To nie nowa akcja szczecińskiej policji, ale w ten sposób zapowiada się miejski sylwester w Szczecinie. Dla przypomnienia impreza odbędzie się na Jasnych Błoniach, a wystąpią Cuba de Zoo, Myslovitz oraz Dżem (tutaj przeczytasz więcej).
Na miejskim sylwestrze w Szczecinie nie będzie można spożywać alkoholu, nie będzie go można również kupić (sic!). O ile rozumiem jeszcze zakaz spożywania własnego alkoholu, to kompletnie nie jestem w stanie pojąć zakazu sprzedaży.
Czy tak trudno ustawić kilka namiotów (odpowiednio ogrzewanych oczywiście) i wydzielić „strefy”, w których można spożywać %. Jest tak dla przykładu na dniach Morza i jakoś nikomu to nie wadzi, czy przeszkadza.
Nie wiem skąd taka decyzja. Czy jest to troska o mieszkańców, by „po pijaku” nie zrobili sobie krzywdy fajerwerkami? Wątpię, bo odpalanie własnych sztucznych ogni jest zabronione. Poza tym na Dniach Morza też są pokazy fajerwerków.
Jak już napisałem – nie będzie możliwości wzniesienia lampki szampana, a co za tym idzie nie będzie również tradycyjnego toastu prezydenta miasta Szczecina o północy.
Zgodnie z Ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych na miejskim sylwestrze obowiązywać będzie zakaz wnoszenia i spożywania alkoholu.
Tak wprowadzeniem zakazu tłumaczą się urzędnicy. Czy rzeczywiście tak jest we wszystkich miastach?
W Krakowie sytuacja wygląda następująco: nie można spożywać własnego alkoholu, ale czy to znaczy, że wszystkie knajpki na Rynku Głównym są zamknięte? Oczywiście, że nie.
A co wy sądzicie o takim zakazie? Słusznie? Idziemy w dobrą stronę?






