Piwo Pod Chmurką – sen idealisty. Autorem artykułu jest Warren z bloga Szczecinian.
Panuje cisza. Cisza, która swym wymownym trwaniem, świadczy o bliskiej obecności Kupidyna. Jest ciepły, słoneczny, wiosenny wieczór. Niebo jaśnieje przepięknym błękitem. Mała chmurka miękkim cieniem osłania zawiązki jaskrawozielonych liści, oplatających potężne gałęzie samotnego dębu. Jego wiekową samotność zakłóca jedynie para młodych kochanków.
Przystojny, czarnowłosy, młody mężczyzna, stanowczym ruchem unosi butelkę wytrawnego, czerwonego wina. Jego przepiękna towarzyszka z lubością śledzi jego zdecydowane ruchy. W krótką chwilę, kryształowo przejrzyste kieliszki, wypełniają się szlachetnym, krwistoczerwonym płynem. Spoglądają sobie głęboko w oczy … by natrafić na stu-złotowy mandat, który wraz z wyciągniętą ręką strażnika miejskiego przecina linie ich oczu.
Po chwili do kłócącej się ze strażnikiem pary podchodzi policyjny patrol, a cała sprawa kończy się kilkuset złotowym mandatem i prawdopodobnym kolegium za obrazę funkcjonariusza publicznego.
Taka właśnie wizja mogła być podstawą do zawiązania organizacji ‘Piwo pod Chmurką’, która promuje pomysł uczynienia deptaku, strefą publiczną, w której można spożywać alkohol poza restauracjami i ogródkami piwnymi, bez ryzyka wejścia w konflikt ze stróżami prawa.
Rzeczywistość wita żulami pod marketem
Rok 1995. Szczecin. Młody i odrobinę naiwny angielski nauczyciel wychodzi na zakupy ze swego mieszkania na Niebuszewie. Zaniedbany mężczyzna w średnim wieku prosi go o drobne, kiedy nasz, angielski przyjaciel dociera pod drzwi hipermarketu.
Nauczyciel zaniedbuje ostrożność i wyciąga swój portfel. W krótką chwilę jest już otoczony podobnymi osobnikami. Każdy z nich domaga się pieniędzy. Brzmi znajomo? Witaj w Polsce. Jestem ciekaw, ilu jeszcze obcokrajowcom zdarzyły się w Polsce podobne chwile?
Jak teraz zaskakuje mnie Polska?
Przenieśmy się piętnaście lat do przodu. Pomysł „Piwo pod chmurką” wiąże się dla mnie z „błogosławioną” obecnością grup młodzieży na deptaku w każdy letni wieczór. Jakież to „wspaniałe” widoki, odgłosy i zapachy kojarzą mi się z tą obecnością?
- z dźwiękiem zgrzyczących szkieł z porozbijanych butelek, których jest na deptaku po imprezie tyle, że nie sposób je ominąć, kiedy rankiem idę do pracy.
- z widokiem puszek, butelek taniego wina, petów i pustych paczek po papierosach, porozrzucanych po donicach z kwiatami, ławkach, bramach i chodniku na deptaku.
- z przenikliwym, słodkawym zapachem uryny, który unosi się nad wejściem do mojej szkoły.
- z uczuciem irytacji, kiedy po raz drugi, trzeci, czwarty lub piąty jestem zaczepiany, np. czy mam drobne
- z widokiem penisów, świeżo wymalowanych na fasadzie mojego miejsca pracy.

Jakie więc byłyby, moim zdaniem, praktyczne efekty tolerowania pomysłów ‘Piwa Pod Chmurką’ na deptaku?
‘Piwo Pod Chmurką’ – stanowczy sprzeciw:
Wymieniłbym następujące argumenty przeciwko zmiany Deptaku Bogusława w jeszcze większą Menelandię. W wielki, publiczny (czyt. każdego, czyli niczyj), darmowy, ogródek piwny:
(1) Zmniejszenie wpływów do kasy miasta. Jeśli zezwolono by na wycofanie zakazu picia w miejscach publicznych na Deptaku Bogusława, nie widzę powodu dla którego restauracje zlokalizowane tutaj, miałyby dodatkowo płacić za prawo serwowania alkoholu w ogródkach piwnych. To kosztowałoby miasto około 1 miliona złotych.
