„Piękny jest nasz świąteczny Szczecin… Zwłaszcza dziś, w Mikołajki jakoś szczególnie nastrajam się świątecznie. Wracając z pracy (tym razem z ulicy Małopolskiej), zrobiłam sobie trochę dłuższy niż zwykle spacer do autobusu. Świąteczne oświetlenia ulicy są na prawdę piękne.
Zwłaszcza oświetlone drzewka w takiej alejce (niestety nie zwróciłam uwagi na nazwę ulicy, ale doszłam do al. Niepodległości o ile dobrze pamiętam). Idąc tamtędy czułam się jak gwiazda amerykańskiego filmu o Świętach. Tak czy inaczej, cały ten świąteczny nastrój sprawił, że postanowiłam zacząć robić świąteczne zakupy. Dotarłam do Turzynu, ale tam szału nie ma. Nowy Empik jest bardzo ubogi, książkę, którą od dawna planowałam kupić w prezencie mojej mamie, musiałam zamówić w innej księgarni, choć jeszcze niedawno było ich pełno.
Nie dostałam też płyty Lady Gagi dla mojej siostrzenicy. Tak więc wniosek z tego taki: Drodzy Szczecinianie! Nie róbcie zakupów świątecznych na ostatnią chwilę, bo może się okazać, że sklepowe półki będą już ubogie. Jednak przede wszystkim apeluję do Was jako pracownik handlu: dajcie żyć sprzedawcom. Nie kupujcie prezentów w Wigilię, bo nie ma czasu! Kupicie w pośpiechu byle co i tylko nerwy w długiej kolejce do kasy gratis.
A my, handlowcy, też mamy domy i rodziny i musimy ulepić pierogi na Wigilię. Litości! Jak już pisałam wyżej byłam dziś na ulicy Małopolskiej. Idąc z przystanku autobusu 75 ulicą Panieńską, przypomniałam sobie o mojej dobrej „przyjaciółce”, Karolinie, bohaterce mojej ulubionej książki z Szczecinem w tle. Obiecałam napisać o niej więcej i poszukiwać miejsc, o których pisała autorka, Maria Ziółkowska.
I właśnie dziś przypomniało się to postanowienie, bo na ulicy Panieńskiej mieścił się (chyba jeszcze całkiem niedawno, bo widnieje na całkiem świeżej mapie miasta) hotel Arkona, w którym zamieszkał ukochany Karoliny i zarazem jej nauczyciel Remigiusz, tuż po przybyciu do Szczecina. Dziś idąc tamtędy nie widziałam go, ale sprawdziłam w Internecie i rzeczywiście istnieje. Przyznam, że nie kojarzę, żebym go tam gdzieś widziała.
Następnym razem sprawdzę dokładnie. Zakochani spotkali się wtedy koło Baszty Siedmiu Płaszczy i zjedli lody w kawiarni Zamkowej. Muszę koniecznie się tam wybrać, kiedy znów będę w okolicy. Dziś w Baszcie mieści się biuro nieruchomości i rzeczywiście pamiętam, że je mijałam, nie będąc nawet świadomą, że to właśnie „ta” baszta. Zaś przy ulicy Rycerskiej mieści się dziś restauracja Zamkowa, nie wiem czy to właśnie „ta”, ale innej Zamkowej chyba nie ma.
To już wiem, gdzie następnym razem pójdę na kawę.
Udanych zakupów Szczecinianie!
Pozdrawiam
Ola”






