Oczywiście pewnie tak się nie dzieje, ale gdyby taka sytuacja miała miejsce, prawdopodobnie nikt ze świadków nie zareaguje. W żaden sposób. Nie mówię nawet o bohaterskiej akcji i próbach odbicia roweru, ale po prostu o zainteresowaniu się tematem, zgłoszeniem tego faktu do odpowiednich służb. Przecież każdy ma przy sobie telefon, nierzadko więcej niż jeden.
Całkiem niedawno mojej znajomej dziennikarce – Karolinie Woźniak – ukradziono rower. Był przypięty U-Lockiem, w monitorowanym miejscu. To nie pomogło. Złodziejowi kradzież zajęła kilka minut. Monitoring okazał się zupełnie bezużyteczny, bo w czasach kiedy powszechna jest jakość HD, rejestrował obraz w wielkości znaczka pocztowego. I co z tego, że były 4 kamery, jak na żadnej nic nie widać.
Policja rozkłada ręce, pewnie niebawem umorzą śledztwo. A sprawa jest dość powszechna – w wakacje od 1 czerwca do 31 sierpnia w Szczecinie skradziono 272 rowery – 140 z ulicy, 132 z włamań. To daje prawie 3 rowery dziennie. Ile z nich odzyskano? Nie wiadomo, bo policja nie prowadzi takich statystyk (pewnie po prostu nie ma się czym chwalić).
Po stracie swojego roweru Karolina wraz z ekipą wszczecinie.tv postanowiła zrobić małą prowokację. Pozorowali kradzieże rowerów w centrum. Oczywiście wszystko było ustawione (niczym w prankach na YT) – złodziej, rower, zapięcie, wielkie NOŻYCE. Oprócz przypadkowych przechodniów. Zresztą zobaczcie sami.
Na sześć prób kradzieży zareagowały tylko dwie osoby. Ktoś może pomyśleć, że akurat tak wyszło i może przy kręceniu kolejnego materiału filmowego byłoby lepiej. Nie wydaje mi się.
Przejrzałem sobie komentarze pod wpisami, gdzie pojawiał się filmik. Poczytajcie sobie sami. Wybrałem najbardziej szokujące, idiotyczne, bezmyślne komentarze. Mam nadzieję, że jest tu sam trolling, choć sytuacje życiowe pokazują, że może być zgoła odmiennie.



















