Zapraszam wszystkich do przeczytania pierwszego wywiadu z cyklu „Rozmawiamy o Szczecinie i nie tylko”. Dzisiejszym moim rozmówcą jest młody dj, producent muzyki – Piotr Onyśko (Cairalan).
Urodziłeś się, mieszkasz w Gryfinie. Pozwól, że zapytam Cię, czym dla Ciebie jest Szczecin?
Tak, urodziłem się w Gryfinie i aktualnie jest to moje miejsce zamieszkania, ale Szczecin jest dla mnie równie ważnym miejscem jak Gryfino. Mogę śmiało stwierdzić, że niemal tak samo identyfikuje się ze Szczecinem, jak i z moim rodzinnym miastem.
Dużo zawdzięczam Szczecinowi jeśli chodzi o moje wykształcenie, ponieważ to tutaj ukończyłem Akademię Morską i dalej studiuję podyplomowo. W Szczecinie również miałem możliwość uzyskania certyfikatu z języka angielskiego. Moje pierwsze muzyczne kroki są także związane z tym miastem, dlatego traktuję Szczecin jak moje drugie rodzinne i bliskie sercu miejsce.
Uważasz, że Szczecin jest dobrym miejscem do życia?
Uważam, że każde miejsce do życia jest dobre. Wszystko zależy od tego, czy dana osoba potrafi się na dobrą sprawę w określonym miejscu odnaleźć. Dla mnie nie byłoby problemu z tym, aby zamieszkać w Szczecinie. Jest tutaj sporo ciekawych miejsc, gdzie można spędzić wolny czas.
Coraz więcej firm stara się inwestować w nasze miasto, więc będzie to na pewno pozytywny impuls w aspekcie znalezienia pracy. Jest też kilka miejsc, gdzie można wybrać się wieczorem i miło spędzić weekend. Wiadomo, że narzekania ciągle będą, że często porównuje się Szczecin z dynamicznie rozwijającym się Wrocławiem, Poznaniem, czy Gdańskiem.
A co trzeba by było zmienić, by tutaj żyło się jeszcze lepiej?
Osobiście uważam, że na chwilę obecną w porównaniu z innymi, dużymi miastami w Polsce, brakuje miejsc pracy. Bardzo duża liczba studentów kończy każdego roku naukę, ale miejsc pracy nie jest zbyt wiele. Jest to na pewno spory problem, który daje się we znaki młodym ludziom, dlatego wielu absolwentów naszych uczelni opuszcza nasze miasto, co nie jest dobrą rzeczą.

Jeśli już mogę trochę ponarzekać to również nie podoba mi się do końca stan infrastruktury w jakim znajduje się nasze miasto. Na szczęście jeśli chodzi o remonty dróg to aktualnie trochę się w Szczecinie dzieje, więc oby wszystko zmierzało w dobrym kierunku.
Prywatnie jaką osobą jesteś?
Ciężko mi powiedzieć do końca jaką osobą jestem. Lubię spędzać wolny czas wśród znajomych, chociaż są takie dni, że preferuję ciszę, odrobinę samotności i spokój. Ogólnie staram się być sobą i ta zasada jest dla mnie najważniejsza. Myślę, że poczucia humoru także mi nie brakuje, jestem pogodnym człowiekiem.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z produkcją/dj`ką?
Jeżeli chodzi o przygodę z dj’ką to pasja ta trwa już dość długo. Pod koniec 2008 roku kupiłem swój własny sprzęt do mixowania i wtedy tak naprawdę zacząłem się wszystkiego uczyć. Pierwsze kroki stawiałem u mojego kolegi, lecz w miarę szybko podobny sprzęt znalazł się u mnie w domu.
Cała przygoda zaczęła się od czasu, kiedy udało mi się przekonać co do produkcji takich artystów, jak duet Rank1, czy Cosmic Gate, czyli kilka dobrych lat temu. Jeszcze niedawno grałem mocniejsze odmiany muzyki trance, lecz po kilku latach doświadczenia i kształtowania moich poglądów muzycznych poprzestałem na mocniejszych produkcjach z gatunku progressive i techno.
