Thomas Anders (właśc. Bernd Weidung) po raz pierwszy odwiedził Szczecin. Na spotkanie z nim w Teatrze Letnim czekało ponad 4 tysiące fanów.
Po godzinie 18 w budynku Polskiego Radia Szczecin kilkudziesięciu fanów miało możliwość spotkać się ze swoim idolem. Mogli zadawać pytania.
Kilka minut po 19 na żywo na antenie Radia Thomas odpowiadał na pytania dziennikarza stacji, zaś później, po zejściu z anteny był czas dla pozostałych mediów. W tej części pytania zadawali jedynie przedstawiciele szczecinblog.pl.
Artysta przyznał, że szykuje świąteczną niespodziankę – płytę z samymi przebojami gwiazdkowymi, płyta będzie do kupienia na portalach takich jak Amazon. Nie wiadomo czy będzie dostępna w postaci krążka CD.
Po konferencji wszyscy przenieśli się do Teatru Letniego, gdzie właśnie dobiegały końca wybory Miss Ziemi Zachodniopomorskiej (o tym w innym materiale).
Supportem do występu Thomasa Andersa stali się Didżeje miksujący na co dzień przeboje lat ’80 w Państwowym Lokalu Rozrywkowym. Grali muzykę która w czasach Modern Talking królowała na parkiecie, co wspaniale rozgrzało szczecińską publiczność.
Kilka minut po planowanym rozpoczęciu na scenę weszli muzycy grający z Thomasem i zagrali intro, które było wspaniałą przygrywką do piosenki „Why do you cry”. Później można było usłyszeć inne piosenki z repertuaru Modern Talking, oraz 4 kompozycje własne – nagrane już po rozstaniu z Dieterem Bohlenem.
Z ciekawostek warto odnotować że w Szczecinie po raz pierwszy można było usłyszeć składankę przebojów nazwaną roboczo „MT Medley”, a także dopiero 3 raz po rozpadzie Modern Talking – „Ready for the Victory”. Podczas koncertu Thomasa zdziwiła ilość kamer i aparatów fotograficznych, wobec tego postanowił zrobić zdjęcie publiczności swoim iPhonem.
Całkowitym zaskoczeniem był moment kiedy usłyszeliśmy piosenkę „Give me peace on earth” – fanclub Thomasa przygotował długie sztuczne ognie które rozświetliły sektor fanowski, jeden ze sztucznych ogni trafił też do rąk gwiazdy i on sam wraz fanami pomału machał jasną iskierką w rytm piosenki.
Pod koniec słuchaczom zostali przedstawieni członkowie zespołu – każdy z nich miał przy tym czas na solówkę. Najlepiej został przyjęty perkusista, który zresztą w podziękowaniu po koncercie „poczęstował” najbliżej stojących widzów swoimi pałeczkami.
Po tym przedstawieniu Thomas nagle znikł ze sceny i wszyscy się dziwili, bowiem nie usłyszeliśmy największych hitów formacji Modern Talking. Ale jak wiadomo – co się odwlecze to nie uciecze. I tak było w tym wypadku – zespół wrócił aby tradycji stało się zadość. Najpierw w wersji soulowej, później już z szybkim bitem cała widownia tańczyła w rytm piosenki „You’re my heart, you’re my soul”, następnie szybkie przejście do „Brother Loui” i na koniec, uwielbiana przez publiczność „Wiśniowa Dama” czyli „Cheri, Cheri Lady”.
Po ostatnim utworze Thomas błyskawicznie znikł ze sceny i wsiadł do podstawionego pod boczne schody auta, którym zawieziono go na lotnisko w Berlinie – odleciał do Hamburga. Nie pozostał w Szczecinie, ponieważ nie posiadamy tu 5-gwiazdkowego hotelu.
Fani muzyki zespołu Modern Talking liczą na to, że w Szczecinie się Thomasowi spodobało i będziemy mogli go gościć jeszcze nie raz. Poniżej więcej zdjęć z tego niezwykłego wydarzenia.





