(2) Problemy ze sprzedażą mieszkań. Powstałyby dodatkowe problemy ze sprzedażą mieszkań na deptaku. Kto chciałby mieszkać lub prowadzić poważny biznes w miejscu, gdzie codziennie, 24h na dobę, zezwolone jest picie na dworze na koszt miasta (biorąc pod uwagę choćby tylko koszty sprzątania i utrzymania publicznych toalet lub jeśli toalet i sprzątania by nie było – … … przeróżne koszty dla mieszkańców)?
(3) Koniec deptaku jako ośrodka kultury i biznesu. Firmy jak szkoły językowe, kancelarie prawne, ekskluzywne restauracje, teatry i galerie mają mało wspólnego z miejscem, gdzie dozwolone jest spożywanie własnego alkoholu. Typ firm, jakie bardziej nadają się dla takiego miejsca, to supermarkety, sklepy z tanim jedzeniem, fast-foody i ‘imprezownie’, kasujące za wstęp.
(4) Więcej pracy dla firm sprzątających i policji. Obecny bałagan jest sprzątany z czynszu mieszkańców i właścicieli firm lokowanych na deptaku. Policja zagląda tutaj rzadko, co wcześniej opisywaliśmy już na naszym blogu. Co dopiero byłby to za bałagan i ileż pracy dla policji, gdyby nagle zalegalizować deptak jako jedną, wielką ‘imprezownię’, gdzie można ‘spoko’ wypić własne piwo na ławce?
(5) Koszty związane z udostępnieniem zaplecza do konsumpcji alkoholu. „Piwo pod chmurką” chciałoby aby miasto zapewniło (za darmo) utrzymanie porządku, ławek oraz toalet dla osób pijących alkohol na deptaku. Oczywiście jest to wygodniejsze niż stan obecny, gdzie za toalety płacą z własnych przychodów właściciele kawiarni i ogródków piwnych.

(6) Brak kontroli nad piciem nieletnich. Obecnie obowiązek ten nałożony jest na właścicieli lokali sprzedających alkohol na deptaku. Jeśli sama ulica stanie się jednym, wielkim ogródkiem piwnym, nikt nie będzie tego w stanie kontrolować.
(7) Złe wrażenie wywierane na turystach. Szczecin jest dużym miastem położonym najbliżej stolicy Niemiec oraz państw skandynawskich. Ten fakt musi być jednak odpowiednio wykorzystany. Niewiele osób chciałoby tutaj przyjechać, aby oglądać wymiotujących nastolatków czy żebraków proszących o drobne.
(8) Więcej problemów z żebraniem. Dla tych, dla których zbieranie pustych butelek i puszek jest sposobem na życie, letnie poranki na deptaku są bliskie przeżyciom z raju. Przyzwolenie na spożywanie alkoholu, w formie proponowanej przez ‘Piwo Pod Chmurką’, zachęci jeszcze więcej osób żyjących w ten sposób do częstych wizyt na deptaku.
‘Polityka zero tolerancji’ – jestem za:
Ponieważ w takim przypadku przytoczone powyżej argumenty nie mają zastosowania.
Podjęcie bardziej zdecydowanych działań przeciw stanowi obecnemu, który przypomina już stan po wprowadzeniu pomysłów rodem z myśli osób organizujących ‘Piwo Pod Chmurką’, uczyniłoby Deptak Bogusława ciekawszą lokalizacją, co odbiłoby się w większych wpływach do kasy miasta.
Zmniejszyłaby się również liczba nieprzyjemnych incydentów na deptaku, skala wandalizmu oraz spożywania alkoholu przez nieletnich. Koszt utrzymania deptaku w porządku zmalałby.
Byłaby to sytuacja ‘wygrana-wygrana’ dla miasta, firm oraz mieszkańców deptaku, a także wszystkich ‘normalnych’ ludzi, którzy chcieliby spędzać tutaj swój wolny czas.
Oznaczałoby to też, ‘niestety’, ciężkie czasy dla nieletnich, pijących na deptaku alkohol, nieuczciwych sprzedawców w sklepach, którzy z chęcią sprzedają im alkohol, a także dla alkoholików, którzy zarabiają na kolejne ‘winko’, zbierając puszki i butelki pozostawione tutaj głównie przez imprezujących nieletnich.
Jeśli zgadzacie się z przedstawionymi powyżej argumentami, zachęcamy do przystąpienia do grupy na facebooku o nazwie ‘Bezpieczny Deptak Bogusława’.