Jeżeli chodzi o produkcję, to cały czas się uczę, eksperymentuje i staram się nabywać nowych umiejętności.
Czy masz na swoim koncie jakieś szczególne, muzyczne sukcesy?
Tak naprawdę moim każdym sukcesem jest to, kiedy widzę, że podczas mojego występu ludzie świetnie się bawią i czują muzykę. Nic nie daje takiego powera, pozytywnej energii i poczucia satysfakcji jak świetnie bawiący się ludzie. Osobiście bardzo się cieszę, że mogłem do tej pory zagrać u boku znanych artystów z Niemiec, Holandii czy Szwajcarii.

Wielokrotnie udało mi się również zagrać na jednej imprezie z czołówką polskiej sceny house i trance. Każdy set to tak naprawdę nowe doświadczenie, możliwość pokazania się coraz szerszej grupie osób i poczucie satysfakcji z tego, że ludzie potrafią znakomicie się bawić przy muzyce klubowej, bo tak naprawdę to ludzie i muzyka są w tym wszystkim najważniejsi.
Jak oceniasz szczecińską scenę klubową?
Od pewnego czasu scena klubowa w Szczecinie nie ma się zbyt dobrze. Oczywiście jeśli mówimy o muzyce klubowej z prawdziwego zdarzenia, czyli muzyce niekomercyjnej. Wielu ludzi niestety myli taki rodzaj muzyki z tym co można usłyszeć w każdym klubie.
Mowa o muzyce komercyjnej, dobrze znanej z pewnością wielu osobom z radia. Niewielu dobrych artystów, czy nawet uznanych producentów odwiedza nasze miasto. Wysoki poziom na chwilę obecną trzyma jedynie Boom Bar, który stara się co jakiś czas zaprosić jakiegoś ciekawego artystę.
Jeśli idąc dalej w ślady techno, to mamy co roku możliwość bawienia się podczas dobrze znanej w Szczecinie imprezy – Bass Planet, lecz niemalże te same nazwiska każdego roku nie podnoszą zbytnio kultury klubowej w Szczecinie. Muzyki house w Szczecinie także nie jest zbyt wiele. Brakuje w naszym mieście muzyki trance, która ma bardzo duża rzeszę słuchaczy, muzyki, która staje się coraz bardziej popularna w naszym kraju.

Mamy wielu utalentowanych, młodych DJi i producentów, lecz mają oni zbyt małą siłę przebicia, aby mieć możliwość występowania w klubach i pokazania się. Brakuje także w Szczecinie festiwalu, który połączyłby ze sobą takie gatunki, jak house, trance, progressive, czy techno. Właściciele klubów nie dają obecnie wielkiej szansy posłuchania takiej muzyki w klubach, lecz popyt i zainteresowanie na niekomercyjną muzykę stale wzrasta. Ludzie starają się szukać odskoczni od muzyki granej w radiu, starają się ciągle szukać czegoś nowego.
Jeśli ktoś interesuje się muzyką może poszperać w Internecie, gdzie ma możliwość zapoznania się z taką muzyką, artystami, ciekawymi produkcjami i imprezami. Dziś Internet jest na tyle globalny, że każdy przeciętny słuchacz, który nigdy wcześniej nie interesował się muzyką klubową, ma możliwość poszerzenia swoich horyzontów w tej sferze i znalezienia czegoś dla siebie. Powinno mieć to większe przełożenie w miejscach, gdzie można również wyładować swoje emocje, spotkać się ze znajomymi i potańczyć.
Ludzie lubią bawić się przy muzyce, innej niż pop?
Bardzo dużo ludzi lubi bawić się przy muzyce innej niż pop, zwłaszcza przy muzyce klubowej. Jest to charakterystyczny rodzaj muzyki, który łączy emocje i możliwość wyładowania energii w tańcu. Wielu moich znajomych nie było przekonanych do muzyki klubowej do momentu, kiedy nie wpadły im w ucho pierwsze, niekomercyjne brzmienia.
