Zapraszam na kolejny odcinek cyklu „Fajna przestrzeń miejska„. Tym razem niejako „pod lupę” trafia stolica Irlandii – Dublin.
Miałem okazję spędzić w tym mieście niecałe dwa lata – w sumie było to już jakiś czas temu, bo przebywałem tam w 2006 i 2007 roku, ale mimo wszystko trochę zdjęć się uchowało.
Na początek autobusy. Tutaj nie sposób nie wspomnieć o zagadce często opowiadanej przez Irlandczyków.
-Autobusy jakiej linii jeżdżą najczęściej po Dublinie?
-Linii „Out of service”.
Co mi się spodobało w autobusach w Dublinie?
Wsiadamy jedynie wejściem od kierowcy, czyli każdy musi mieć ważny bilet sieciowy lub może kupić jednorazowy u kierowcy. Można płacić monetami, kierowca nie wydaje reszty, ale informacje o nadwyżce drukuje na bilecie. Możemy ją później odebrać w biurze Dublin Bus.
Szkoda, że w Szczecinie na nowych autobusach i tramwajach całkowicie zlikwidowano reklamy. Oczywiście poprzedni styl reklamowy – obklejanie całych pojazdów, w taki sposób, że w środku było ciemno i pasażerowie nic nie widzieli nie był dobry, ale szkoda, że nie rozważono takiego rozwiązania, jak na zdjęciu poniżej.
Spółka komunikacyjna nie pozbawia się całkowicie dochodu z reklamy, a takie miejsca reklamowe mogą być również wykorzystywane do promowania miejskich imprez np. Dni Morza, Pyromagic itd. U nas zadecydowano, że reklam nie będzie i już. Nie wiem, czym było to podyktowane…

Tak wyglądają przystanki w Dublinie. Bardzo mało użyteczne – ławeczki są bardzo wąskie (na pół d…), natomiast wiata chroni nas przed deszczem tylko z jednej strony. Jeśli akurat pada pod kątem z drugiej (a zdarza się to bardzo często), po prostu mokniemy.

W wielu miejscach w ogóle nie ma żadnych wiat, stoją jedynie słupki oznaczające, że w tym miejscu jest przystanek. Na niektórych słupkach nie ma zamieszczonego rozkładu.
Co ważne, każdy przystanek jest „na żądanie”, jeśli nie pomachasz ręką stojąc na przystanku, autobus przejedzie nie zatrzymując się (no chyba, że ktoś w środku naciśnie STOP, bo akurat chce wysiąść).
Nie muszę mówić, że taki system powoduje, że autobusy jeżdżą jak chcą, a podane na przystanku rozkłady nijak mają się do rzeczywistości. Brzmi niedorzecznie? Zgadza się, ale po niedługim czasie spędzonym w Dublinie idzie do tego przywyknąć – po powrocie do Szczecina człowiek docenia naszą komunikację miejską i jej punktualność.

W Dublinie istnieją dwie linie tramwajowe (LUAS), co ciekawe nie są połączone ze sobą w żaden sposób. LUAS obsługiwany jest przez tramwaje CITADIS – czy są ładniejsze od naszych SWINGÓW, zadecydujcie sami.

Przystanek LUASA w centrum miasta – estetycznie, bez MABO i jakoś ludzie masowo nie wpadają pod tramwaj. Jak to w ogóle możliwe ;) ?

Tramwaje nie mają pętli – „budki” motorniczych znajdują się po obu stronach tramwaju, dzięki czemu przystanek końcowy może wyglądać, jak na zdjęciu poniżej.

Kończąc temat komunikacji miejskiej jeszcze dwa zdjęcia przystanków tramwajowych. Na drugim z nich kibice oczekują na tramwaj (w dzień meczu). Tam jakoś nikt nie boi puszczać się nowoczesnych tramwajów (swoją drogą innych nie mają), bo jadą fani lokalnej drużyny. U nas w dzień meczu tramwaje SWING nie jeżdżą.
Zresztą jak widzimy na zdjęciu, kibice dwóch różnych drużyn stoją na przystanku i nic się nie dzieje.


Targowisko z owocami, warzywami, często też rybami znajduje się w centrum miasta, przy jednej z głównych ulic Dublina. Można? Można.

Niezwykle podoba mi się estetyka szyldów sklepowych w Dublinie – w sumie to „przypadłość” wszystkich krajów brytyjskich. Szyld z nazwą sklepu umieszczony jest praktycznie zawsze nad wejściem – wprowadza to pewnego rodzaju porządek, a przechodzień wie od razu, co to za lokal/sklep/punkt usługowy.
W Szczecinie często trzeba się zastanawiać, co to za sklep, koło którego akurat przechodzimy. Nazwa sklepu lub informacja, czym akurat dany punkt się zajmuje nie raz znajduje się na samej witrynie, co niekoniecznie musi być czytelne.


Ulice i deptaki w centrum Dublina w wielu przypadkach pełne są wszelkiej maści artystów ulicy. Przyznam, że niezwykle ubarwia i urozmaica to zwykły spacerek po centrum. Może i w Szczecinie doczekamy się stałych miejsc, w którym będą występować nasi (i nie tylko) artyści ulicy.
Czasami nie musi to być nic wielkiego, ot pan piszący kredą po chodniku, a czasami performance, który zapada w pamięć na całe życie.

Zdarza się nawet, że czasami Bono lub Glen Hansard wystąpią na ulicy.
Fajnie wykonane centrum handlowe (i również w centrum Dublina). A podobno to tylko w Szczecinie stawiają takie obiekty w centrum…


I na koniec seria zdjęć z kategorii „różne”.
Dwa ciekawe budynki znajdujące się w jednej z dzielnic biurowych w Dublinie.

Do tej pory zastanawiam się, co to dokładnie było ;)

Coś dla fanów snookera – use the rest, a mistake could be costly :)

Napis na drzwiach do toalety w kafejce internetowej


Latarnie w Dublinie


Ważne informacje
1. Jeżeli aktualnie przebywasz w innym mieście lub po prostu masz zdjęcia i swoje przemyślenia na temat estetyki, gastronomii, komunikacji, imprez spoza Szczecina skontaktuj się ze mną poprzez formularz kontaktowy lub wyślij po prostu e-maila na adres pawelbloger (małpeczka) gmail.com.
2. Jeżeli prowadzisz biznes w szczecinie lub nosisz się z takim zamiarem i chciałbyś porozmawiać o marketingu swojej firmy, skutecznym pozyskiwaniu klientów, copywritingu odezwij się do mnie przez formularz kontaktowy lub wyślij po prostu e-maila na adres pawelbloger (małpeczka) gmail.com. Od ponad 3 lat zajmuję się marketingiem mikro i małych firm i bardzo możliwe, że będę mógł Ci pomóc.






