy się już spotkałem z sytuacją, że w nowych Solarisach automaty nie działały/zawiesiły się/nie przyjmowały monet. Kierowca nieudolnie próbował zresetować system w automacie, przy czym przeważnie nie dawało to żadnego skutku, więc stwierdzał „jedziecie za darmo”. Czy rzeczywiście tak było? Na szczęście nie zostało to zweryfikowane przez kontrolerów.
Jak można rozwiązać tę sytuację? Moja propozycja
Jeśli dobrze pamiętam docelowo we wszystkich autobusach i tramwajach w Szczecinie mają się znaleźć automaty do sprzedaży biletów. Tym samym kierowcy zostaną zwolnieni z tego (jak widać nielubianego przez nich) obowiązku. W przyszłości również Szczecińska Karta Aglomeracyjna ma służyć jako bilet jednorazowy (poprzez przyłożenie jej do specjalnych czytników).
Nim jednak to się stanie, na pewno minie trochę czasu. Jak ten problem można rozwiązać do czasu wprowadzenia powyższych zmian?
Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, sporo czasu mieszkałem w stolicy Irlandii – w Dublinie. Tam sprzedaż biletów przez kierowców jest czymś normalnym. Do autobusu wsiada się tylko pierwszymi drzwiami. Albo do walidatora wkładamy bilet sieciowy albo płacimy gotówką za bilet.
Co jeśli nie mamy odliczonej kwoty? Żaden problem – na bilecie drukowana jest informacja o wysokości tzw. redeem/refund (nadwyżka, zwrot). Dość często się zdarzało, że nie miałem odliczonej kwoty i takich biletów ze zwrotem pieniędzy zbierało się sporo. Po „uzbieraniu” kilku euro wybierałem się przy okazji do siedziby Dublin Bus (na szczęście zlokalizowanej w centrum miasta) i odbierałem nadpłaconą kwotę. (O Dublinie i moich spostrzeżeniach na temat tego miasta możecie przeczytać więcej z artykule Fajna przestrzeń miejska – Dublin).

Czy takiego rozwiązania nie możemy zastosować u nas w Szczecinie? Oczywiście przy tym pojawia się kilka aspektów do rozwiązania:
- W jaki sposób „informować o nadwyżce”? Czy kasy zamontowane w autobusach technicznie mają taką możliwość? Tego niestety nie wiem. Tutaj mnie poprawcie jeśli nie mam racji: w niektórych autobusach/tramwajach nie ma kas, a kierowcy mają przygotowane bloczki biletów? Co wtedy?
Można zatem przygotować gotowe blankiety podpisane przez kierowcę/odpowiednią osobę z ZDiTM, które dołączane byłyby do biletu, w przypadku jeśli pasażer nie ma odliczonej kwoty (kierowca wpisywałby jedynie kwotę do zwrotu). - Kolejną sprawą do rozwiązania jest odbiór nadpłaconej kwoty. Czy miałoby się to odbywać jedynie w siedzibie ZDiTM, czy może w kasach biletowych (we wszystkich lub w kilku wyznaczonych). Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że nie powinno być to zbyt utrudnione dla pasażera.
- Kwestia rozliczania/księgowania sprzedanych biletów z nadwyżką. Tutaj nic się nie wypowiem, nie mam po prostu wiedzy z tej dziedziny.
Proste rozwiązanie, a jednak rodzi kilka „problemów” do rozwiązania. Myślę jednak, że warto taki pomysł rozważyć i tymczasowo wdrożyć. W ten sposób ZDiTM/spółki autobusowe i tramwajowe mogą uniknąć niepochlebnych artykułów w szczecińskiej prasie wywołanych niezadowoleniem. Podróżujący komunikacją miejską mogliby kupować bilety u kierowcy, bez zbędnych nerwów i obaw, czy będzie miał wydać.
W końcu tyle mówi się o potrzebie wzrostu udziału komunikacji miejskiej w przemieszczaniu się mieszkańców miasta Szczecina.
Informuję, że artykuł z propozycją rozwiązania problemu sprzedaży biletów w komunikacji miejskiej w Szczecinie zostanie przekazany do ZDiTM. Jak tylko dostanę odpowiedź, dam Wam znać, jak ZDiTM zapatruje się na proponowane zmiany.
Przy okazji polecam Wam artykuł Rozkład jazdy autobusów i tramwajów w komórce.