Atutem tego rodzaju muzyki jest to, że nie usłyszymy takiej muzyki praktycznie w radiu. Idąc dzisiaj do wielu klubów w Szczecinie, jesteśmy świadkami pewnej powtarzalności. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem tego, aby usłyszeć w trzech, czy czterech klubach tą samą muzykę.
Brakuje pewnej różnorodności. Jeśli widzę, że ludzie dosłownie bawią się muzyką podczas mojego występu, czyją tą muzykę i mają uśmiech na twarzy to mogę śmiało stwierdzić, że uwielbiają taką muzykę. Szkoda, że nie mają zbyt wielu okazji, aby jej posłuchać nie tylko w domu.
Najlepsze wspomnienie związane z DJką w Szczecinie?
Na pewno moje pierwsze kroki, które stawiałem w klubie Dekadencja (obecnie Penthouse). Pamiętam, że był to mocny, tech-trancowy set zagrany o późnej godzinie i że niewiele osób bawiło się wtedy jeszcze w klubie. Bardzo miłe wspomnienia, ponieważ był to mój pierwszy set zagrany na żywo.
Miło wspominam także imprezę Ibiza F*cking Island, gdzie również daliśmy wszystkim przybyłym ogromną dawkę mocnych dźwięków, co zresztą odbiło się na pozytywnych opiniach. Seria imprez Trance Connection była okazją do posłuchania niekomercyjnych, tranceowych i houseowych brzmień. Była to bardzo ciekawa inicjatywa do której także często wracam myślami.
Gdybyś przestał bywać w Szczecinie, za czym byś najbardziej tęsknił?
Na pewno mam tutaj wielu wspaniałych znajomych, których bardzo szanuję. Na pewno tęskniłbym również trochę za tymi wszystkimi miejscami, w których dane było mi nie raz bawić się bardzo często i z którymi mam bardzo miłe wspomnienia.
Tak jak mówiłem, dużo zawdzięczam Szczecinowi i zawsze będzie dla mnie ważnym miejscem, niezależnie od tego, gdzie będę mieszkał.
Piotr Onyśko ur. 25.11.1986 r. w Gryfinie k/Szczecina. Od najmłodszych lat zafascynowany był muzyką elektroniczną i tak zostało do dziś. Cała muzyczna przygoda rozpoczęła się od słuchania pierwszych utworów The Prodigy, Chemical Brothers i Fatboy Slim. Potem przyszedł czas na takich artystów, jak Members of Mayday, Hardy Hard, Kraftwerk, czy Gunjah. Starał się pogłębiać i rozszczerzać swoją muzyczną wiedzę o kolejnych artystów i kolejne nurty muzyki elektronicznej. Z czasem jego upodobania muzyczne dążyły coraz silniej do muzyki trance, a konktretnie w kierunku duetów Rank1, Cosmic Gate i Kyau & Albert.
Jeszcze niedawno można było usłyszeć go jako artystę grającego wyselekcjonowany, energiczny tech-trance. Dzisiaj stara się łączyć ze sobą takie gatunki, jak progressive house z elementami techno i właśnie w takim klimacie doskonale się czuje. W jego setach przeważają wyselekcjonowane, szybkie, techniczne brzmienia.
Do tej pory miał okazję zagrać u boku takich artystów, jak: Afrika Islam, Dr. Motte, Fragma, Andrew Bennet, Dinka, Ronski Speed, Dan Stone, Rene van Amsterdam, Peran van Dijk, Sebastian Sand, Tiddey, Dave Schiemann, Paul Miller, Arctic Moon, Grzegorz Es, Diana D’Rouze, czy DJ W, przez co jego muzyczna przygoda cały czas powoli się rozwija. Inspiracją są dla niego przede wszystkim takie nazwiska, jak Daniel Portman, Weekend Heroes, Manuel De La Mare, Marco V, Jerome Isma-Ae, czy Paul Thomas.







