Szczecinianie!
Jestem już jedną z Was! Dawno się nie „widzieliśmy” na naszym blogu, ale wierzcie
mi – przeprowadzka to koszmar! Zwłaszcza z dwuletnim dzieckiem.
Mieszkamy już w Szczecinie 3 tygodnie… Początki były trudne, ale było warto. Firma przewozowa na szczęście trafiła nam się rewelacyjna. Samo pakowanie i wypakowywanie poszło bardzo sprawnie. Jak ktoś potrzebuje, to mogę polecić;) Gorzej jednak opróżnić te wszystkie kartony…
Kiedy udało nam się jakoś ogarnąć naszą „stajnię Augiasza”, wyruszyliśmy na zwiedzanie okolicy. Najpierw nieśmiało, ostrożnie, tylko okoliczne sklepy, bloki, osiedlowe place zabaw… Któregoś dnia wyruszyliśmy dalej, w głąb Pogodna. Dech zapierał mi w piersiach sam widok tych uroczych uliczek, tych willi, starych domów, ten zapach „kiełkującej” jesieni w październikowym słońcu… Błogość!
Zupełnie przypadkiem trafiliśmy na Pl. O. Jakuba Wujka. Fantastyczny plac zabaw dla dzieci, czysto, wszystko takie uporządkowane. Po prostu Europa J Po powrocie przeszukałam Internet, chciałam wiedzieć jak najwięcej o Pogodnie. Niestety trafiłam na informację, że osiedle Zawadzkiego jest mylnie uważane za część Pogodna, jest to osobna dzielnica, powstała w roku 1960. To był cios prosto w serce! Ale dobrze, że przynajmniej jesteśmy tuż obok…
Kolejna wyprawa, śladami Karoliny…
A dziś jeszcze dokończę kwestie dotyczące mieszkania.
Mieszkanie, które wynajmujemy jest pierwszym i zarazem ostatnim, które oglądaliśmy. Wszystko wyglądało tak idealnie, że aż wydało nam się podejrzane… Niski czynsz, dobra lokalizacja, bez mebli i tak tanio? W tym musi być jakiś przekręt. Zaczęłam węszyć. Pierwszy telefon wykonałam do spółdzielni, miałam nadzieję dowiedzieć się coś o właścicielu. Niestety! Spółdzielnia nie może udzielić mi żadnych informacji.
Znalazłam Pana na nk i to trochę mnie uspokoiło. Przecież, gdyby miał złe zamiary, to raczej by się nie afiszował ;)Nieskończone ilości maili wymienionych z właścicielem (żeby było ciekawiej, mieszka on na stałe za granicą!) zaprowadziły nas w końcu do kompromisu. Z drżącym sercem podpisaliśmy w końcu umowę najmu. I jak dotąd nie żałujemy tej decyzji J Kolejnym miłym zaskoczeniem był telefon do infolinii Urzędu Miasta. Miałam wiele pytań odnośnie formalności związanych z zameldowaniem.
Byłam przygotowana na opryskliwą babę po drugiej stronie słuchawki i zdawkowe wymijające odpowiedzi, bo do tego właśnie byłam przyzwyczajona w poprzednich miejscach zamieszkania. A tu szok! Bardzo miła Pani, odpowiadała rzeczowo i cierpliwie na wszystkie moje pytania. Brawo Szczecin!
Zaczynam się zakochiwać coraz bardziej…
Pozdrawiam
Wasza Olka






